Category Archives: Historia

Maja Buk: Nie ma czegoś takiego jak chrześcijańska zachodnia Europa

Nadesłane 10.03.2019

Nie ma czegoś takiego jak “chrześcijańska kultura Europy” albo – co bardziej paradne – “judeochrześcijańska kultura Zachodu”.

To znaczy, oczywiście, coś takiego jak najbardziej istnieje w zbiorowej wyobraźni i od przełomu XIX i XX wieku (kiedy koncept został porządnie wymyślony i zlepiony ze strzępków tego co uważano dawniej) wyznacza wiele kierunków w myśleniu, stając się jak najbardziej realnym konceptem w imię którego czyniono straszne niegodziwości. Wciąż nie można jednak powiedzieć, że jest to coś więcej niż konstrukt i to konstrukt na glinianych nogach. Wiecie, są lepsze i gorsze konstrukty (lepsze to na przykład takie, że kobiety i mężczyźni powinny mieć te same prawa polityczne), ale konstrukt “kultury Zachodu” czy tam “chrześcijańskiej Europy” po prostu nie ma żadnych podstaw historycznych, nie wynika z jakiegoś “stanu natury” albo, bo ja wiem “obiektywnego stanu rzeczy”. To pojęcie zbyt szerokie: brzmi jak jakiś mit, i w istocie jest mitem – mitem założycielskim, napisanym w konkretnym celu i przywoływanym zawsze wtedy, kiedy trzeba było rozprawić się z wrogiem.

Herodot nie znał pojęcia “Europejczyka” ani nigdzie nie postulował że taka tożsamość kulturowa czy etniczna istnieje – sam pochodził z obszaru, który wieki później stał się Turcją (czyli z dzisiejszej Azji Mniejszej, która w jego rozumieniu była Europą, choć znajdowała się pod perskim zwierzchnictwem). Był bardziej zszokowany kulturą Celtów z dalekiego barbaricum, niż kulturą zoroastriańskiej Persji. Wtedy centrum znanego mu świata stanowiło państwo helleńskie, a także całkiem potężne Persja i Egipt, na znaczeniu powoli wzrastały też Chiny. Ani to cywilizacja “białego” człowieka, ani też nie mająca ze sobą nic wspólnego – a jednak to tam powstawały podwaliny pod myśl filozoficzną, techniczną, pod sztukę czy matematykę. Żydzi od momentu zdobycia Judy aż do powstania Machabeuszy byli poddanymi babilończyków, hellenów, persów, czy egipcjan, żyli w diasporze, nie posiadali wpływowego na arenie międzynarodowej państwa a wpływ ich kultury na światowe dziedzictwo był w tym czasie znikomy.

Spoiler alert: tzw. cywilizowana część świata była zwykle TROCHĘ CIEMNIEJ UBARWIONA. Ojej.

Popularność chrześcijaństwa w tak zwanej Europie (wciąż nikt nie używał tego słowa na opisanie jakiejś kulturowo spójnej społeczności) nie eksplodowała gwałtownie wraz z narodzinami Chrystusa i powstaniem sekty Esseńczyków. Wiodącą siłą kulturotwórczą było w tych czasach Cesarstwo Rzymskie, które choć w dużo późniejszych czasach było stawiane za wzór federacyjego, paneuropejskiego państwa, to wtedy zajmowało się głównie… prześladowaniem chrześcijan. Skończyło się to dopiero w III wieku za sprawą Konstantyna i właściwie gdyby nie ta konwersja cesarza i związana z tym ułatwiona ekspansja nowej wiary na różne części świata, chrześcijanie mogliby pozostać diasporą na wieki, dzieląc los żydów. A tak można było w późniejszych wiekach doprowadzić do chrystianizacji Irlandczyków, Franków, Germanów, a nawet zdziczałych Polan.

Cesarstwu na Zachodzie jednak, paradoksalnie, przyjęcie nowej religii nie pomogło: w ciągu kolejnych dziesiątek lat niewdzięczne plemiona najeżdżały kraj raz za razem, doprowadzając do wielu reakcji pogańskich i nadszarpując przy tym mocno dawne granice państwa. Rzym skurczył się do rozmiarów księstwa, i choć religia przetrwała, to koncepcja Wielkiego Cesarstwa spajająca kulturowo region, poszła w diabły. Okazało się że “prawdziwe serce chrześcijaństwa” bije na Wschodzie, który nie tylko potrafił się obronić przed najazdami, ale także był wielokulturową mozaiką, osuwającą się coraz bardziej we własny, odmienny od zachodniego typ obrzędowości i prezentował inną, bardziej zaawansowaną kulturę polityczną.

