Tag Archives: gentryfikacja

Wrocław, Polska: Pandemia Squat: “Dystopia już tu jest – pozostaje jedynie z nią walczyć”

WYDARZENIA Z 16/10/2020:
Dzisiaj nad ranem zostaliśmy zaatakowani przez „prywatną firmę ochroniarską”. Użyto przeciwko nam gazu, kamieni i podjęta została próba rozkucia zamurowanego tylnego wejścia, aby włamać się do środka. Atak odparliśmy, wejść nie daliśmy. Choć zaryglowano nam drzwi, wybito okna, uszkodzono zamek i zgazowano, ani widzi nam się stąd ruszać. Zostajemy!

OŚWIADCZENIE:
Nie ma wątpliwości – przyszłość nadeszła.
A przyszłość to bojówki do wynajęcia, na usługach każdego, kto ma kasę.
Dobrze wyposażone i wyszkolone, zorganizowane jak każda porządna mafia i zdeterminowane na tyle, na ile im płacą.
Pseudo-paramilitarne bojówki pełne takich, co tylko czekają na to, aby spuścić wpierdol ludziom, których uważają za śmieci.
Tu nie ma miejsca na negocjacje. Nie negocjuje się z przeciwnikiem, którego jedynym językiem jest gaz, kamienie i pałki.
Można jedynie stawić im opór, zrobić wszystko czego trzeba, aby ich zatrzymać.

Z dnia na dzień, rynek mieszkań staje się coraz mniej ludzki. Budynek po części odzyskaliśmy po to, aby zachować trochę więcej człowieczeństwa w naszych własnych życiach.
A jednak z władzą, która nasyła na ludzi bojówkarzy (a która tego nie robi? xD), ostatecznie nie ma sensu negocjować.
Godności nie zdobędzie się protestami. Tam, gdzie mówi się jedynie językiem kontroli, nie ma miejsca na dyskusję. Nie ma sensu żądać niczego.
Czas na działanie.

Działanie, które pozwoli nam pomagać innym bezpośrednio, a nie jedynie apelować o poprawę ich życia.
Działanie, którego przekaz skierowany jest tylko do was: naszych przyjaciół i wszystkich potencjalnych sojuszników.
Działanie, dzięki któremu nie będziemy musieli żądać niczego, bo wszystko zapewnimy sobie własnoręcznie.

Nie mamy władzom nic do powiedzenia, nie stawiamy żadnych postulatów i niczego od nich nie oczekujemy.
Działamy.

1312
Nie ma boga, jest załoga

(Pandemia Squat fb)

Berlin, Niemcy: Policyjny komisariat celem ataków i sabotażu w odwecie za ewikcje Liebig34

„Życie to okienko wrażliwości” – Donna Haraway

We have thus hit a small window of vulnerability in the local police state and have come a few thousand euros closer to the €34 million bill. The Directorate of Operations was instrumental in clearing the Syndicate and will again take a leading role on October 9.

Nocą 7 października zaatakowaliśmy budynek dyrekcji operacyjnej policji do tłumienia zamieszek  przy Sewanstraße w Berlinie-Lichtenbergu. Pozamykaliśmy z zewnątrz drzwi i bramy, powybijaliśmy okna kamieniami i butelkami z farbą, oraz sprawiliśmy, że jedna radiola nie nadaje się już do użytku oraz wywróciliśmy prywatne motocykle policjantów. Tą akcją chcemy wyrazić naszą solidarność z Liebig34, który ma zostać rozliczony za 2 dni.

Odnaleźliśmy tym sposobem małe okienko na słaby punkt w państwie policyjnym i dorzuciliśmy się o kilka tysięcy euro do kwoty 34 milionów euro strat. Dyrekcja Operacyjna odegrała kluczową rolę w ewikcji Syndykatu i 9 października ponownie odegra wiodącą rolę.

07.10.2020 Anschlag auf 13. Einsatzhunderschaft Sewanstrafle Lichtenberg

„Naszym zadaniem jest robienie kłopotów, wywoływanie silnej reakcji na niszczycielskie wydarzenia, a także zasiedlanie niespokojnych wód i odbudowa spokojnych miejsc” (Donna J. Haraway).

Ewikcja Liebig34 i logika systemu, z którego ta się bierze, oznaczają nic innego jak dewastację. Naszym zadaniem jest odnieść się do tego: wywołać niepokój i stworzyć alternatywy. Zmaganie Liebig34 z marginalizacją i uciskiem jest walką, na którą narażonych jest wiele osób w tym systemie. Liebig34 stworzył przestrzenie, w których można wspólnie poradzić sobie z jej skutkami, a które jednocześnie stają w głośnej i widocznej opozycji do dewastacji naszych ciał, naszych dusz, domu i okolicy.

Dlatego 9 października nie będzie chodziło tylko Liebig34, ale także o pokazanie zniszczeń, jakie ten system wytwarza, oraz zasobów, które są mobilizowane w celu ich wymuszenia. Padovicz (“właściciel” Liebig34) otrzymuje ochronę policyjną na 5 piętrze swojego hotelu na Ku’damm, eksmituje ludzi, którzy są regularnie narażeni na mizoginistyczną, homofobiczną, transfobniczną i rasistowską przemoc. Ktokolwiek mówi o przemocy podczas ataku na posterunki policji, nigdy nie doświadczył ani nie zrozumiał przemocy patriarchalnego systemu dominacji!

