Obrócenie armii przeciwko ludziom. Militaryzacja granic i karawana imigrantów.

UdostępnijShare on FacebookTweet about this on TwitterEmail this to someonePrint this pageShare on Google+Share on RedditShare on TumblrShare on VK

Kilka tysięcy migrantów uciekło z Hondurasu, licząc na wyjście z ubóstwa, przemocy i represji. Donald Trump, ze swoimi kolegami nacjonalistami i rasistami siał strach na temat tej, jak to określił “migranckiej karawany”, licząc na to, że 6.11 zmobilizuje ich do głosowania; ich starania doprowadziły do rozsierdzenia fali faszystowskiej przemocy wliczając w to ubiegłotygodniową masakrę w pittsburskiej synagodze. Tym bardziej problematyczny jest więc rozkaz Trumpa, by wysłać na granice tysiące amerykańskich jednostek, by “bronić się”, przed ową “karawaną”. To powoduje kolejny proceder używania amerykańskich jednostek przeciwko ludności cywilnej. W tym artykule chcemy wyjaśnić dlaczego każdy, kto nie jest rasistowskim ideologiem posiada wspólny interes w opieraniu się militaryzacji granic i oferujemy szereg możliwości tego co można z tym zrobić.

Pobierz PDF

Pierwsza rzecz: dlaczego ludzie opuszczają Honduras i udają się w pierwszej kolejności do USA? Warto przypomnieć, że Honduras wciąż zmaga się z konsekwencjami wspieranego przez USA przewrotu, który miał miejsce w 2009 roku na podłożu wieków wydobycia surowców naturalnych. Wkrótce po tym mieszkańcy Hondurasu próbują dostać się do Stanów Zjednoczonych, co było spowodowane ograbieniem Hondurasu ze środków finansowych i surowców, które przeszły za granice amerykańskie.

“Spotkaliśmy się z ogromną ilością obywateli Hondurasu przekraczających amerykańskie granice od czasu przewrotu., która jest wręcz nieproporcjonalna do skali tego kraju… Usłyszeliśmy różne wersje tej samej historii opowiadanej przez niezliczoną liczbę ludzi: rosnące ubóstwo, straszliwy głód i niedożywienie, szerząca się przemoc i  niepewność (spowodowane w znacznym stopniu przez rozszerzeniem się gangów El Salwadoru), wzrost epidemii HIV/AIDS, zatrważający poziom przemocy przeciwko kobietom i osobom LGBTQIA+, zabójstwa działaczy na rzecz środowiska, związkowców i obrońców praw człowieka, oraz brak jakichkolwiek podstawowych praw, czy perspektyw…

Jeżeli Honduras znajduje się teraz w totalnym nieporządku, to nie dlatego, że jest jakkolwiek mniej obfity w surowce, lub jakoś zacofany względem kogokolwiek, czy nawet dlatego, że jego przywódcy są w jakiś sposób bardziej nieczuli i nieprzyzwoici niż nasi właśni. Jest to spowodowane strukturą północnoamerykańskiej gospodarki, która sprawia, że każdy inny rezultat jest niemożliwy.”

~”No wall they can build”, Lipiec 2017

Warunki, które zmuszają zmuszają uchodźców do opuszczenia Hondurasu są częścią znacznie szerszego schematu. W ciągu ćwierćwieku od czasu wejścia w życie umowy NAFTA, zglobalizowany kapitalizm zadał poważne zniszczenia biosferze, rdzennej populacji i prawom pracowniczym. Delokalizacja przeniosła produkcję, w te części świata, gdzie koszty pracy są najniższe, podczas gdy strukturalny program dostosowywania środowiska uczynił niemożliwym dla rządu, by utrzymać jakikolwiek system zabezpieczenia socjalnego: od Hondurasu i Bangladeszu do Stanów Zjednoczonych,to zapoczątkowało wyścig do dna.

