Liberalna fetyszyzacja non-violence a morderstwa dokonywane przez Alt-Right

Po związanych ze środowiskami białych nacjonalistów spod znaku Alt-Right morderstwami, które miały miejsce w ciągu ostatnich trzech tygodni, liberalni eksperci wciąż występują przeciwko wszelkim formom przemocy wobec faszystowskich ugrupowań terrorystycznych.

W swoich wypowiedziach stosują przede wszystkim dwa schematy myślowe – przywołują potencjalne konsekwencje i odwołują się do pacyfizmu.

Konsekwencje to przede wszystkim wspomaganie prawicy poprzez przyjmowanie optyki przemocy, ale także to, że – ponieważ uderzenie kogoś jest nielegalne – może sprowadzić kłopoty na sprawcę.

Kwestia legalności nie powinna powstrzymywać nas przed samoobroną. Antifa i inne grupy nie dążą do legalizacji bicia kogokolwiek, nie bez powodu maskują twarze i często ulatniają się z miejsca zdarzenia. Są zainteresowani raczej robieniem tego, co właściwe, a nie co legalne. I owszem, zdają sobie sprawę z prawnej kwalifikacji swoich działań i postanawiają podejmować ryzyko. Ryzykują własną wolność dla większego dobra.

Nikt nie dąży do przemocy; jest ona stosowana tam, gdzie jest jedyną formą obrony przeciw brutalnym organizacjom, nawołującym do eksterminacji milionów ludzi.

By unaocznić problem, posłużmy się przykładem ataku na Richarda Spencera 20 stycznia.

Jak wyznał sam Spence, po ataku był on przerażony; planował udać się na Marsz Kobiet w następny weekend po inauguracji, jednak nie zjawił się z powodu obawy o swoje bezpieczeństwo. Spencer był już postacią publiczną, gdy został uderzony podczas udzielania wywiadu dla stacji telewizyjnej, ale wiadomość do jego zwolenników została wysłana: nie mogą bezkarnie stać na ulicach i nawoływać do ludobójstwa. Gdyby nikt go nie uderzył, oznaczałoby to, że może bezkarnie szerzyć swoje odrażające poglądy.

Profesor George Ciccariello-Maher w wywiadzie udzielonym dla Abolition Journal tak mówił o ataku na Spencera:

“Myślę, że omija się tu fakt, że jest to praxis, nie zwykły performens – to nie jest wyraz frustracji. To autentyczna praktyka polityczna, która jest konstruktywna oraz kreatywna. Efektem bicia nazistów jest, jak przyznał sam Spencer w swej absurdalnej niezdolności do myślenia strategicznego, to, że uczyniło to z jego życia piekło. Przyznał, że jest im się przez to ciężko zorganizować. Innymi słowy, przyznał rację temu, jak według wielu z nas należy traktować nazistów, zgodnie z apokryficznym cytatem Hitlera: >Gdyby ktoś zorientował się w sytuacji wcześniej i brutalnie zmiażdżył nasz ruch w jego początkach, nigdy nie bylibyśmy w stanie osiągnąć potęgi<”.

Nie dajmy się zwieść opiniom, jakoby Alt-Right używał przemocy tylko dlatego, że ktoś uderzył Spencera. Alt-Right od dawna szykuje się do wojny, organizują treningi i uczą się jak robić broń przydatną na wiecach.

Nie robią tego tylko po to, by bronić się przed Antifą, lecz by ją atakować pod płaszczykiem „walki o wolność słowa”. Rozumieją, że ludzie mobilizujący się by ich rozproszyć są zagrożeniem dla ich prób zorganizowania się, więc robią co mogą, by wykroić dla siebie trochę przestrzeni.

Niestety, wygląda na to, że gdy uzbrojeni neonaziści pojawiają się w miastach takich jak Berkeley w Kalifornii, wielu liberałów uważa, że najlepszym sposobem, by się im przeciwstawić, jest siedzenie w domu i niezwracanie na siebie ich uwagi.

Niedawno w Portland (Oregon) mężczyzna wykrzykiwał w pociągu antymuzułmańskie obelgi w kierunku dwóch nastolatek. Kilku oburzonych tym mężczyzn podeszło do tego człowieka by go powstrzymać. Miał on przy sobie nóż i poderżnął im gardła. Southern Poverty Law Center odkryło że człowiek ten sympatyzował z Timothy’m McVeigh’iem, „bomberem z Oklahomy”, oprócz tego był zwolennikiem Hitlera i ideologii nazistowskiej oraz antysemitą. Rzecznik SPLC podkreślił, że choć stawanie w obronie innych może zdziałać cuda i rozwiązać sytuację, wszelką konfrontację najlepiej jest pozostawić policji.

Ten człowiek, biały nacjonalistyczny terrorysta napastował kogoś, był uzbrojony i w oczywisty sposób gotowy, by zabić. Czekać na policję, która bardzo często chroni zwolenników białej supremacji spod znaku Alt-Right, zwłaszcza w mającym długą historię systemowego rasizmu Portland. Dwóch bohaterów wstawiło się za dziewczynami, ponieważ to było słuszne. Stanie z boku i niereagowanie jest równoznaczne z akceptacją takiej przemocy. Stracili swoje życie w obronie kobiety, która mogła sama zginąć z ręki ich zabójcy.

Nie można „zostawić wszelkiej konfrontacji policji”, jak sugeruje SPLC. To nierealistyczne, z ciągnącą się za tą instytucją historią rasizmu, zrobiliby niewiele by pomóc Muzułmance będącej ofiarą, zamiast tego pomagając napastnikowi.

Oczywiście, że drobna staruszka raczej powinna zadzwonić na 911 niż interweniować, ale sprawna fizycznie osoba powinna pomóc ofiarom. Po wyborach liberałowie pobiegli do sklepów kupić przypinki, by wyrazić solidarność z ofiarami, a my mamy stać z boku i pozwalać, by takie nękania się powtarzały?

Gdy stoimy z boku i nie reagujemy, sprawiamy że są bezpieczni na ulicach, mogą spokojnie szerzyć swoje poglądy. Nie zakończyliśmy epoki niewolnictwa stojąc z boku – walczyliśmy z właścicielami niewolników.

W tym miejscu niedouczeni liberałowie zwracają się w kierunku pacyfizmu i przywołują ruch Praw Obywatelskich i inspirowane przez Martina Luthera Kinga stosowanie taktyki non-violence. Zgadza się, King promował tę taktykę, jednak nie potępiał przemocy i zamieszek.

„Nie wystarczy, bym stanął tu przed wami i potępił zamieszki. Byłoby z mojej strony moralnie nieodpowiedzialne, gdybym to uczynił, nie potępiając jednocześnie złożonych, niemożliwych do tolerowania warunków w naszym społeczeństwie. To te warunki powodują, że poszczególne osoby czują, że nie pozostało im już nic innego niż zaangażować się w przemoc, w bunty, by zwrócić na siebie uwagę. Dzisiejszej nocy muszę powiedzieć, że zamieszki są językiem tych, którzy są niesłyszani” powiedział King parę tygodni przed zamachem.

Znany jest spór Kinga z Malcolmem X na temat przemocy, jednak byłoby wręcz naiwnością twierdzić, że przemoc nie odegrała znaczącej roli w ruchu Praw Obywatelskich. Byłoby to pomijaniem ogromnej roli, jaką Malcolm odegrał w ruchu, Czarnych Panter czy tysięcy – jeśli nie więcej – osób, które oddały życie w walce z opresyjnym państwem policyjnym.

Non-violence brzmi cudownie, lecz ta taktyka nie zawsze jest możliwa. Natomiast liberalizm ją fetyszyzuje.

Jeszcze raz Ciccariello-Maher:

“Nie uzyskaliśmy praw obywatelskich dzięki pokojowej walce polegającej na przekonywaniu białych ludzi, że nie mają racji. Mamy prawa obywatelskie – podkreślmy, że jest to niewielkie osiągnięcie – dzięki temu, że ruchy non-violent, zaangażowane także w samoobronę, istniały obok otwarcie bojowych i stosujących przemoc ruchów, dzięki temu, że ludzie brali udział w zamieszkach, żądając sprawiedliwości i odwołując się do etycznych założeń, na których został zbudowany kraj i posuwając je dalej, żądając równości. Tak samo teraz rozmawiamy nie dlatego, że ludzie nagle zorientowali się, że masowe uwięzienia i policyjne morderstwa są złe, lecz dlatego, że ludzie wyszli na ulice Ferguson i Baltimore agresywnie, stosując przemoc i podpalając rzeczy, próbując doprowadzić do rozmów na ten temat.”

Niestety, liberałowie malują wybieloną, przejrzaną wersję spuścizny Kinga. Przestali słuchać po słowach „Miałem sen…” i ignorują rzeczywistą sytuację. Swego czasu King był oskarżany o prowokowanie swą taktyką przemocy. King nie był idiotą, wiedział, że sprowokuje przemoc ze strony państwa, a wspólnota odpowie. Nazywanie go absolutnym przeciwnikiem przemocy jest oznaką ignorancji.

Należy odnotować, że to biali liberałowie wciąż potępiają akty przemocy, nie tylko stosowanej przez ruch Praw Obywatelskich, ale także przez ruch antyfaszystowski. Biali liberałowie, którzy zdobyli zinstytucjonalizowaną władzę dzięki wiekom stosowania przemocy wobec ludzi o innym kolorze skóry i innych grup mniejszościowych, teraz żądają, by te grupy grzecznie poprosiły o wolność.

Kiedy niby biali ludzie zdobyli coś bez użycia przemocy? Stany Zjednoczone zostały uformowane poprzez brutalne przejęcie ziem rdzennych mieszkańców. Kraj został zbudowany rękoma Afrykańczyków, brutalnie porwanych ze swych domów w Afryce. Niewolnictwo było bronione przemocą, a przeciw prawom tych, których uwolniono, walczono przemocą – taką jak publiczne lincze dokonywane przez cywili oraz policję. A to wszystko to ledwie draśnięcie po powierzchni problemu białej przemocy stosowanej przeciw marginalizowanym grupom.

Dlaczego biali mieliby się obawiać Alt-Rightu? Mają najmniej do stracenia gdyby ruch ten urósł w siłę i zaczął realizować swoje plany czystek etnicznych, ale w obliczu ciągłej przemocy i terroryzmu to ci liberałowie wciąż dyktują, jak najbardziej marginalizowane grupy mają reagować.

Robili to, gdy ludzie wyszli na ulice w Ferguson, i robią to samo teraz, gdy ludzie w całym kraju wychodzą na ulice, by walczyć z niesprawiedliwością.

Liberałowie muszą się obudzić, złapać kontakt z rzeczywistością i zacząć solidaryzować się z tymi, którzy decydują się zaryzykować wszystko dla większego dobra.

Antifa i podobne grupy stosują akcje samoobrony przeciw rosnącemu zagrożeniu coraz gwałtowniejszej przemocy i masowej zagłady. Znamy cele tych faszystowskich, neonazistowskich ugrupowań i musimy je powstrzymać zanim będzie za późno i zanim zginie więcej osób.

https://itsgoingdown.org/

UdostępnijShare on FacebookTweet about this on TwitterEmail this to someone