Pałarze twierdzą, że mają się czego obawiać. Ale to przecież oni, robocopy w sile 5000 zbirów, z silnie uzbrojonymi jednostkami antyterrorystycznymi i utworzeniem „Czerwonej Strefy” w piątek, chcą usunąć projekt queerowo-feministycznej przestrzeni i zdusić wszelki opór. Dla Berlina będzie to najdroższa i najbardziej wyszukana eksmisja od 1990 r., a wszystko po to, by aparat bezpieczeństwa państwa mógł ponownie wykazać swoją legitymizację – w imieniu kapitału.

To nie nienawiść do systemu, ale wzajemna solidarność trzyma nas razem i zawsze sprawia, że stawiamy opór. Walka prowadzona przez Liebig34 zjednoczyła wiele osób – sąsiadów, queerowe feministki ze świata nauki i literatury, anarchistyczną partyzantkę i inni lokatorów, którzy murem stoją za squatem. Czujemy się małą częścią tej solidarnościowej masy. Bądźmy silni oraz równocześnie wrażliwi, bez względu na to, co się stanie! Wypłyńmy na niespokojne wody, aby zbudować na nich spokój.

Wszystkie osoby 9 października na ulicę – niech eksmisja stanie się katastrofą!
Queer i feminizm – zawsze i wszędzie!

(źródło de.indymedia, tłumaczenie z Act For Freedom Now!)

Lipsk, Niemcy: Siej wiatr i zbieraj burzę

[Le] Wer Wind sät, wird Sturm ernten

Omawiamy długotrwały weekend, wypełniony zmaganiami z rosnącym wysiedleniem, gentryfikacją i nieznośnym oblężeniem glin w naszych dzielnicach. Po eksmisji dwóch skłotów wściekłość nasiliła się po raz kolejny.

Po eksmisji skłotu Luwi71 wezwano na demonstrację w następny czwartek. Kilkaset osób odpowiedziało na wezwanie i wyraziło złość w związku z ewikcją przyszłego centrum społecznego w pobliżu dzielnicy Eisenbahnstraße. Zaatakowano gliniarzy, wzniesiono płonące barykady. Konfrontacje trwały kilka godzin, w trakcie których ludzie próbowali też odzyskać Luwi71. Pałarze nieustannie próbowali rozproszyć tłum, ale zamiast tego kilka małych grup popychało konfrontację do przodu. Część z mieszkańców dzielnicy, którzy obserwowali konfrontację, zdecydowało się wziąć w nich udział. Czuć było wściekłość i złość z powodu codziennego oblężenia i kryminalizacji sąsiedztwa Eisenbahnstraße przez policję, gdzie dwa lata temu rząd Saksonii zbudował pierwszy „Waffenverbotszone”. W trakcie konfrontacji i po kilku nieudanych atakach gliniarze zaczęli losowo strzelać gazem łzawiącym w tłum przechodniów, mieszkańców, demonstrantów i dziennikarzy. To, że użyli tu i następnego dnia amunicji zabronionej przez prawo , nie dziwi w obliczu militaryzacji saksońskiej policji.

W ciągu tego wieczoru zatrzymano ponad 20 osób, wszystkim życzymy dużo siły! Wypuszczono ich następnego ranka.

Następnego dnia, w piątek 4 września, ludzie zajęli kolejny budynku w Leipzig Connewitz. Ale niestety gliniarze i samochody ochrony poruszające się po okolicy, okrążyły skłot i eksmitowały go, zanim udało się zmobilizować masę krytyczną przed budynkiem. Niemniej jednak wiele osób dowiedziało się o akcji, ponieważ kilka godzin później zgrupowało się około 300 osób na spontanicznej demonstracji. To, co nastąpiło, było właściwą odpowiedzią na działania policji. Po tym, jak Sponti [spontaniczne demo] rozpoczęło się z szerokim użyciem pirotechniki, zaatakowano przyczółek gliniarzy w Connewitz, zniszczono kamery monitorujące i uszkodzono kilka okien farbą i kamieniami. Od otwarcia komisariatu w 2014 roku był to piąty większy atak na budynek. Następnie Sponti ruszyło przez Hammerstraße w kierunku Bornaische Straße, gdzie początkowo policyjna furgonetka została odesłana przez kamienie i pirotechnikę, a pierwszy oddział pałarzy został odesłany gradem kamieni. Gdy demonstracja dotarła do skrzyżowania Bornaische / Stockartstraße, główne siły policyjne przybyły z południowej i północnej strony obszaru. Doszło do kilkuminutowej konfrontacji. W jej trakcie furgonetki policyjne przepychały się z dużą prędkością przez tłum ludzi, zmuszając ludzi do odskoczenia w ostatniej chwili na bok, aby nie zostać przejechanym. Podczas tego prawie staranowali tramwaj i ostatecznie zatrzymali się, hamując awaryjnie, aż obie policyjne suki zderzyły się ze sobą. Bez dramatyzowania chcielibyśmy jednak jasno powiedzieć do czego się dopuścili: do próby zabójstwa ludzi, którzy są solą w oku państwa. To, że podczas tego wypadku samochodowego nikt nie został zabity przez policję, to prawie cud. Mimo całej radości ze zdjęć zniszczonej policyjnej furgonetki, mimo żartów na temat nielegalnych wyścigów policjantów i tak dalej, nie zapomnimy, że w tej chwili świadomie narażano życie. Konserwatywny rzecznik klasy rządzącej, bogaci i prawicowi populiści, Springerpresse, pisał, że wypadek samochodowy był spowodowany atakiem na gliniarzy. Jest w tym ziarno prawdy, skoro pały w zaatakowanych pojazdach próbowały wtedy przejechać przez atakujących ich ludzi. To wysoce obłudny sposób wyrażenia się w tym momencie, kiedy pan ważny gliniarz Torsten Schultze oskarża nas o narażanie życia, a jego żołnierze usiłują nas zabić. Ponieważ mamy do czynienia z w pełni wyposażonymi i dobrze wyszkolonymi oddziałami, w zbrojach i hełmach, które po setkach rzuconych kamieni zwykle (niestety) powodują tylko lekkie obrażenia. Gniew i nienawiść wobec policji, konfrontacje i walki ostatnich miesięcy zostały spotęgowane przez ich ataki. Poprzez nadużycia, rany i obrażenia nieustannie powodowane przez ich działania. Przez wszystkie przymusowe eksmisje, prześladowania, permanentne oblężenie dzielnicy. Nie trzeba się dziwić, że coraz więcej osób przestało wierzyć w pokojową zmianę problemów społecznych w naszym mieście.
Continue reading Lipsk, Niemcy: Siej wiatr i zbieraj burzę

Wrocław, Polska: Pandemia Squat – Zostajemy!

Oświadczenie osób z kolektywu, który okupuje kamienicę przy ulicy Szczytnickiej 29 we Wrocławiu. Dziś doszło do nieudanej próby eksmisji.

otrzymano 07.09.2020:

“Gdy staliśmy dziś pod kamienicą, żeby nie dać się zamurować, wielu przechodniów wyraziło swoje poparcie dla naszej sprawy. Byli starsi i młodsi, mówiący po polsku i po angielsku. Niektórzy narzekali na biurokrację, inni na kapitalizm, inni na deweloperkę. Widać było wyraźnie, że istnieje tu potrzeba silnej społeczności, która stawiłaby opór wampirom próbującym wykrwawić okolicę i ją wyprzedać.

To właśnie rola, którą chcemy odegrać.

Nie przychodzimy tutaj z żadnym konkretnym przekazem politycznym, a z zamiarem zbudowania realnej siły przeciw tym, którzy chcą nas podzielić by się nas pozbyć. Dlaczego? Bo nasze życia nie są opłacalne: nas i naszej sztuki nie da się wycenić. Naszym hasłem: „opór zaczyna się od pomocy sąsiedzkiej”. Musimy wytworzyć silne więzi, których żadna opresja z zewnątrz nie rozbije, dzięki którym staniemy się niezależni.

Za każdym z nas będzie stał mur wsparcia. Cios w jednego będzie ciosem w nas wszystkich.

Jesteśmy tylko jednym elementem całej potrzebnej nam sieci. To oświadczenie jest wezwaniem do stworzenia społeczności oporu tam, gdzie jeszcze ich brakuje. Jest zaproszeniem do współpracy dla tych, którzy już nie dają się rozbić i utrzymują swoje pozycje w wojnie wytoczonej im przez władzę i gospodarkę.

Nie potrzebujemy innej polityki od tej, którą będziemy tworzyć na naszych ulicach i w naszych domach.

W wielu przypadkach jesteśmy jak na razie osamotnieni i osamotnione – jak rozbitkowie na bezludnych wyspach. Nie jest to jednak pozycja przegranych: jedyne, co musimy zrobić, to skomunikować się ze sobą – połączyć pojedyncze wyspy w jeden wielki archipelag na oceanie wroga.”

Ateny, Grecja: Atak na placówkę Narodowego Banku Grecji

„Nawet jeśli nigdy nie wygramy, zawsze będziemy walczyć”.

Strach i rozpacz. To społeczne poczucie dominuje w czasach dystopii. Administratorzy państwowi w obliczu  globalnego kryzysu kapitalistycznego, po militarnej kontroli tłumów i poddaniu ich kwarantannie, nasycają je ciągłym terroryzmem, represjami i ograniczaniem nabytych wolności i wynagrodzeń. Oprócz głodu i nędzy, które panują, zdesperowani pozostają zmarginalizowani, jak społeczności imigrantów, podczas gdy uprzywilejowani wzmacniają swoje przywileje, jak gangsterzy rządu Nowej Demokracji i siły bezpieczeństwa.

16 lipca o godzinie 15:20 dokonaliśmy podpalenia ulicy V. Sofiasa w Banku Narodowym w centrum Maroussi. W rezultacie bankomat uległ całkowitemu zniszczeniu, a elewacja uległa znacznym zniszczeniom, a dym i płomienie przedostały się do wnętrza budynku. Wybór celu nie był przypadkowy. Narodowy Bank brał udział w aukcjach mieszkań przykładowo ostatnio wyrzucono na bruk starszą panią w dzielnicy Petralona. Rolę banków w aukcjach traktujemy jako kontynuację ataku i wykorzenienia ludzi z ich społeczności przez państwo we współpracy z bogatymi.

Miasto jest nieustannie przebudowywane z chirurgiczną precyzją. Chcą sterylnych warunków handlowych, więc muszą się pozbyć tych, którzy zagrażają ich planom gentryfikacji. Jednocześnie przestrzenie naturalne i publiczne są sprywatyzowane przy użyciu taktyk i sposobów mafijnych (patrz wzgórze Filopappou), a inne są niszczone przez turbiny wiatrowe. Nieruchomość w centrum Aten pełni rolę finansowego wyznacznika tego, kto i gdzie będzie mógł mieszkać. Sytuacja przypomina miasto w wrzącym kotle. Dusimy się. Wszystko to w czasach, gdy państwo planuje rozbudowywać więzienia i wzmacniać inwigilację dla wewnętrznych wrogów.

W tym samym czasie, gdy przestrzeń każdego z osobna się kurczy, państwo odgrywa recital represji. Liberalna junta atakuje demonstracje, squaty i przestrzenie publiczne. Oprócz DIAS, MAT i DELTA, miejskie gliny i władze Aten odegrały bardzo podstępną rolę w tłumieniu lokatorów. Zasługują na najgorsze. Jednocześnie ustanawiają prawa zakazujące demonstracji politycznych. Oprócz wysiedlenia, jednym z punktów wojny, którą prowadzą, jest przemoc psychiczna i terror. Chcą bezkrwawo narzucić milczenie rekrutacją terrorystów. Doktryna strachu, której chcą za kilka miesięcy wymazać pamięć. Tęsknią za tym, że nie są nietykalni ani nie zawsze mogą grać na własnych warunkach.

Medialne informacje, że w ostatnich marszach centrum spalono kilka radiowozów, wywołują szeroki uśmiech. Ten sam uśmiech pojawia się gdy, lojalni słudzy kapitalistów odczuwają niepokój czy uda im się uratować bank przed płomieniami. Wiele można by jeszcze pisać o szumowinach. Nalegamy, aby ich zabawki na ulicach zostały pokonane, a to wymaga poświęcenia od tych, którzy nadal chcą walczyć. Nie lubimy terroru, defetystycznej paplaniny i kiepskiej organizacji na ulicy przed umundurowanymi żołnierzami. Musimy doświadczyć ulicy poza granicami spektaklu Social Media i realnie zadbać o naszą wojowniczość. Jednocześnie uważamy, że wszelkie marsze, o procesyjnym charakterze, osłabiają tylko ducha wojowniczości.

Na zakończenie uznajemy śmierć Vassilisa Mangosa za zabójstwo jakiego dopuściło państwo. Wobec skrajnego wybuchu przemocy zarówno ze strony gliniarzy z oddziałów MAT,  i tak jak, tym razem DELTA, nie przekonuje nas żadna medyczna narracja żadnego lekarza sądowego. Czytanie tego faktu jako ciągłej przemocy z psychologicznym kontekstem to nasza polityczna pozycja. To, oraz zemsta.

P.S .: Wierzymy, że obok obecności ulicznej, interwencji i dynamicznych marszów, akcje nocne są bardzo elastycznym polem do wywołania paniki w państwie. Ci, którzy odnajdują w niej swoją drogę potrzebują odrobiny uwagi, organizacji i elastyczności, łatwo jest zastosować najprostsze środki do rozprzestrzeniania ognia przeciwko systemowej dominacji i opresji. Zaskoczmy ich tak, jak na to przystało w historycznym stanie uogólnionej biedy. Zostaw teorie i mikropolitykę i rozpal ogień w swoich rękach. Wzywamy was wszystkich do przełknięcia strachu i wyjścia na ulice, gdy zajdzie słońce, zamieniając noc w dzień.

VASILIS MANGOS BĘDZIE ZAWSZE Z NASZYM PUNKOWYM OGNIEM
SOLIDARNOŚĆ Z DERVENION56 SQUAT I WSZYSTKIMI POLITYCZNYMI PRZESTRZENIAMI DLA IMIGRANTÓW, KTÓRE UCIERPIAŁY Z POWODU REPRESJI
NIE PRZYZWALAJ ABY ŚMIERĆ I STRACH NAD TOBĄ PANOWAŁY
POWSTRZYMAJ GENTRYFIKACJĘ NASZEGO MIASTA
PRZECIWKO GATUNKIZMOWI, PATRIARCHATOWI, PAŃSTWU I KAPITALISTOM.
WOJNA O ZIEMIĘ I WOLNOŚĆ
SPALIMY ICH ŻAREM TYSIĄCA SŁOŃC,
NIECH ŻYJE ANARCHIA!