Połączenie rosnących spekulacji finansowych i zmilitaryzowanych granic zwiększyło tempo przepływania kapitału, podczas, gdy funkcja obywatelstwa ogranicza się do utrzymania systemu kastowego ograniczającego kto może swobodnie przekroczyć granicę, a kto nie, dzieląc świat na strefy wydobycia i strefy akumulacji. Wypływają z tego korzyści dla kapitalistów, których celem jest maksymalizacja zysków, kosztem większości, czyli robotników. Ten układ nie przynosi korzyści nawet krajom zamożnym, którzy muszą konkurować z wyzyskiwanymi o to czyja praca jest tańsza. W kontekście tego nie ma już możliwości, by wywrzeć jakikolwiek wpływ na poziomie jednej fabryki, czy nawet jednego kraju. Globalny rynek znajdzie drogę obchodzącą opór, w kraju, gdzie jeszcze łatwiej będzie mu wyzyskiwać ludność. Jeżeli chcemy bronić swoich interesów jako pracownicy musimy wszcząć wspólną walkę ze wszystkimi wyzyskiwanymi, na całym świecie.

To oznacza, że organizacja pracownicza musi rozpocząć się od sprzeciwu wobec granic rozumianych nie tylko jako linia na mapie, lecz ponad wszystko jako podział klasowy dzielący wszystkie społeczeństwa każdego kraju na tych z obywatelstwami i przywilejami swobodnego przemieszczania, od tych którym się ich odmawia. Dokładnie tak samo jak podziały rasowe granice służą do zapobiegania zjednoczenia się pracowników, w celu obrony swoich interesów, przeciwko tym, którzy ich wyzyskują.

Donald Trump próbował być krytycznym wobec neoliberalnego pojmowania wolnego rynku, lecz w praktyce wprowadził jeszcze bardziej ksenofobiczne i opresyjne polityki niż jego poprzednicy. Jest to podwójne uderzenie uzupełniających się wzajemnie programów Demokratów i Republikanów: Demokraci utorowali sobie drogę do neoliberalnego porządku tj. stabilna koncentracja bogactwa, natomiast Republikanie zaostrzyli przemoc, która ten porządek utrzymuje. Ci pierwsi wprowadzili w życie umowę NAFTA, zmuszając miliony Meksykanów do ucieczki przed finansowym załamaniem swojego kraju,w kierunku USA, gdzie nielegalnie pracują za niegodziwe stawki, podczas, gdy ci drudzy eskalują prowadzą obecnie operacje militarne i policyjne przeciwko niezarejestrowanym pracownikom-zapewniając, przy tym, że są oni oddzielną grupą przez, którą reszta pracowników musiałaby się organizować w celu poprawy czyichkolwiek warunków.

Napływ mieszkańców Hondurasu nie jest niczym nowym. Ludzie zarówno z Hondurasu jak i z innych części świata uciekali do Stanów Zjednoczonych od dziesięcioleci. W rzeczywistości liczba niezarejestrowanej populacji sięgnęła swego szczytu już ponad dekadę temu i od tamtej pory bezustannie spada. Co więcej znaczna część z tych, którzy w USA przebywają nielegalnie nie dostała się do kraju przemykając się nocą przez pustynię, lecz poprzez legalne programy wiz pracowniczych, pozostając już potem w Stanach. Z kolei, z tych, którzy przekraczają granicę nielegalnie, znacznie ponad połowa to stali mieszkańcy USA, usiłujący powrócić do swojej pracy i rodzin. Warto również zauważyć, że (co zostało dokładnie udokumentowane), imigranci mają mniejszy udział w przestępczości, niż reszta populacji.

W związku z powyższym możemy jasno stwierdzić, że nie ma żadnego kryzysu migracyjnego. Jeżeli cokolwiek wpłynęło negatywnie na amerykańską gospodarkę to jedynie strach przed masowymi deportacjami, jako że praktycznie cały przemysł rolniczy opiera się właśnie na pracy migrantów i w dodatku doświadcza obecnie dużych trudności w zatrudnianiu odpowiedniej liczby pracowników. Retoryka “inwazji”, wymagającej zbrojnej interwencji, tworzona przez Trumpa i jego administrację jest rażąco nieuczciwa. Dla jego zwolenników jak i krytyków oczywistym jest, że jego działania nie są powodowane ekonomicznie, lecz ideologicznie.

