Category Archives: Polska

Łódź, Polska: Seria akcji ulicznego sabotażu przeciwko deweloperom

otrzymano na maila zimą 2022

AKT I

“Niezależni aktywiści i aktywistki @ rozpoczęli akcję wieszania napisów z hasłami lokatorskimi na płotach i budynkach deweloperskich. Akcja ma na celu uświadomienie skali i szkodliwości zjawiska wyprzedaży przestrzeni miejskiej wraz z mieszkańcami i dzikiej samowoli tzw. inwestorów”.

Continue reading Łódź, Polska: Seria akcji ulicznego sabotażu przeciwko deweloperom

Wrocław, Polska: “Insurekcyjna lekcja pierwsza, czyli dlaczego zniszczyłyśmy bankomat i biletomat”

Komunikat napisany przez grupę, która wyprowadziła atak we Wrocławiu:

Na ACAB day (13.12) postanowiłyśmy zabić gliniarzy w naszych głowach i rozbić iluzję porządku i pokoju, którą roztacza władza.

Rozjebaliśmy więc bankomat i biletomat*. W drobny mak poszły wyświetlacze a reszta została zaklejona pianką montażową.

Zniszczyliśmy akurat te rzeczy nie po to żeby protestować czy stawiać teraz żądania, a dlatego, że było to relatywnie proste i mało ryzykowne. Chcemy nauczyć się atakować ten zjebany świat, żeby móc w przyszłości go rozpierdalać jeszcze bardziej.

A otacza nas cała masa potencjalnych celów – setki wyświetlaczy do zniszczenia, tysiące kamer do zerwania czy od cholery szyb do rozbicia. Otaczają nas możliwości walki i nauki. Za cel możemy obrać cały otaczający nas świat, bo został zbudowany tak, by nas kontrolować i dominować. Władza nie siedzi dzisiaj w parlamencie ani na spotkaniach zarządów firmowych – władza jest wszędzie dookoła nas. Władza to kamery, bankomaty, komisariaty i maszty telekomunikacjne.

Oznacza to, że jej wpływ jest jednocześnie i silniejszy i słabiej odczuwalny. Oznacza to też jednak, że łatwiej jest w nią uderzyć, bo gdziekolwiek byśmy nie byli, to jest na wyciągnięcie ręki – albo na wyciągnięcie młotka. Gdziekolwiek nie uderzymy, władza to poczuje.

Choć nasza akcja jest dość drobna (przynajmniej pod względem skali zniszczeń i wybranych celów), to takie doświadczenia są bezcenne i wywracają rzeczywistość do góry nogami. Od teraz patrzymy na nią nie jak obywatele, a jak partyzanci, i to dopiero początek.

To co zrobiliśmy jest wyrazem solidarności i sygnałem dla wszystkich, którzy też walczą z tym światem. To iskra, z której może zrobić się pożar. Jest to też wiadomość dla wszystkich tych, którzy równie jak my chcą rozjebać to, co ich niszczy i kontroluje. Weźcie do ręki co dacie radę i eksperymentujcie z możliwościami, która nas wszystkich otaczają.

Od insurekcji zawsze dzieli tylko krok.
Najważniejsze jest zacząć.
Odnajdźcie się i bawcie się dobrze.


* Zniszczenie biletomatu nie jest w żaden sposób związane z “kampanią” (nadal?) prowadzoną przez lokalne FA, Bezpłatną Komunikacją Miejską. To reformistyczny projekt niemający nic wspólnego z anarchią i walką. A my i tak jeździmy na gapę.

Zdjęcia wyrządzonych szkód:


Tekst i zdjęcia zostały podesłane

Lublin, Polska: Nowo powstała grupa przeprowadza radykalną akcję pod kościołem

Otrzymano 6 kwietnia 2021:

!Non Serviam!

Nie będziemy służyć fanatykom religijnym, którzy przez wzgląd na swoje wierzenia od wieków prowadzą do krzywdy miliardów istot. Odmawiamy klękania i kajania się przed kapłanami jakichkolwiek bogów, dość już było przez nich cierpienia. W duchu hasła “Ani boga, ani pana” przeprowadziliśmy w czasie obchodzonych przez katolików świąt akcję pod kościołem św. Mikołaja w Lublinie.

Celem naszych działań było zademonstrowanie sprzeciwu wobec instytucji kościoła, która jest jednym z kluczowych budulców toksycznego systemu niszczącego nasz świat. Przedstawiciele władzy od zawsze jako źródło jej pochodzenia wskazują wyższe byty, a kościół katolicki od wieków sam sprawuje rządy nad ogromnymi masami ludzi i umacnia władzę innych. My sprzeciwiamy się każdej władzy!

Kościół w Polsce prowadzi wyjątkowo szkodliwe i niebezpieczne działania. Z ambon nieustannie płynie szczucie na osoby LGBT, które doprowadza często do największych tragedii. Kapłani krzywdzą również kobiety, gdyż to działania kościoła były jednym z kluczowych czynników, które doprowadziły do odebrania im prawa do aborcji. Duchowni dopuszczają się również szczególnie obrzydliwego procederu tuszowania i wspierania ogromnego zjawiska pedofilii w swoich szeregach. Ręce sług Watykanu precz od dzieci!