Tysiące słońc nocy

(tłumaczenie z Anarchists Worldwide)

 

 

Berlin, Niemcy: Uściski i Całusy dla Liebig34

Liebig34 jest jednym z zagrożonych projektów w Berlinie. Po wygaśnięciu kontraktu najmu w 2018 roku i odmowie Gijora Padovicza – jednego z najbardziej prominentnych właścicieli nieruchomości w mieście – by go odnowić, mieszkańcy Liebig34 zdecydowali się pozostać w domu bez kontraktu. Od tamtego momentu wywiązała się złożona walka, mająca na celu opóźnienie i zapobiegnięcie eksmisji domu, która stała się symboliczna dla zmagań radykalnego ruchu przeciwko gentryfikacji, problemu gwałtownie narastającego w mieście w ciągu ostatnich dekad.

Postępowanie sądowe miało zakończyć się wyznaczoną na 30 kwietnia rozprawą sądową, która została przesunięta na 3 maja ze względu na obecne restrykcje związane z koronawirusem. Nawiasem mówiąc, pierwotnej daty obawiała się również policja, jako że 30 kwietnia i 1 maja stanowią dni intensywnej politycznej aktywności, i tak upolityczniona rozprawa w tym czasie prawdopodobnie skończyłaby się jeszcze większym oporem ze strony radykalnego ruchu lewicowego, utrudniając im robotę.

Przy utrzymywaniu przestrzeni i odmowie spłaty czynszu, ludzie z Liebig34 domagają się również ochrony dla innych zagrożonych projektów i zlikwidowania tzw. Berliner Linie, kontynuują walkę i tym samym jeszcze bardziej radykalizują dom i jego sympatyków. Sam projekt wziął udział w planowaniu wielu demonstracji i zorganizował również kilka własnoręcznie (jak tę 8 marca), opublikował przeróżne apele i teksty oraz przeprowadził wiele radykalnych akcji, jak zrzucanie bomb z farbą z ich domu na policję i bojkotowanie ich obecności w sądzie, łącznie z nagim demonstrowaniem pod salą sądową. Sympatycy też zostali zradykalizowani, co pokazali ogromnym wsparciem na demonstracjach, wieloma atakami z wykorzystaniem bomb z farbą, spaleniem samochodu prawnika właściciela nieruchomości i na wiele innych sposobów. Te reakcje na nadchodzącą eksmisję są inspirującym przykładem tego, jak przestrzenie mogą walczyć, i tego, że nawet jeśli fizyczna przestrzeń jest utracona, idee pozostaną na poczet przyszłych walk, zyskana została solidarność z międzynarodowym ruchem i zainspirowano podobne formy oporu.

Liebig34, wraz z kilkoma innymi projektami, zawiera jedną z niewielu otwartych przestrzeni radykalnego ruchu w Berlinie. To miejsce, w którym elementy szerszego ruchu mogą się spotkać i tworzyć polityczne jak i społeczne więzi, wspólnie kształtując zmagania i razem walczyć. Liebig34 to anarcho-queer-feministyczny skłot – projekt (włączając w to punkt informacyjny i otwartą dla koncertów i spotkań przestrzeń, oraz i kuchnię społeczną) bez cis-mężczyzn, cecha sprawiająca, że jest to przestrzeń bez seksizmu czy struktur patriarchalnych. Poza polityczną istotą projektu, Liebig34 jest ważną przestrzenią w dzielnicy Friedrichshain. W okolicy, której charakter zniekształciła ekstremalna gentryfikacja, Liebig34 jest cierniem w planach kapitału. W okolicy, w której kwoty czynszu gwałtownie wzrosły, wpływając na duże części społeczeństwa, fasady luksusowych budynków zdradzają społeczny i finansowy status mieszkańców, znajdujący również swoje odbicie w cenach produktów w okolicznych sklepach. Struktury takie jak Liebig34 temu przeciwdziałają, ograniczając gentryfikację rejonu, odzyskując przestrzeń publiczną dla zastosowań wykraczających poza ograniczenia i restrykcje kapitału, i demonstrując, że wyzyskiwani i ich wyzyskiwacze nie mogą i nie będą koegzystować. Konflikt ten osiągnął swój szczyt w dzielnicy, w której państwowa represja, ciągła kontrole policyjne i policyjna przemoc składają się na życie codzienne.

Ulice otaczające Rigaer Strasse, okolicę od dawna kojarzoną z radykalnym ruchem, latami uznawane były przez policję za Gefahrengebiet – strefę zagrożenia pozwalającą policji na implementację szczególnych taktyk właściwych dla danych części miasta postrzeganych jako ośrodki przestępczości, takich jak losowe legitymowanie i przeszukania. Osiągnęło to zenit w ostatnich miesiącach za sprawą obecności BPE (Brennpunkt – und Präsenzeinheit – jednostka „punktu zapłonu”- i asysty), ekstremalnie agresywna jednostka policyjna, która ma na celu zastraszanie okolicy, ruchu i rozbicie ich zmagań. Obecność aktywnych projektów mieszkaniowych i współpraca pomiędzy nimi wyraźnie wykazuje, że solidarność, polityczna kolaboracja i opór są w stanie stworzyć pęknięcia w mechanizmie państwowej represji, które za cel ma polityczną izolację i społeczne wygnanie upolitycznionych i zradykalizowanych grup.

Z tych względów, wierzymy, że wsparcie i solidarność z Liebig34 są potrzebne bardziej niż kiedykolwiek. Rozumiejąc powagę tej politycznej sytuacji, spuściznę pozostawioną po naszej odpowiedzi na wezwanie, i odpowiedzialność, którą mamy jako część berlińskiego radykalnego ruchu, stoimy w solidarności z Liebig34, tworząc relacje i polityczne więzi, i uczestnicząc w ich wezwaniach. Przez bezpośrednie, anty-hierarchiczne zmagania opieramy się przyszłości, którą próbują nam narzucić. 30 kwietnia wspieramy wydarzenia, które będą miały miejsce w Liebig34, deklarując potrzebę dla ciągłości oporu przeciwko państwu i kapitałowi, którego nie można przełożyć na później.

SOLIDARNOŚĆ NASZĄ BRONIĄ

RAZEM PRZECIWKO PAŃSTWU

(tłumaczenie z Anarchists Worldwide)

Lipsk, Niemcy: Podpalenie projektu gentryfikacji “FourLiving” grupy CG

(źródło: anarchistsworldwide )

Berlin, Niemcy: Google, odpierdolcie się od nas!

Czy Google jest spierdolone?

Imperializm trwa. Pozorny sukces oporu sąsiedzkiego nie jest już trwały. Ponieważ jeśli nie ma Google Campusa w Umspannwerk w Kreuzbergu, firma jest zajęta kupowaniem nieruchomości w Mitte. Po niemal nieśmiałym otwarciu swoich biur na początku 2019 r. na ulicy Tucholsky, obecnie kupiono już kolejny budynek. W Johannishof w najbliższej przyszłości zostaną zbudowane kolejne biura. Brak złych start-upów ani inkubatorów przedsiębiorczości. Źli mają być tylko ich pracownicy. Google jest w sumie nieszkodliwy sam w sobie, prawda?

Nic więc dziwnego, że do tej pory nie było na ten temat prawie żadnej publicznej dyskusji. Tutejsi mieszkańcy nie będą czuć się w żaden sposób zagrożeni, ponieważ nowa okolica jest od jakiegoś czasu zbyt gruntownie gentryfikowana.

Google po prostu próbowało zdobyć punkt zaczepienia do startu w Kreuzbergu, nie udało im się, ale się nie wycofali. W metropolii takiej jak Berlin zawsze będą odpowiednie miejsca do wykorzystania.

Ale gonitwa za Googlem i jego intrygami nie powinna stać się życiowym zadaniem dla nikogo. Lepiej wyjaśnić, jak często protest może ograniczać się do własnego sąsiedztwa i jak nam brakuje elastyczności i dalekowzroczności – musimy myśleć poza naszymi dzielnicami. Jak dotąd niewielkie zainteresowanie protestem w Mitte powoduje również obecną ciszę wiodących polityków, którzy popierają politykę rozrastającego się Google’a w Berlinie. Politycy, którzy kiedyś reagowali na niektóre wypowiedzi i żądania aktywistów, teraz wydają się zgadzać z planami Google’a dotyczącymi Mitte. Prawdopodobnie nie odczuwają wystarczającego wpływu presji ze strony sąsiedztwa lub nie dbają o to, co robi Google. Ale najprawdopodobniej liczyli po prostu na tak wielki wzrost ekonomiczny giganta technologicznego. Naprawdę, nie powinno to wzywać do ponownej nadziei w polityków, a wręcz przeciwnie.

Właśnie ta cisza dotycząca kapitalistycznych planów ekspansji, pokazuje, że projekty te są bardzo pożądane przez politykę i ekonomię. Według mediów i polityki Berlin ma być stolicą: Smarter City, Łańcuchu Bloków, Sztucznej inteligencji, Przemysłu 4.0, Internet of Things, Start-Upów itp. Niektórzy nazywają to także „Miastem możliwości” ”.

Byłoby zatem głupotą obejście się bez jednego z dużych graczy w branży technologicznej.

Dlatego politycy nie mogą i nie zrobią wiele, aby fundamentalnie zmienić sposób, w jaki żyjemy razem. Wszystko będzie kontynuowane na regulowanym kursie. Politycy mają władzę do podejmowania decyzji, a firmy takie jak Google to kapitał, za którym tęsknią. Ponieważ kapitał to władza. Oczywiste jest, że cała struktura, która łączy naszą rzeczywistość razem, jest znacznie bardziej złożona. Ale w zasadzie tak to działa. Pytanie brzmi, jak się z tego wyrwać. Jak inaczej zorganizować wspólne życie. Jak pozbawić nas kapitalizmu i jak pozbawić władzy jakiejkolwiek formy władzy i państwa, takiej jak Google & Co. Jak kształtować społeczeństwo bez hierarchii. O to właśnie chodzi w walce z Google.

Odpierdolcie się Google! Koniec z kapitalizmem, politykami i każdym państwem!

(z Deutschland Indymedia)

Ateny, Grecja: Podpalenie ministerstwa kultury za gentryfikację Exarchii

Rano, 19 kwietnia 2019 grupa posługująca się imieniem zabitego miesiąc wcześniej studenta Mahira Mete Kula* dokonała podpalenia Ministerstwa Kultury na Exarchii. Skłot mieszkalny migrantów Clandestina, na którym dokonano ewikcji dzień wcześniej porankiem, jest własnością tego ministerstwa. Tego samego dnia co Clandestina, 18 kwietnia policja dokonała ewikcji anarcho-feministycznego skłotu Cyclopi, a kilka dni wcześniej skłotu migrantów Azadi, skłotu New Babylon oraz skłotu Arachovis 44.