Ale wróćmy do wrogów. Pierwszym byli Arabowie – po zwycięstwie Karola Młota pod Tours w kronikach łacińskich pojawia się słowo “europejczycy” (europenses) określające żołnierzy chrześcijańskiego świata. Chodzi o podkreślenie odmienności “naszych” żołnierzy od żołnierzy wrogich, muzułmańskich (bo w międzyczasie dawna Persja i królestwa bliskowschodnie zostały wciągnięte w orbitę islamu, który był o wiele bardziej atrakcyjny dla pustynnych plemion niż chrześcijaństwo). Chociaż wyprawa Abd ar-Rahmana była raczej wyprawą łupieżczą i jej rozbicie nie miało żadnego strategicznego znaczenia – tak jak rozbicie armii umajadzkiej pod Konstantynopolem – to jednak bitwa stała się punktem zwrotnym i przyczyną wielkiej popularności króla Franków. I początkiem pewnej mitologii, która jest korzystna politycznie – z wojny przeciwko światu arabskiemu można, dla pozyskania większej liczny sojuszników, uczynić wojnę “uświęconą”.

Continue reading Maja Buk: Nie ma czegoś takiego jak chrześcijańska zachodnia Europa

Chile: Pamięci Renzo Novatore – Obrazoburcy*, indywidualisty, nihilisty a przede wszystkim anarchisty

“Świat jest zaraźliwym, brudnym, obślizgłym kościołem, w którym każdy ma bożka, którego czci jak fetysz i ołtarz, na którym może się poświęcić” – In the Realm of Phantoms, R. Novatore

Towarzysz Renzo Novatore, pseudonim Abele Rizieri Ferrari, urodził się 12 maja 1980 roku we włoskim mieście Arcola położonym w prowincji La Spezia. Reprezentant “obrazoburczego anarchizmu” walczył ideami i zbrojnie przeciwko władzy, dopóki nie został zastrzelony przez karabinierów w zasadzce, która miała miejsce 29 listopada 1922 roku.

Czytając i analizując ideę i działania Renzo Novatore w dzisiejszych czasach możemy je interpretować z kilku perspektyw, ale postrzegając je przez anarcho-nihilistyczny obiektyw, możemy rozpoznać jego wielki wkład w dodanie siły całemu obrazowi i praxis indywidualizm – nihilizm – anarchizm.

Wśród nich jest krytyka społeczeństwa (gdziekolwiek ono jest) jako punkt wyjścia dla wad ludzkości. Dodatkowo, interpretacje towarzysza w jego pismach na temat samego życia jako czegoś, co można kochać jako całość ze wszystkimi jego sprzecznościami, a nie jako zwykłe wykonywanie egocentryzmu lub pogardy wobec drugiego, ale raczej jako konstruowanie Ego, które można wyjaśnić w prosty sposób jako ideę, którą znamy dzisiaj jako “bycie sobą”, miłość do natury, przyjemność zniszczenia, odrzucenie wszystkich wartości moralnych i przyjemność, tak, najczystsza przyjemność, która daje nam pragnienie, aby wyruszyć w nicość.

Ponieważ istnieje bezpośredni związek między zależnością a indywidualnością, im bardziej zależny, tym mniej indywidualny i odwrotnie. Aby ostatni bastion wolności był w każdym z nas, ponad i poza jakąkolwiek większością lub zgodą.

 “Ale pod fałszywym splendorem demokratycznej cywilizacji, wyższe wartości duchowe upadły  roztrzaskane. Potężna siła, barbarzyńska indywidualność, wolna sztuka, bohaterstwo, geniusz, poezja zostały wyszydzone, wyśmiewane, oczerniane. I nie w imię “ja”, ale “zbiorowości”. Nie w imię “wyjątkowego”, ale społeczeństwa ”  – Toward the Creative Nothing, R. Novatore

Bez wątpienia są to zbiory pomysłów, które możemy uznać za wielki wkład i wpływ na ścieżkę, którą niektórzy – zawsze niewielu – podróżują.

Novatore był nie tylko autorem różnych pism teoretycznych i agitacyjnych, ale także autorem licznych akcji i wywłaszczeń w swojej niepowstrzymanej walce z wszelkimi formami władzy. Tak więc uznanie Novatore za część historii walki bojowej przeciwko władzy, to rozpoznanie nas samych jako części tej historii. Widzieć siebie jako uczestników wojny przeciwko wszelkim autorytetom i dominacji poprzez niszczenie wszystkich wartości moralnych i rozumienie jednostki jako podstawowej części rozwoju naszego życia i początku wszystkich naszych negacji i sprzeczności.

Ponieważ wszystko i nic nie jest już przyjemną grą słów, by tworzyć slogany i wypełniać ulotki, ponieważ sloganom i ulotkom muszą towarzyszyć działania, które mają być spójne, zastosujmy nasze pomysły w praktyce.

Pusty i bierny nihilizm jest bezużyteczny, zniszczmy tę tendencję anarchiczną nihilistyczną praktyką, jak zderzenie gwiazd w ciemną noc, która chaotycznie podsyca spisek.

Dziś jest wielu, którzy inspirowali się Brunem Filippi i Renzo Novatore i poświęcają się ewolucji antyspołecznych tendencji, od Chile po Grecję i we wszystkich zakątkach świata wojna trwa …

Dopóki wszystko w istnieniu nie zostanie zniszczone … przez triumf jaźni i pokonanie władzy!

!Renzo Novatore, presente!

(tłumaczenie z Insurrection News)

* w języku angielskim “iconoclast” oznacza też osobę, która “atakuje lub krytykuje cenione przekonania lub instytucje”

USA: Prawdziwa historia “Święta Dziękczynienia”

„Nauka” na temat Święta Dziękczynienia w naszym systemie szkolnictwa dla wielu z nas jest pierwszą okazją, żeby w ogóle dowiedzieć się o istnieniu rdzennych Amerykanów, pozostaje ona jednak nauką fałszywą. Ucząc się o realiach historycznych ludobójstwa, inwazji, niewolnictwa i wojny, możemy zrozumieć, że Święto Dziękczynienia jest przede wszystkim świętem kolonializmu, celebrującym w dosłowny sposób militarne zwycięstwa nad rdzennymi Amerykanami i ludobójstwo na nich dokonane – ukonstytuowane prawem i zwyczajem przez rząd. Nie jest natomiast radosnym świętem przyjaźni pomiędzy kolonistami i tubylcami, jak każe nam się wierzyć.

W czasie, w którym rdzenni działacze i ich towarzysze ryzykują życie, walcząc na pierwszej linii frontu, kiedy bieda, masowe aresztowania, zanieczyszczenia, ciągła grabież ziemi, niszczące dla środowiska wydobycie surowców i rozpaczliwe warunki życiowe są normą w wielu społecznościach rdzennych Amerykanów, musimy wszyscy pamiętać o konieczności poświęcenia się walce z kolonializmem i Państwem osadniczym. Mając na uwadze powyższe, publikujemy ponownie listę stron poświęconych stawianiu oporu przez rdzennych Amerykanów.

oryginalnie opublikowano na Manataka American Indian Council 

Susan Bates

Większość z nas kojarzy to święto z radosnymi Pielgrzymami zasiadającymi wraz z Indianami do wielkiej uczty. I takie wydarzenie miało miejsce – raz.

Historia rozpoczęła się w 1614 roku, kiedy grupa angielskich odkrywców dopłynęła do domu w Anglii statkiem wypełnionym członkami plemienia Patuxet przeznaczonymi na niewolników. Pozostawili za sobą ospę, która praktycznie wybiła tych, którzy zdołali im uciec. Do momentu, w którym Pielgrzymi dotarli do Zatoki Massachusetts, znaleźli już tylko jednego żyjącego członka plemienia, człowieka o imieniu Squanto, który przeżył niewolnictwo w Anglii i znał ich język. Nauczył ich jak uprawiać kukurydzę i łowić ryby, a także pomógł wynegocjować traktat pokojowy pomiędzy Pielgrzymami a narodem Wampanoagów. Pod koniec pierwszego roku swojej obecności, Pielgrzymi urządzili wielką ucztę na cześć Squanto i Wampanoagów.

Kiedy jednak po Anglii rozeszły się wieści o tym raju odkrytym w Nowym Świecie, licznie przybywać zaczęli religijni fanatycy zwani Purytanami. Jako, że nie natykali się na tych ziemiach na żadne ogrodzenia, uznali, że są one własnością publiczną. Wkrótce dołączyli do nich inni brytyjscy osadnicy, którzy wzięli ziemie w posiadanie, młodych tubylców łapiąc na niewolników, a resztę zabijając. Plemię Pekotów nie przystało jednak na traktat pokojowy wynegocjowany przez Squanto i podjęło walkę. Wojna z Pekotami należała do najkrwawszych ze wszystkich konfliktów z rdzennymi Amerykanami.