Nasza grupa powstała w Lublinie by stawiać czynny opór systemowi i będącemu jego szczególnie strasznym wytworem faszyzmowi. Liczba 161 jest skrótem od Anti Facist Action, gdyż cyfry ją tworzące odpowiadają pierwszym literom tych słów. Miasto od dawna ogarnięte jest faszystowską chorobą, która prześladuje jego mieszkańców. Będziemy stawać czynnie przeciwko brunatnym prześladowcom i wspierać ich ofiary. Ważne dla nas jest wspieranie wszystkich osób LGBT, a w naszej grupie panuje pełna równość i inkluzywność. Ta akcja wymierzona była w tworzący system kościół katolicki, ale uderzać będziemy we wszystkie jego filary. Jeśli znudziło Cię puste gadanie i masz dość bierności w obliczu dziejących się tragedii dołącz do nas!

kontakt – rewo07@riseup.net


 

Polska, Warszawa i Grodzisk Mazowiecki: O nie! Toż to autka tajniaków.

Nadesłano anonimowo gołębiem pocztowym 22.11.2020

Zapraszamy do galerii policyjnych samochodów, które były użyte ostatnio do porywania osób protestujących i wywożenia ich z Warszawy do Grodziska Mazowieckiego.

Grodzisk Mazowiecki:

Continue reading Polska, Warszawa i Grodzisk Mazowiecki: O nie! Toż to autka tajniaków.

Tak, mamy gdzieś odzyskanie niepodległości przez Ojczyznę, tak jak naród i jego historię, a o co chodzi?

My nie chcemy, aby obchody tego “święta” były “w końcu normalne”, żeby przywrócić porządek i oglądać jak dawniej w telewizji, polityków, generałów i innych pałarzy oraz jakiś kurwa celebrytów, muzyków poważanych, artystów i innych takich, którzy według logiki państwokapitału (ang. State Capital – w anarchistycznych tekstach oznacza kompleks państwa i kapitalizmu jako całość systemu dominacji instytucjonalnej; to moja propozycja tłumaczenia), pomnażają chwałę wolnej, demokratycznej, nowoczesnej i całkowicie wierno-poddańćzej wobec silniejszych (czyli większości) graczy, OJCZYZNY.

Jedno i drugie nam nie odpowiada. Już tłumaczę. Oczywiście, uważamy i mamy tu całkowite przekonanie co do naszej racji, że państwo i jego instytucje, agenci, aktorzy i przedstawiciele są powiązani se sobą hierarchicznym system dominacji jednych nad innymi, i taka relacja społeczna, takie rozłożenie władzy jest zawsze, ostatecznie złe. Opresyjne, wobec kolejnych słabszych pod sobą, uciskające “od góry” kolejne emanacje władzy- policja, sądy, partię, opinia publiczna, media, oraz niżej zwyczajni kapo systemu- twój menadżer, pan radny, śmieszny nacjoincel w mundurku i z gumowym karabinem w WOTcie, opiotwórczy głos z internetów, czy jakaś lokalna gwiazda sceny. No wiecie, oni. Nikt tak naprawdę nie lubi “onych”. My anarchistki.ci chcemy żeby osoby odpowiadały za siebie i swoje małe społeczności, to wymaga oczywiście większego zaangażowania, oddania oraz no niestety nie ma żadnej nagrody materialnej, w postaci pozycji społecznej, sławy czy innych takich upiorów ludzkiego umysłu. Tak, da się bez państwa budować drogi, polecieć w kosmos, wywieźć śmiecie i używać komputerów. Zdecydowana większość osób z ruchu anarchistycznego, z radością zasypie was przykładami, źródłami o bohaterskich rewolucjach z przeszłości, wizjami “po rewolucji” oraz całkiem dobrymi argumentami.

Państwo jako takie, stało się “wspólnotą” a nie osobistym folwarkiem monarchów, lub wręcz nim samym w jakimś dziwnym jeszcze trójkącie z panem boge, według historyków po pokoju westfalskim w 1648 roku, kończącym wojnę 30 letnią, o której nas nie uczyli nawet w szkołach średnich, bo musieli więcej żołnierzy wyklętych i papieża zmieścić. Niech im będzie, studiowałem różne zbędne na “rynku pracy” społeczne gówniane kierunki, na tyle długo i nieskutecznie, żeby tu się nieco rozpisać. Każda osoba kuma, że w pewnym momencie monarchowie zaczęli symbolicznie i realnie dzielić się władzą z książętami, parlamentami, radami przybocznymi itd., po to by zapobiec roszczeniom wynikającym z feudalizmu, a raczej przypisania całych regionów pod jedną osobę. Żaden szwagier siostry kuzynki więcej nie wyrwie prowincji z racji rodzinnych koligacji, bo teraz to jest Państwo, wspólnota nas wszystkich. Całkiem bezpieczne wyjście. Jeśli serio musicie mieć wskazane przykłady, zajrzyjcie do Kropotkina i jego “Pomocy Wzajemnej”, gdzie omawia bunty chłopskie i mieszczańskie u schyłku średniowiecza, a jeśli naprawdę potrzebujecie więcej, Gelderloos, “Anarchy Works”. Nie trzeba chyba dodawać, że taka osoba jak zbieracz gnoju (powszechne zajęcie późnego średniowiecza) oraz jakiś paniczyk grafik czy inny ćwierćhrabia mieli tak samo w tym wspólnym dobru. Nawet ten zbieracz gnoju i zwykły rzemieślnik – bednarz, z cechu miejskiego żyli w zupełnie innych światach.

Państwa sobie trwały, w tym przenajświętsza rzeczypospolita obojga narodów, od morza do morza, silna, potężna i to jeszcze z pierdoloną husarią na dodatek. Tyle że nie za bardzo, lecz tutaj chciałem rozjebać pojęcie narodowości. Otóż osób z różnych etnicznych grup w tej wielkiej pańskiej polsce było całe mnóstwo, lecz jak wiadomo jedna musi być ta najlepsza. Mało tego ta najlepsza nacja dodatkowo jeszcze wprowadza jakieś eugeniczne dydrymały, o różnym pochodzeniu klas, warstw społecznych. Panisko to było panisko, miał wolność, był sarmatą, wybrańcem bożym i obrońcom narodu. A cham to cham- słowianin z bagien, niemal zwierzę. Tak, w historii było mnóstwo przypadków gdy wojownicza nacja najeżdzała inną, stanowiła władzę i wyższą kastę i z trudem lub nieraz w przeciągu jednego pokolenia, asymilowała z podbitą ludnością. Od Gutejczyków w Sumerze po być może, jakiś tam irańśkich stepowych profesjonalnych morderców i zdobywców, którzy jakimś cudem zapędzili się w te cześć Europy. Niech sobie mają to widmo, niemalże połowa mitu polskości na tym się trzyma, szkoda by było… No właśnie, Słowianie, scytowie, sarmaci czy inne podzbiory niczego tu nie udowadniają, jeśli chodzi o pojęcie separacji narodu. Każdy od kogoś ostatecznie pochodzi, a to ile tysięcy kilometrów i setek lat nas dzieli to zupełny przypadek, a nie żaden dowód. Sprawa wiadoma, udowodniona naukowo i zwyczajnie naturalna. No ale spierdolony umysł musi sobie tworzyć podziały i Polacy to najlepsze Słowianiny, a tak naprawdę Irańścy mroczni, antyczni ninjowie na konikach, a reszta się nie liczy. I tak pomimo dziesiątek grup etnicznych, jedna była dominująca, litewskie elity szybko uległy polonizacji, a jakiś tam tatarów, białorusinów, rusinów, hucułów i innych takich wspomina się jedynie gdy trzeba przywołać mit przenajświętszej pierwszej wspaniałej. Ważne, że kochali Koronę i Przenajświętszą – w końcu też należącą do nich. Zostawiam już te sarmacakie pierdolenie, bo mi anarchożupan wyrasta. W każdym bądź razie za kilkaset lat władza kapnie się, że ten szowinizm, te podziały mogą być świetnym narzędziem kontroli. W XIX wieku, epoce romantyzmu, wzdychania do wzgórz, lasów i pradawnych czasów, ecofashowave mocno, monarchowie, a właściwie już wtedy imperatorzy, władcy absolutni, musieli nieustannie powiększać swoje imperia oraz kolonię. Żołnierzy najemnych nie opłacało się już wystawiać, z resztą z rozwojem historii ludzkiego mięsa ginęło coraz więcej. I wtedy myk- bierzemy te romantyczne pierdolenie i robimy nacjonalizm! Każdy prawdziwy Niemiec, czyli Prusak, dla dobra przyszłej zjednoczonej niemieckiej ojczyzny, wskoczy w mundurek i z radością podstawionymi pociągami pojedzie ginąć kilkaset kilometrów dalej, gdzie są troszkę inni Niemcy. Wojny o hegemonie w niemieckojęzycznym świecie, były chyba pierwszymi przykładami wprowadzenia patriotycznego rekruta, motywowanego różnymi pierdołami jak naród i ojczyzna, który dawał się zajebać za interesy władców z dumą i wypiętą piersią. To już nie były bitewki paniczyków rycerzyków, ale wojny narodów, etniczne czystki. A to wszystko z rozkazu osób o szalenie zróżnicowanym koktajlu etnicznym, jak to u monarchów i szlachty bywało. Oczywiście zaistniało tu jeszcze całe mnóstwo socjo-ekonomiczno-chuj-wie- jakich warunków, przypadków i zmiennych, ale nie oszukujmy się – to jest anarcholski blog i już chyba wszyscy kumają o co chodzi, jak się chcecie nad tym rozwodzić dalej, tam w internetach są miliony osób od tego.

Państwo to sztuczny twór, zupełnie dla osoby anarchistycznej nieistotny, w przeciwieństwie do np. dzielnicy, ulicy, części miasta, miejscówki za miastem, kawałka góry itd. Takie małe przestrzenie nie zmieszczą w sobie tego romantycznego pierdolenia o dziadach i pradziadach, tutaj trzeba się skrzyknąć i ogarnąć. Tego chcemy, tak to widzimy, niech zakwitnie milion kolektywów i setki tysięcy stref autonomicznych. Naród, etniczny szowinizm to jeszcze większa bzdura, i to z konkretnie naukowego punktu widzenia. Zwłaszcza w części Europy gdzie przewaliło się całe mnóstwo ludów. Bzdura i głupota, umacniania przez władze od niemalże 200 lat. Państwo i naród obroniły w historii Polskę! Władza zmusiła lud żeby się napierdalali o ich przywileje, nic więcej. Chłop przestał być zwierzęciem za Cara, fakt że w odpowiedzi na powstania, ale wciąż… Polskie paniczyki gorsze od faszyzmu, kolejne twórcze rozwinięcie tego rodzaju ludzkiego gówna mieliśmy w II RP, równie mitycznej, wspaniałej i cudownej. Taki faszyzm z ludzką twarzą wujka co pierdolnąć w ryj może, więc lepiej nie podskakiwać. Ale ja się czuje Polakiem, tu się urodziłem, tak mnie wychowano. Nooo właśnie, tak jak Guernica śpiewała.

Tu ciągle chodzi o władze, o utrzymanie hierarchicznej drabiny gnębienia słabszych. Żadne narody, dziady, Ojczyzny, batory z mosiądzu, szabelki i koniki, buzdygany batoniki, piasty kołodzieje, panowie szlachta i książęta się KURWA W OGÓLE NIE LICZĄ. Przyjmując skrajny materializm oczywiście, czy to z pozycji stirnerowskiej czy marksistowskiej, chodzi o to, że naród, ojczyzna, rząd, tradycja to wymyślone kurna rzeczy, takie bym powiedział, no spooki. Dla dobra osób są zbędne, w przeciwieństwie do bezpieczeństwa, schronienia, opieki medycznej i czasu na rozwijanie swoich pasji, od leżenia na kanapie po jakieś wspinanie się na góry czy coś.

I dlatego kurwa mamy gdzieś odzyskanie niepodległości, ojczyznę i jej “normalne” obchody z wąsatym panem hrabią prezydentem w TVN24. Dla nas, nie ma żądnej różnicy czy liberałowie czy konserwatyści odpierdalają tę szopkę, ten pierdolony teatrzyk, czy tam spektakl. Co jest dla nas ważne, że obecnie nacjonalizm zaczął się chwiać, coś się ruszyło gdy naziole obskoczyły od normików wpierdol kilka razy, a wszyscy mają z nich bekę i nienawidzą za bicie naszych koleżanek, matek, sióstr, towarzyszek itd. Ale spokojnie, jak już liberałowie wygnają Kaczora Dyktatora, natychmiast wróci zdrowy, nowoczesny patriotyzm. Taki dla bogatych i zaradnych raczej, gdzie patriotyzm na rzecz widma etnicznego zyska nowe- ekonomiczne. Chodzicie na protesty, widzicie co oni pierdolą prawda? No.

Flagi, w ogóle co to ma być, jakaś szmata na kiju xD

A tu kilka przypominajek co o niepodległości (też wyrwanej i krwią przelaną wielce) myślą osoby anarcholskie z krainy jezior okupowanej przez rząd tzw. Republiki Finlandii:

https://czarnateoria.noblogs.org/general/finlandia-ogien-i-plomienie-dla-patriotyzmu-wideo/

https://czarnateoria.noblogs.org/general/finlandia-100-lat-za-duzo-wideo/

I jeszcze anarcholskie osoby z Grecji, krojące naziolom narodowe flagi

Grecja: Faszystowskie ataki odparte w Atenach (wideo)

Fajne nie? Wyobraźcie sobie takie coś u nas…

To oczywiście był zamierzony krawędziowy tekst, proszę zwrócić uwagę, że nie dopierdoliłem się do osób aktywistycznych, narysowałem sobie edgy ramy, działajmy dalej. Tylko na kurwa prasłowiańśkich bogów mułu i błota, nie wyskakujcie z tym patriotyzmem, nowoczesnym, lokalnym, agrarnym czy co tam Bookchin, staremu maoiście w pierdlu nawymyślał i ojczyzną naszą wspólną, lokalną, sralną czy inną bo krindźówa w chuj. Legitymacje z miejsca podarte i wyjebane przez okno. Serio.

Do osób koleżeńskich z ruchu antyautorytarnego:

Powiem więcej, widmo tamtych lat coś powraca ostatnio, z każdym protestem gdzie liberałowie dochodzą do głosu, a ludzi ubywa, z każdym wysrywem lisów, gadomskich i innych takich z tok.fm czy gdzie tam ich się trzyma, z każdą kolejną partią centrolewicową w najlepszym wypadku, z każdą kolejną liderką i liderem strajków i protestów z ostatnich lat, którzy zamienili się w sprzedajne kukły swoich mocodawców, a ludzie z przykrością w naszych oczach, wciąż pójdą za kolejnymi. I szczególnie ostatnio, z wielką wygraną duetu gwałciciel/rasista – transfobka i pałarka z górnej półki odpowiedzialna za cierpienie mnóstwa osób kolorowych i niecisheteronormatywnych. Biden-Harris, nowe bożyszcze polskich libków, rozsądni, rozważni, przywrócą porządek na ulicach amerykańskich miast, jedni i drudzy siebie warci! Nie będzie nacjonalizm na ulicach (tylko w rządzie i policji jak zwykle), nie będzie też tych przeklętych antifiarzy, feministek, rdzennych i pozostałej tej głośnej i barbarzyńskiej dziczy. Tego chcą polskie libki, jak już pokonają Kaczora Dyktatora, natychmiast będą nas zamykać, oskarżać, delegalizować czy co tam jeszcze wymyślą, cześć będzie miała zaszczyt pójść na współprace, niektórzy już uciekli, a będą i tacy dzisiejsi liderzy z demonstracji, znane ryje, aktywiści poważani i cytowani lewicowi aktywiści, że przy odrobinie szczęścia będą mogli pobawić się w jakąś partię i to w parlamencie nawet. Czy przesadzam? Może, nie wiem kurwa, zobaczymy. Kaszkieciarze zrobią nam taką Syrizę, że jeszcze długo się nie pozbieramy.

Ruch antyautorytarny w Polsce przez lata miał okazję się sporo nauczyć i przetrwamy każdych kolejnych popierdoleńców u władzy. Rzecz w tym żeby nie dać się wykorzystać z energii i chęci zmian tu i teraz, ani nie przyłożyć palca do jakiegoś świństwa (odwrócić się gdy koleżankę pałarze kręcą do suki, ojebać kogoś z kasy i takie inne klimaty).

Tak, to co się wydarzyło ostatnio, te protesty, te akcje bezpośrednie, solidarność i ganianie nazioli jest czymś serio dużym i przełomowym. Ledwo jednak kurz opadł i libki zapomniały o naziolach i policji dręczących osoby kobiece, i z pełną mocą rozpoczęli swój festiwal politycznego spierdolenia. Następnym razem się uda xD

Za kilka godzin naziole zrobią to swoje demo, jakie by ono nie było, walczmy o autonomię przestrzenną oraz ideową ma przyszłych protestach. To nie jest demo o kaczorze ale o prawach osób kobiecych, wypierdalaj jak Ci się nie podoba i jebać kurwa policje, czego nie rozumiesz?

A kaszkieciarze (jakieś socdemki, troki, pps i inni socjaliści państwowi) to też wróg, przypominam uczynnie. Jeśli są wporzo, pierdolną partię jak każda ogarnięta osoba.

Jebać Państwo, Partię i Policję.

K.

Wrocław, Polska: Pandemia Squat: “Dystopia już tu jest – pozostaje jedynie z nią walczyć”

WYDARZENIA Z 16/10/2020:
Dzisiaj nad ranem zostaliśmy zaatakowani przez „prywatną firmę ochroniarską”. Użyto przeciwko nam gazu, kamieni i podjęta została próba rozkucia zamurowanego tylnego wejścia, aby włamać się do środka. Atak odparliśmy, wejść nie daliśmy. Choć zaryglowano nam drzwi, wybito okna, uszkodzono zamek i zgazowano, ani widzi nam się stąd ruszać. Zostajemy!

OŚWIADCZENIE:
Nie ma wątpliwości – przyszłość nadeszła.
A przyszłość to bojówki do wynajęcia, na usługach każdego, kto ma kasę.
Dobrze wyposażone i wyszkolone, zorganizowane jak każda porządna mafia i zdeterminowane na tyle, na ile im płacą.
Pseudo-paramilitarne bojówki pełne takich, co tylko czekają na to, aby spuścić wpierdol ludziom, których uważają za śmieci.
Tu nie ma miejsca na negocjacje. Nie negocjuje się z przeciwnikiem, którego jedynym językiem jest gaz, kamienie i pałki.
Można jedynie stawić im opór, zrobić wszystko czego trzeba, aby ich zatrzymać.

Z dnia na dzień, rynek mieszkań staje się coraz mniej ludzki. Budynek po części odzyskaliśmy po to, aby zachować trochę więcej człowieczeństwa w naszych własnych życiach.
A jednak z władzą, która nasyła na ludzi bojówkarzy (a która tego nie robi? xD), ostatecznie nie ma sensu negocjować.
Godności nie zdobędzie się protestami. Tam, gdzie mówi się jedynie językiem kontroli, nie ma miejsca na dyskusję. Nie ma sensu żądać niczego.
Czas na działanie.

Działanie, które pozwoli nam pomagać innym bezpośrednio, a nie jedynie apelować o poprawę ich życia.
Działanie, którego przekaz skierowany jest tylko do was: naszych przyjaciół i wszystkich potencjalnych sojuszników.
Działanie, dzięki któremu nie będziemy musieli żądać niczego, bo wszystko zapewnimy sobie własnoręcznie.

Nie mamy władzom nic do powiedzenia, nie stawiamy żadnych postulatów i niczego od nich nie oczekujemy.
Działamy.

1312
Nie ma boga, jest załoga

(Pandemia Squat fb)

Wrocław, Polska: Pandemia Squat – Zostajemy!

Oświadczenie osób z kolektywu, który okupuje kamienicę przy ulicy Szczytnickiej 29 we Wrocławiu. Dziś doszło do nieudanej próby eksmisji.

otrzymano 07.09.2020:

“Gdy staliśmy dziś pod kamienicą, żeby nie dać się zamurować, wielu przechodniów wyraziło swoje poparcie dla naszej sprawy. Byli starsi i młodsi, mówiący po polsku i po angielsku. Niektórzy narzekali na biurokrację, inni na kapitalizm, inni na deweloperkę. Widać było wyraźnie, że istnieje tu potrzeba silnej społeczności, która stawiłaby opór wampirom próbującym wykrwawić okolicę i ją wyprzedać.

To właśnie rola, którą chcemy odegrać.

Nie przychodzimy tutaj z żadnym konkretnym przekazem politycznym, a z zamiarem zbudowania realnej siły przeciw tym, którzy chcą nas podzielić by się nas pozbyć. Dlaczego? Bo nasze życia nie są opłacalne: nas i naszej sztuki nie da się wycenić. Naszym hasłem: „opór zaczyna się od pomocy sąsiedzkiej”. Musimy wytworzyć silne więzi, których żadna opresja z zewnątrz nie rozbije, dzięki którym staniemy się niezależni.

Za każdym z nas będzie stał mur wsparcia. Cios w jednego będzie ciosem w nas wszystkich.

Jesteśmy tylko jednym elementem całej potrzebnej nam sieci. To oświadczenie jest wezwaniem do stworzenia społeczności oporu tam, gdzie jeszcze ich brakuje. Jest zaproszeniem do współpracy dla tych, którzy już nie dają się rozbić i utrzymują swoje pozycje w wojnie wytoczonej im przez władzę i gospodarkę.

Nie potrzebujemy innej polityki od tej, którą będziemy tworzyć na naszych ulicach i w naszych domach.

W wielu przypadkach jesteśmy jak na razie osamotnieni i osamotnione – jak rozbitkowie na bezludnych wyspach. Nie jest to jednak pozycja przegranych: jedyne, co musimy zrobić, to skomunikować się ze sobą – połączyć pojedyncze wyspy w jeden wielki archipelag na oceanie wroga.”

Dolina Kościeliska, Podhale: Baner na powitanie faszystów z ONR

W ostatni weekend faszyści z ONR urządzili sobie wycieczkę po okolicach Zakopanego. Wiele innych osób spacerowało tego dnia po Dolinie Kościeliska, między innymi Pan Stanisław z Łodzi, oraz najwyraźniej zbóje z podhalańskiej Antify.

Spacerujący rankiem po popularnym szlaku turystycznym, pan Stanisław (z Łodzi) dostrzegł wiszący wysoko na skale baner z antyfaszystowskim hasłem. Jak podaje jedno lokalne źródło:

“Dzisiaj rankiem idąc z rodziną na Ornak zauważyliśmy na skale jakąś szmatę i napis jak na zdjęciu. Jak mógł się tam znaleźć, to trudno nawet nam sobie wyobrazić. Ktoś z gapiów powiedział nam, że to ma coś wspólnego z dzisiejszą wycieczką lokalnych nacjonalistów w Tatry. Jak wracaliśmy po południu, to napisu już tam nie było. Może zechcą Państwo o tym napisać” – dodał pan Stanisław z Łodzi, załączając do e-maila zdjęcia, które prezentujemy.

Na całym szlaku pojawiły się też kartki informujące, że faszyści nie są mile widziani.

Kolejne źródło w przezabawnym artykule zatytułowanym “Skalna Lewica” również opisuje kropka, w kropkę to co Pan Stanisław – łódzki turysta, raz już opisał.

Na obu stronach lokalnych rozgorzała burza w komentarzach. O dziwo, większość jest przychylnych akcji antyfaszystów, najwyraźniej działanie w terenie przynosi skutki. Są też oczywiście wpisy nieprzychylne, gdzie autorzy albo bredzą coś o komunistach, albo zapraszają do jakiegoś reala.

Zbójom z podhalańskiej antify życzymy powodzenia i gratulujemy odwagi.

(opracowano na podstawie źródeł korporacyjnych)

Zakopane, Polska: Zdewastowanie pomnika Józefa Kurasia “Ognia”

W niedziele około 7 rano 23 września, patrol policji odkrył, że pomnik zbrodniarza Józefa Kurasia “Ognia” jest oblany czerwoną farbą, a wokół niego wszędzie są porozrzucane ulotki. Jak donoszą korporacyjne media na ulotkach była informacja o morderstwach, których “Ogień” miał dokonać na ludności żydowskiej i słowackiej. To samo źródło dalej podaje, że:

“Według żydowskich organizacji działających w Polsce (m.in. Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich) “Ogień” po wojnie mordował Żydów ocalałych z Holokaustu i dokonywał rozbojów. Fakty te potwierdza Żydowski Instytut Historyczny. Z kolei zdaniem Towarzystwa Słowaków w Polsce “Ogień” miał też dopuszczać się zbrodni i grabieży wobec Słowaków mieszkających na Spiszu i Orawie.” 

Pomnik powstał w 2006 roku podobnie jak wiele innych w ostatnich czasach miejsc upamiętniających faszystowskich kolaborantów i morderców ludności cywilnej z Narodowych Sił Zbrojnych, czyli tak zwanych “Żołnierzy Wyklętych”. Kult wprowadzany za czasów rządów liberałów z PO, stał się modą wśród młodzieży, a za władzy konserwatywnej rozkwitł.

Na szczęście jednak opór istnieje, wbrew wszelkim wysiłkom historyków z IPN.

Jak czytamy w kolejnym źródle: “Mimo czyszczenia pomnik nadal nosi ślady dewastacji.” I bardzo dobrze! Oznacza to, że sprawcy odnieśli ogromny sukces i mam nadzieje, że do tego typu akcji będzie dochodziło częściej. Trochę tych pomników nam władza ostatnio zafundowała.

Nie ma co się kłócić o historyczną prawdę w obecnych warunkach systemowego programowania nacjonalizmu na każdym szczeblu naszego życia. Mam tylko nadzieję, że w końcu młodzież za przeproszeniem będzie już rzygać tymi wyklętymi i innymi “bohaterami”…

Tymczasem rządowa telewizja i ludzie na forach lokalnych podhalańskich i małopolskich gazet bredzą o “komunistach” i innych zdrajcach narodu.

Szkoda, że nie poznamy treści ulotek, które zapewne władza pieczołowicie zabezpieczyła. Sprawcom gratulujemy i serdecznie kibicujemy.

(opracowano na podstawie korporacyjnych źródeł)

Prewencja samobójstw osób biseksualnych i transpłciowych

Dlaczego taki tekst na portalu insurekcyjnym?

Insurekcjonizm czy nihilizm anarchistyczny nigdy nie zabiegały o poparcie większości, stopniowe uświadamianie mas i w konsekwencji odłożenie walki wielu uciskanych grup na wieczne i nigdy nie wydarzające się później. W rzeczywistości z tym walczą i od krytyki takiego podejścia wyszły. Osoby transpłciowe są bez wątpienia jedną z najbardziej opresjonowanych grup zarówno przez państwo, jak i przez kapitalizm oraz samo społeczeństwo. Tkwi w nich ogromny gniew przeciwko całemu konglomeratowi opresji, są to osoby pozbawione złudzeń, że jakaś partia, instytucja czy zbawcza polityka przyniesie im wyzwolenie od cierpienia. Liberalny feminizm i jego polityka ustępstw również zrobiły swoje. Osoby transpłciowe bardzo często stoją w radykalnej opozycji do wszelkich upolitycznionych środowisk, nawet jeśli te same nazywają się lewicowymi. Anarchizm w Polsce zaczyna dostrzegać te kwestię, choć oczywiście zawsze znajdą się idioci, którzy będą smęcić o “ważniejszych rzeczach”. Nic nie jest ważniejsze od walki z opresją, w imię wyzwolenia wszystkich od wszystkiego i nie ma znaczenia jak mały procent stanowi jakaś grupa, takie chłodne kalkulacje, korzyści “wartości politycznej” pozostawmy lewicowym hipokrytom, którzy są dla nas kolejnymi znienawidzonymi politykami. Tekst nie zawiera co prawda jakiejś antyautorytarnej analizy, nie ma w nim otwartego apelu do walki tu i teraz, ze wszystkim co niszczy osoby transpłciowe, ma raczej zwrócić uwagę na zjawisko jakim jest przerażająca skala samobójstw pośród tych osób a tytułowa prewencja polega na raczej na oddolnym reagowaniu i tworzeniu grup wsparcia- nie na szukaniu pomocy w państwowych instytucjach.                                                                                                                                  Konrad

Prewencja samobójstw osób biseksualnych i transpłciowych

Agata Rybka

Samobójstwo jest poważnym problemem dzisiejszego społeczeństwa. Grupami szczególnie narażonymi na ryzyko suicydalne są mniejszości seksualne. Mimo tego faktu świadomość społeczna na ten temat jest niska, a działania prewencyjne są niewystarczające. W swojej pracy chciałam pokrótce przedstawić sytuację osób biseksualnych i transpłciowych w kontekście przeciwdziałania zjawiskom przyczyniającym się do samobójstw osób z tych grup.

Można zadać sobie pytanie dlaczego warto przejmować się losem tych osób. Ktoś mógłby pomyśleć- przecież to tylko zaniedbywalna i niegodna uwagi mniejszość. Z drugiej strony jednak badania wskazują, że około 6% społeczeństwa europejskiego poczuwa się do przynależności do grupy LGBT. Po przeliczeniu okazuje się że to około 44 580 000 ludzi – czyli znacznie więcej niż wynosi populacja Polski. Prawdopodobnie liczba ta może być wyższa, gdyż z powodu stygmatyzacji osoby mogą nie chcieć przyznawać się do swojej tożsamości. W tych samych badaniach 10% osób oznaczyła się jako osoby które nie są wyłącznie heteroseksualne (Dalia Research, 2018). W moim poczuciu dobrze funkcjonujące społeczeństwo powinno dbać o każdego członka i o każdą swoją członkinię, zwłaszcza o osoby potrzebujące. Skazywanie ludzi na wykluczenie, cierpienie a często w konsekwencji śmierć ze względu na ich inność nie wystawia dobrego świadectwa społeczeństwu.

Prewencję samobójstw można rozumieć jako każde działanie mające na celu zmniejszenie częstotliwości samobójstw w populacji. Mogą być to działania o różnorakiej naturze. Według broszury WHO „Preventing suicide” mogą to być strategie tzw uniwersalne, mające na celu dotarcie do całej populacji, takie jak promowanie dbania o zdrowie, zwiększanie dostępu do opieki zdrowotnej, odpowiedzialne podejście dziennikarzy do tematu samobójstw i zdrowia psychicznego. Inny typ strategii, tzw selektywny, jest przeznaczony dla grup szczególnie narażonych, takich jak osoby które doświadczyły traumy, katastrof czy migracji. Może polegać też na tworzeniu linii zaufania. Metody tzw. dedykowane polegają na wsparciu dla poszczególnych jednostek, takie jak pomoc dla osób które wyszły ze szpitala, edukowanie kadry pracowników medycznych i socjalnych. Wpływ ochronny mają też poczucie przynależności do wspólnoty, silne więzi rodzinne czy przyjacielskie, znajomość różnych sposobów radzenia sobie z kryzysem psychicznym (WHO, 2014).

W niniejszej pracy chcę skupić się przede wszystkim na prewencji samobójstw wśród grup marginalizowanych, znajdujących się w grupie bardzo wysokiego ryzyka samobójstw- a mianowicie osób nieheteronormatywnych, przede wszystkim osób biseksualnych i transpłciowych. Osoby te borykają się nie tylko z najczęstszymi, typowymi problemami osób w kryzysie psychicznym, ale też z dyskryminacją ze strony społeczeństwa i instytucji które rzekomo mają im pomagać. By zwiększyć skuteczność prewencji samobójstw członków tych grup potrzebne będą działania ze wszystkich typów wymienionych przeze mnie powyżej. Na potrzeby tego tekstu definiuję osoby nieheteronormatywne jako takie, które nie wpisują się w dominujący w naszej kulturze paradygmat sztywnych, dualistycznych i esencjalistycznych norm płciowych i seksualnych. To pojęcie będę stosować zamiennie z skrótami LGBT+ i LGBTA, które oznaczają społeczność lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transpłciowych, aseksualnych i innych mniejszości płciowych lub seksualnych.

Według publikacji „Sytuacja społeczna osob LGBTA w Polsce. Raport za lata 2015-2016.” 69,4% młodzieży nieheteronormatywnej ma myśli samobójcze, a 49,6% ma objawy depresji. Warto to porównać z danymi dla ogółu społeczeństwa polskiego: 5% całej populacji cierpi na depresję, tymczasem na tą samą przypadłość choruje 28,4% całej społeczności LGBTA (Świder i Winiewski, 2016) Myśli samobójcze i depresja są jednymi z najpoważniejszych czynników indywidualnego ryzyka suicydalnego. W krajach wysoko rozwiniętych około 90% osób które umarły z powodu samobójstwa miały jakąś diagnozę zaburzenia psychicznego (WHO, 2014). Są to dane wskazujące na powagę sytuacji i ogrom pracy którą należy wykonać w celu pomocy tym osobom.

Przejdę teraz do zdefiniowania głównych bohaterów tekstu. Osoba biseksualna, to osoba dowolnej płci która odczuwa pociąg do więcej niż jednej płci (Bisexualindex.org.uk, 2018). Osoba transpłciowa jest osobą której płeć różni się od tej która została jej przypisana przy urodzeniu. Pojęcie transpłciowości jest szeroką kategorią obejmującą między innymi trans kobiety (kobiety i osoby w przeważającej części poczuwające się do kobiecości, którym przy urodzeniu przypisano płeć męską), trans mężczyzn (mężczyzn i osoby poczuwające się do męskości o płci urodzeniowej żeńskiej) i osoby niebinarne, definiujące swoją płciowość w inny sposób, np. całkowicie odrzucające koncept płci lub doświadczające płynności płci. O osobach transpłciowych można mówić w skrócie „osoby trans” (McNeil i in., 2017).

Zanim przejdę dalej, wyjaśnię dlaczego warto się zainteresować akurat tymi mniejszościami. Tożsamości biseksualna i transpłciowa, mimo tego że dotyczą osobnych konstruktów- odpowiednio seksualności i genderu, przekraczają binarne podziały, tak lubiane w naszej kulturze. Wychodzą poza klasyczną dychotomię homo-hetero czy mężczyzna-kobieta (Alexander and Yescavage, 2012). Łączy je przede wszystkim to, że są to grupy które ciągle doświadczają bagatelizowania swoich problemów. Zachodzi to nie tylko w dyskursie publicznym, ale też i w ramach szeroko rozumianego środowiska LGBT+ i jego badaczy. Ze względu na przynależność do „mniejszości w mniejszości” ich potrzeby często nie są spełniane przez dostępne systemy wsparcia zarówno w Polsce jak i na świecie. Podważanie podmiotowości osób z tych mniejszości może się zaczynać od tak pozornie błahych rzeczy jak kompletne zignorowanie zjawiska bifobii i zrównanie go z homofobią w raporcie „Sytuacja społeczna osob LGBTA w Polsce. Raport za lata 2015-2016” (red. Magdalena Świder, dr. Mikołaj Winiewski). Nie ma tam żadnej wzmianki o dyskryminacji dotyczącej specyficznie osób biseksualnych, mimo tego że badania, (które później przytoczę w większych szczegółach), wyraźnie wskazują na różnice potrzeb i większe ryzyko zdrowotne dla osób biseksualnych niż dla homoseksualnych (Shearer i in., 2016).

Continue reading Prewencja samobójstw osób biseksualnych i transpłciowych