Pomimo jego śmiechu wartej kampanii obietnic przywrócenia fabryk do Stanów Zjednoczonych, Trump od początku wiedział, że nie może zbudować wehikułu czasu i przetransportować białej klasy pracowniczej z powrotem do lat 50. Pomijając, czy rzeczywiście miał jakiekolwiek intencje redystrybucji dóbr dla białej klasy pracowniczej, w tym momencie możemy już zauważyć, że wszystkie jego polityki finansowe przyśpieszyły jedynie tempo z jakim kapitaliści, tacy jak on sam plądrują ją równo ze wszystkimi innymi. Jedyne co może zrobić to ułagodzić białych pracowników – mężczyzn, aczkolwiek jest to dostosowanie szerzenia się przemocy, skupiając ją jeszcze bardziej przeciwko nie białym, niezarejestrowanym ludziom, kobietom i osobom queer, oraz trans  jeszcze bardziej, niż ma to miejsce dzisiaj.

W ten sposób musimy rozumieć obietnice Trumpa takie jak: “zbudowanie muru”, powstrzymanie napływu ludności, czy odebranie obywatelstw dzieciom nielegalnych imigrantów. Wszystkie one mają na celu kupienie sobie lojalności ludności białej, nawet tej beznadziejnie ubogiej, poprzez danie jej kozła ofiarnego, na którego będzie mogła skierować swoją frustrację. Ataki #MAGAbomber, czy masakra w Pittsburgu nie są tu niechcianymi efektami ubocznymi, lecz istotną częścią tego programu.

Faszyści, biali nacjonaliści, natywiści desperacko poszukują wroga przeciwko, któremu będą mogli zwrócić ludzi. Ich fałszywe pojęcie społeczeństwa nabiera sensu tylko wtedy, gdy są w stanie zdefiniować siebie w kontraście z drugim człowiekiem. Naciskają na wprowadzenie “mocnych granic” jako drogi do odrodzenia wartości takich jak biała rasa i patriotyzm, które u swoich podstaw opierają się na wykluczeniu. Jeżeli owa “migrancka karawana” nie istnieje, będą musieli znaleźć inne zagrożenie do mobilizacji swojego otoczenia.

Ich plan nie jest szczególnie popularny wśród większości społeczeństwa. Z tego właśnie powodu zamachowcy “samotne wilki”, milicje i paramilitarne stroje są koniecznością – nie tylko do terroryzowania opozycji lecz ponad wszystko do przesunięcia akceptowalnej granicy dyskursu. Dla swojej części planu strategią Trumpa jest zawsze właśnie delikatne popychanie granicy żeby zobaczyć jak wiele może dla siebie ugrać. To doprowadza nas do jego rozkazu wysłania tysięcy jednostek na granicę, daje to sygnał poboru do amerykańskiej armii, co w strategii Trumpa miałoby utrzymać kapitalizm poprzez zniwelowanie podziałów wśród społeczeństwa, które z jego powodu cierpi.

W XXI wieku nadrzędną rolą armii nie jest już uczestnictwo w wojnach, lecz przeprowadzanie działań przeciwpartyzanckich. Mogliśmy to już jasno zobaczyć w wojnach w Afganistanie i Iraku, które zostały skierowane głównie przeciwko ludności cywilnej tych krajów. Stało się to jasne, gdy amerykański personel wojskowy i prywatni kontrahenci, którzy patrolowali Kabul i Bagdad zostali przeniesieni z powrotem do USA, by okupować Ferguson i Baltimore.