W Exarchii szaleje okropna gentryfikacja, demolowanie i zamykanie skłotów, zabranianie anty-autorytarnych wydarzeń na Strefi, pojawiająca się wszędzie dewelopersko-turystyczna firma Airbnb, budująca się stacja metro, gwałtownie rozprzestrzeniający się “zielony ekonomizm”, policja która stale patroluje okolicę, czyli wszystkie symptomy “niewidocznej” wojny, którą deklarowało państwo i kapitalizm.

W sieci metropolii najbardziej totalitarne zwyczaje są wyrażane poprzez relacje między ludźmi. Jedynym celem jest gromadzenie kapitału z każdego modelu produkcji i każdego modelu “postępowej” konsumpcji. Oczywiście Exarchia nie mogła być pominięta w planach władz. Kapitalistyczna inwazja to wojna. Wojna przeciwko ludziom, których nie uważa się za produktywnych i nadających się do wykorzystania, takich jak migranci bez dokumentów, „nielegalni” sprzedawcy uliczni, wywłaszczyciele i osoby używające substancji. Poprzez ukazywanie własnej solidarności grupa staje po jednej ze stron tej wojny, by wspierać ciemiężonych. Żaden atak ani ewikcja nie zostanie bez odpowiedzi grupy.

 Anarchiści starają się dobrze poznać z uchodźcami i migrantami na Exarchii i wszędzie dookoła. Chcą zjednoczyć się z dziką młodzieżą. Ponieważ jeśli nie stworzą więzi z multi-kulturowym proletariatem, jak mogliby mówić o wspólnym wyzwoleniu?

Od wspólnego spędzania czasu, skłotowania budynków, wspólnych zamieszek, wywłaszczania bogactwa metropolii, rozmawiania o problemach, rozwijania myśli i sposobu działania, do ucieczki od wszelkich dogmatów i odcięcia się od narzuconego schematu życia, do obiektywnego krytycyzmu. Bądźmy ludźmi, którzy nie będą figurami w historii, lecz tymi co ją piszą. Nie urodziliśmy się jako „doskonali” antyautorytarni ludzie i nie mamy takich żądań od nikogo. Podczas walki pogłębia się wrażliwość i wiedza.

*grupa “Mahir Mete Kul”

*Mahir Mete Kul był studentem i komunistą pochodzącym z Turcji, który został zabity 24/3/2019, mając 22 lata, przez próbę ucieczki przed terrorem Erdogana używając dmuchanego pontonu. Przez członkostwo w “Revolutionary Youth”, został natychmiast wtrącony do więzienia na 10 miesięcy, był torturowany a następnie, po odsiadce zabroniono mu przekraczać granic kraju. Wyrzucono go z uniwersytetu a cała rodzina została pod kontrolą władzy. Jego starania o lesze życie legły w gruzach. Władza zabiła Mahira. Nie zapomnimy, nie przebaczymy. Szacunek pamięci – Wsparcie jego rodziny i towarzyszy.

Akcje bezpośrednie przeciw gentryfikacji Filadelfia 2013-2018

Gentryfikacja kompletnie zmienia filadelfię, by odpowiadała yuppies, jednocześnie usuwając pamięć i kulturę biedoty i osób z czarną i brązową skórą, które tworzą większość tego miasta. Wygląda to tak, że rosną koszty życia (droższe mieszkania, jedzenie, rozrywka), jest więcej kontroli (ze strony policji i mieszkańców), a życie uliczne jest sterylizowane, gdy nowa fala demograficzna młodych, modnych osób, studentów i zamożnych specjalistów roi się i wypycha poprzednich mieszkańców. Niektórzy mogliby powiedzieć, że gentryfikacja to niepowstrzymana siła, potwór, który zaszedł za daleko a zniszczenia, jakie przyniósł, są nieodwracalne. Choć może to być częściowo prawda, nie chcemy, by ludzie zapomnieli o walkach przeciw niej ani by te walki stały się niewidoczne.

To doprowadza nas do powodu, dla którego napisałyśmy tego zina. Ten zin to ostatni w zdecentralizowanej serii plakatów i zinów rejestrujących opór przeciw gentryfikacji. Nie piszemy tego, by stworzyć fałszywe poczucie siły, ale żeby pamiętać, co jest możliwe i co się wydarzyło. Chronologia akcji z przeszłości nie oznacza, że opór przeciw gentryfikacji rozkwita ani że będzie trwać nadal. Jednak pamięć i wyobraźnia to dwie siły, które są gwałtownie wyniszczane i chcemy temu przeciwdziałać. Jednocześnie pamięć i wyobraźnia same w sobie nie mogą stanowić oporu przeciw gentryfikacji, ale muszą łączyć się z postanowieniem walki, prowadzącym do podjęcia akcji. Jak zawsze, ludzie muszą postanowić walczyć. Czujemy się osobiście zainspirowane niektórymi z nowszych akcji przeciw gentryfikacji, co doprowadziło nas do złożenia tego tekstu (z nadzieją zainspirowania innych do podjęcia działań).

Niektóre akcje przeciw gentryfikacji nie zostały zawarte w tym zinie. Są niezliczone akcje, które nigdy nie trafiły do mediów, nikt się do nich nie przyznał lub po prostu nie znalazły się na naszym radarze. Inne celowo pominełyśmy. Konkretne grupy kładące większy nacisk na szanowność zostały pominięte, przez szanowność rozumiemy podejście do akcji, które daje większy priorytet zachowaniu niewinnej reputacji niż stroszeniu piór. Szanowność opiera się na podkreślaniu swojej słabości i bycia ofiarą i błaganiu swoich oprawców. Jedną z takich grup jest Point Breeze Organizing Committee. Potępili oni anonimowe zniszczenie kawiarni sieci OCF Cafe. Odmawiamy uświetnienia stron tego zina staraniami liberałów, którzy nie potrafią odróżnić przyjaciół od wrogów.

By lepiej zrozumieć dlaczego konkretni gentryści zostali obrani na cel chcemy zaoferować trochę kontekstu tego, kim są główni gentryfikatorzy w filadelfii. To część ważniejszych gentrystów w filadelfii, chociaż są niezliczeni mniejsi deweloperzy, właściciele mieszkań i ziemi lub firm:

Temple University, Drexel University i University of Pennsylvania to najwięksi gentryfikatorzy w północnej i zachodniej Filadelfii. Te uczelnie przyjęły bezlitosne podejście dosłownego niszczenia otaczających je okolic i niszczenia społeczności, by budować przesadnie luksusowe akademiki w wieżowcach i przestrzenie uniwersyteckie i by popychać ich rozrost coraz dalej w sąsiedztwa, których gentryfikacja jeszcze nie dotknęła. Dodatkowo uczelnie korzystają z bardziej dyskretnych metod przekształcania przestrzeni. Wykładowcom daje się wsparcie finansowe, by kupowali domy blisko szkół a patrole prywatnej ochrony patrolują okolice, w których mieszkają studenci (jedną z takich grup jest University City District, UCD). Uczelnie utrzymują własne siły policyjne odrębne od PPD (Philadelphia Police Department) i zapełniają ulice kamerami i telefonami do donoszenia.

W południowej philly OCF Realty jest firmą z branży nieruchomości, która strategicznie umieszcza swoje kawiarnie w okolicach, które planują przekształcać, by były bardziej przyjazne dla yuppies. Zdobyli złą sławę gwałtownie gentryfikując Point Breeze. Są też obrońcami nadzoru i patroli.

Amazon ma potencjał, by odegrać dużą rolę w trwającej dramatycznej gentryfikacji zachodniej philly. Jeśli postanowią zbudować tu swoją nową centralę zachodnia philly i całe miasto pocierpią nieodwracalną zmianę. Dodatkowo starają się oni uczynić cybernetykę, nadzór i wygodę dla yuppies znormalizowaną częścią życia miasta. To ułatwia gentryfikację przestrzeni, które inaczej wydawałyby się mniej pociągające pozwalając yuppies na komfortowe życie nie musząc nigdy nigdzie chodzić, podczas gdy ich gusta są zadbane przez armię pracowników przygotowujących imprezy i dostawców.

W tym tekście znajdziesz też pewną liczbę ataków na małe, lokalne firmy. Wiele z nich wywołało kontrowersje, gdy zwolennicy małych biznesów wyrażali swoje oburzenie i niezrozumienie, dlaczego ktoś je atakuje. Mamy nadzieję trochę to wyjaśnić i dostarczyć kontekstu, czemu małe firmy to nadal gówno i dlatego zasługują, by być atakowane. Po pierwsze małe firmy to nadal firmy, nie są zwolnione ze swojej roli w kapitalizmie. Po drugie dokładają się do gentryfikacji na równi z pośrednikami, uczelniami itd, ponieważ tworzą wyspy konsumpcji, które zaspokajają gusta yuppies (droga kawa, wymyśle potrawy, sztuczne bibeloty itp). Sklepy będące wyspami konsumpcji sprawiają, że yuppies czują się u siebie, a prawdopodobieństwo, że się wprowadzą / przejmą okolicę zwiększa się. Podczas gdy bodeli (małe sklepy spożywcze, szczególnie w okolicach hiszpańskojęzycznych – tłumacz), chińskie knajpy i fast foody sprawiają, że czują się niekomfortowo (z powodu “przestępczości”, rasizmu, obcości?) i kiedy mówią, że chcą “polepszyć okolicę” mają na myśli, że chcą usunąć wszystkie te ośrodki społecznościowe, które nie są przeznaczone dla nich. Małe firmy tworzą przestrzenie społeczne dla yuppies, gdzie mogą zaspokoić swoje potrzeby społeczne, nie musząc żyć w przykrej rzeczywistości reszty miasta. Dlatego dostrzegamy, że małe firmy nie są bezstronne w walce przeciw gentryfikacji.

Continue reading Akcje bezpośrednie przeciw gentryfikacji Filadelfia 2013-2018