W roku 1637 w Groton w stanie Connecticut, ponad 700 mężczyzn, kobiet i dzieci z plemienia Pekotów zebrało się, aby celebrować doroczny Festiwal Kukurydzy, który obecnie nazywamy właśnie Świętem Dziękczynienia. Przed świtem śpiących Pekotów otoczyli angielscy i holenderscy najemnicy, którzy rozkazali im opuścić długi dom. Ci, którzy wyszli na zewnątrz, zostali zastrzeleni lub zatłuczeni, podczas gdy przerażone kobiety i dzieci, stłoczone w środku, spalono żywcem. Następnego dnia gubernator Kolonii Zatoki Massachusetts ustanowił „Dzień Dziękczynienia” z okazji wymordowania 700 nieuzbrojonych mężczyzn, kobiet i dzieci.

Continue reading USA: Prawdziwa historia “Święta Dziękczynienia”

Broszura: Frakcja Czerwonej Armii – “Służyć Ludowi” (PDF)

BROSZURA – PDF

Wprowadzenie:

W kwietniu 1972 r, RAF opublikowała swój drugi komunikat teoretyczny pt: “Służyć Ludowi.” Podobnie jak “Koncepcja Partyzantki Miejskiej” był on dystrybuowany w formie magazynu podczas demonstracji pierwszomajowych tego samego roku.

W tekście prawie dwa razy dłuższym od poprzedniego, RAF próbuje dostarczyć analizy wydarzeń ubiegłych lat, zarówno w łonie lewicy, Republiki Federalnej jak i w ogóle. Sporo energii poświęca analizie nieudanych walk pracowniczych w sektorze chemicznym w 1971 r. oraz porażce, jaką poniosła legalna lewica w swojej próbie odpowiedzi na ucisk panujący w RFN. Jej słabości zostają wytknięte jako liczne czynniki podkreślające konieczność prowadzenia zbrojnej polityki.

Continue reading Broszura: Frakcja Czerwonej Armii – “Służyć Ludowi” (PDF)

Wszystkie klisze w jednym miejscu: Baader-Meinhof Komplex i mokre sny państwa

“Aust, Edel, i Eichinger stworzyli kinematograficzny obraz, rozbijający w dużej mierze romantyczną aurę, która w pewnych kręgach, wciąż otacza tych zabójców” – neokonserwatysta Jeffrey Herf

“Tylko film, taki jak ten, może pokazać młodym ludziom jak brutalne i krwiożercze były działania RAF tamtego okresu”. – Jörg Schleyer

„Baader – Meinhof Complex” jest filmem z 2008 roku, napisanym przez Uli Edela i wyprodukowanym przez Bernda Eichingera. (W filmie jako: Baader, Meinhof, Ensslin, Raspe i Meins grani są kolejno, przez Moritza Bleibtreu, Martine Gedeck, Johanne Wokalek, Nielsa-Bruno Schmidta i Stipe Ercega.).

Film mógł zawierać wiele rzeczy. Patrząc na trailer, film z pewnością zapowiadał się pasjonująco i liczyłem, że będzie zawierał on świetną ścieżkę muzyczną. Obawiam się jednak, że przyniósł lekkie rozczarowanie na obu tych płaszczyznach. W warstwie montażowej, urywkowe i przeskakujące ujęcia, były nieco ryzykownym zamierzeniem – choć sprawdzało się to w niektórych scenach (np. Ofensywa majowa i Trzeci Strajk Głodowy), zawodziło z kolei w innych jak np. podczas ostatnich dni Niemieckiej Jesieni.

Tak jak zaznaczyłem film mógł zawierać wiele istotnych rzeczy. Jednakże, rzetelne sportretowanie Frakcji Czerwonej Armii z pewnością nie miało tu miejsca. W rzeczy samej, nieudanie naśladując dzieło liberalnego dziennikarza, Stefana Austa, film ilustruje różnorodność sposobów, jakimi można kłamać za pośrednictwem obrazu. Continue reading Wszystkie klisze w jednym miejscu: Baader-Meinhof Komplex i mokre sny państwa

„Moja siostra i ja byłyśmy sobie bardzo bliskie” – Wywiad z Winke, siostrą Ulrike Meinhof


Gdy czterdzieści lat temu, w wieku 41 lat zmarła Ulrike Meinhof, jej siostra Wienke miała 44 lata. Każda z sióstr miała własną polityczną drogę, jednak miały one ze sobą dużo wspólnego. Po aresztowaniu siostry w 1972r., Wienke zaczęła aktywniej działać, sprzeciwiając się warunkom panującym w więzieniach oraz w celu wsparcia więźniów RAFu i ich uwolnienia. W wywiadzie dla Rona Augustina opowiada o politycznym rozwoju, uwięzieniu i śmierci Ulrike. /Niemiecka gazeta junge Welt, dodatek weekendowy, 7-8 Maja, 2016/

Continue reading „Moja siostra i ja byłyśmy sobie bardzo bliskie” – Wywiad z Winke, siostrą Ulrike Meinhof