“Tak jak to było konieczne, by umieścić jednostki na całym świecie w celu ochrony surowców, które trzymały ekonomię na powierzchni, staje się konieczne, by umieścić je teraz w Stanach, by zapobiec ich nierównej dystrybucji w domu. Tak jak środki oszczędnościowe dzięki Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu pojawiły się w krajach Afryki, Azji i Ameryki Południowej, tak zdaje się, że w bogatszych krajach “pierwszego świata” techniki zarządzania poprzez groźbę oraz te anty wywrotowe, które użyte zostały m in. na Palestyńczykach, Afgańczykach i Irakijczykach zostały teraz zwrócone przeciwko ich własnym populacjom. Prywatni wojskowi najemnicy, którzy działali w Peshawarze pracują teraz w Ferguson ramię w ramię z czołgami, które przejeżdżały przez Bagdad. Póki co ten proces ogranicza się jedynie do najbiedniejszych, najciemniejszych zakątków, lecz to co wydaje się być czymś wyjątkowym w Ferguson, jutro może stać się codziennością na całym świecie”

~”The Thin Blue Line Is a Burning fuse”, Listopad 2015

Skoro w Stanach Zjednoczonych normalna stała się wojskowa okupacja niesfornych miast, w terytorium kraju, czy interwencje na granicy przeciwko nieuzbrojonym cywilom, to tylko kwestia czasu zanim żołnierze zostaną wysłani przeciwko innym populacjom. Najpierw przyszli po biedne, społeczności czarnych, następnie przyszli po muzułmańskich imigrantów, a teraz przyszli po niezarejestrowanych uchodźców… ta lista będzie rosła, ewentualnie wchłaniając białych liberałów, jeżeli sprawy zajdą wystarczająco daleko. Im mniejsza reakcja na wysłanie wojska na granice, tym szybciej ten proces będzie postępował.

Donald Trump i jego zwolennicy starają się rozpocząć proces, który w przyszłości sprawi, że w ich postrzeganiu porządku normalne będzie otwarte, brutalne użycie siły włączając w to każdą możliwą broń i każdą możliwą instytucję państwową. Nawet jeśli nie identyfikujesz się z uchodźcami w sprawie położenia kresu kolonialnej opresji, nawet jeśli nie postrzegasz oporu wobec militaryzacji granic jako koniecznego kroku, w celu przystosowania ruchu robotniczego do standardów XXI wieku, masz wszelkie powody, by nazywać tą walkę swoją własną. Słowa i sentymenty są tutaj bez znaczenia, musimy działać w solidarności z tymi po drugiej stronie granicy.

Trump i jego zbiry będą wyrażać swój brak aprobaty wobec działań jego administracji, poprzez głosowanie przeciwko nim, a nie poprzez podejmowanie jakichkolwiek konkretnych kroków. Bezpośrednia akcja jest jednak jedyną skuteczną formą oporu wobec administracji, która za nic ma złe słowa w prasie, protesty, czy mówienie prawdy. Pokazaliśmy już skuteczność akcji bezpośredniej m in. przy blokadzie lotnisk, w momencie terminu ich otwarcia przeciwko polityce ICE, co zmusiło prezydenta do ustąpienia przynajmniej z części jego planów. Skoro mamy więc wpływ, to czy powinniśmy się wahać, by go użyć?

Jak wygląda opór wobec militaryzacji granic? Można po prostu pojechać na granice w czasie, w którym mają być tam umieszczone oddziały, lub gdy nadciąga “migrancka karawana”. Granice są jednak wszędzie, gdzie działają placówki ICE, wszędzie, gdzie imigranci żyją w strachu, że zostaną oddzieleni od swoich rodzin. Nawet jeśli nie możesz podróżować możesz podjąć znaczące i efektywne akcje gdziekolwiek jesteś. Poniżej kilka punktów zaczepienia.

Książki

Zamów tutaj, lub zobacz wersje demo w PDF.

Vlepki

PDF

Plakaty

 

PDF
PDF
PDF
Przeciwko rasistowskim snom Trumpa
Deportować polityków

Filmy

(tłumaczenie z CrtimetInc)

UdostępnijShare on FacebookTweet about this on TwitterEmail this to someonePrint this pageShare on Google+Share on RedditShare on TumblrShare on VK

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *