Londyn, Wielka Brytania: “Powinniście zostać na YouTube” – Antyfaszyści zamykają konferencję Generation Identity!

W miniony weekend (14 i 15 kwietnia) antyfaszystom udało się odnieść zwycięstwo i zadać poważny cios Generation Identity (GI, EIE), którzy próbowali zapoczątkować młodzieżowy ruch białych nacjonalistów w Wielkiej Brytanii, lecz ich “europejska konferencja” została zamknięta.

GI istnieją już w całej Europie, ale chcą budować oddziały w Wielkiej Brytanii, częściowo jako sposób na wejście w szerszy świat anglojęzyczny. Zatrzymanie ich tutaj ma znaczenie nie tylko dla tego kraju, ale także dla całej Europy i świata. Są niebezpieczną nową siłą na skrajnej prawicy, ze zręcznym brandingiem i starannie utrzymanym publicznym wyglądem, który przeczy ekstremalnym pozycjom, które faktycznie popierają. Zobacz tutaj, aby uzyskać więcej informacji o tym, kim są i co oznaczają.

Od samego początku sprawy źle się układały dla GI – po pierwsze ich przywódcom odmówiono wstępu do kraju – główna postać Martin Sellner otrzymał stały zakaz wjazdu do kraju, podobnie Ábel Bòdi, przywódca GI Węgry, a lider włoskiej GI Włochy, Lorenzo Fiato ww ostatnich chwili odwołał swój przyjazd. Współpracownicy GI, tacy jak Lauren Southern i Brittany Pettibone, również wydają się mieć stały zakaz wjazdu do Wielkiej Brytanii. Annika Franziska z GI, która miała być głównym prelegentem zarówno w sobotę, jak i w niedzielę, również nie była widziana.

Kilka dni przed wydarzeniem odwołano im rezerwację sali w Londynie i musieli rozpaczliwie szukać, aby znaleźć nowe miejsce, które ostatecznie nie było w Londynie, jak to było reklamowane, ale w wyraźnie nie-londyńskiej lokalizacji centrum sztuki społeczności Stag w Sevenoaks w hrabstwie Kent..

GI stało się tak paranoicznie nastawione do bezpieczeństwa, że ​​cała ich konferencja została opóźniona o godzinę, ponieważ potroili kontrolę.

Ich bardzo wyeksponowany livestream z konferencji dla tych, którzy nie mogli uczestniczyć, przyciągnął w pewnym momencie zaledwie 3 widzów (z których 2 to my), po czym zostali odcięci po 5 minutach. Po ponownym uruchomieniu okazało się, że widać puste krzesła są bardzo obfite, i słychać kłótnie o przywództwo.

W ciągu około godziny od rozpoczęcia konferencji antyfaszyści ujawnili to miejsce i pojechali tam masowo, kontaktując się z klubem, aby zapytać, dlaczego organizują rasistowskie spotkanie skrajnej prawicy.

Zanim antyfaszyści dotarli do Sevenoaks, GI wyrzucono już na ulicę – ich konferencja została skrócona o 3 godziny.

Niedziela

W niedzielę GI ogłosiła, że ​​będzie przemawiać w Speakers Corner w Hyde Parku, w swojej kampanii która próbuje obwiniać imigrantów za napaści seksualne wobec kobiet.

Antyfaszyści zorganizowało kontr-wydarzenie składające się wystąpień i muzyki, aby im się przeciwstawić. Mieliśmy przewagę liczebną nad 2: 1, wygłosiliśmy nasze przemówienia i puszczaliśmy muzykę oraz wnosiliśmy okrzyki w stronę około 30 zgromadzonych faszystów (w tym 26 mężczyzn) rzekomo rozpoczynających kampanię na temat przemocy wobec kobiet. (“Jesteś tylko gównem Tommym Robinson “,” Powinieneś zostać na YouTube “,” Gdzie jest kurwa Sevenoaks? “Itd.). Później rozpoczęliśmy marsz ulicą Oxford, podczas gdy GI byli eskortowani przez policję do pubu

Hałaśliwy tłum antyfaszystów ruszył za GI do pubu, “Książe Yorku” na Harrowby St, gdzie schowali się wszyscy “identaryści”. Na miejscu antyfaszyści zadawali właścicielowi pubu pytania, dlaczego wspiera białych rasistów. Spowodowało to, że wywalono ich z kolejnego miejsca prosto na ulicę, a pieniądze, które faszyści wydali na imprezę przekazano na organizację pomagające uchodźcom. Antyfaszyści zatrzymali się na uroczystą fotografię przed pubem, po czym udali się na zasłużone piwo. W międzyczasie grupa żałosnych faszystów oddaliła się w smutku.

Dziękujemy za dobrze wykonaną pracę wszystkim osobom i grupom, które pomagały lub uczestniczyły przez weekend w kontrach. GI mogło mieć fatalny weekend, ale nie odeszli i na pewno wrócą. Mamy nadzieję, że nadal będziemy mogli obserwować współpracę i jedność między antyfaszystami, którą charakteryzował się ten weekend.

Anti-Fascist Network

Włochy / Francja: Marsz antygraniczny

Wczoraj 22 kwietnia 300 osób opuściło Claviere, małe miasteczko w dolinie Susa we włoskich Alpach, aby przekroczyć granicę z Francją. Poranek rozpoczął się spotkaniem i dyskusją na temat “Alpy, granice i opór”, a następnie wspólny obiad na zewnątrz obozu Refuge Chez Jesus, sali kościelnej zajmowanej jako centrum solidarności z migrantami. Potem po lunchu zebraliśmy, zarówno migrantów, jak i ludzi chcących okazać solidarność, aby razem przekroczyć granicę.

Szliśmy razem drogą, która prowadzi z Claviere do Briançon po stronie francuskiej. W odpowiedzi na militaryzację, która w ostatnich dniach spowodowała całkowite zablokowanie granicy. Ale także w odpowiedzi na działania neofaszystów z “Génération Idéntitaire”, którzy w sobotę zamontowali swój własny posterunek graniczny na przełęczy Colle della Scala. Jeśli wojsko i faszyści chcą zablokować granice, będziemy się im przeciwstawiać.

W tym ostatnim tygodniu, wraz z końcem sezonu turystycznego, włosko-francuska granica Montgenèvre porzuciła wizerunek ośrodka narciarskiego, stając się celem dziesiątków żołnierzy, którzy trenują polowanie na imigrantów. Noce w górach stały się miejscem poważnych zasadzek w lesie przeciwko imigrantom urządzanych przez wojsko i żandarmerię. Wiele ataków spowodowało, że dziesiątki ludzi utknęło w schronisku Chez Jesus, nie mogąc przekroczyć granicy. To, wraz z neofaszystowską obecnością w Colle della Scala, doprowadziło nas do przybycia, aby przełamać blokadę dla tych, którzy są niemile widziani.

Wczoraj pokonaliśmy 19 kilometrów zarówno na górskiej ścieżce, jak i na drodze. Oparliśmy się staraniom francuskiej policji, która chciała przerwać nasz marsz, zdecydowaliśmy się osiągnąć cel. Przybyliśmy do Briançon po południu, w 300 osób wkraczając do miasta z okrzykami i hasłami przeciwko granicom, faszystom i policyjnym punktom kontrolnym. Po raz pierwszy nikt nie był zmuszony ukryć się w nocy i śniegu, aby przejść wiele mil tylko po to, by zostać zwróconym przez policję.

Nasze przybycie do Briançon zakończyło dobry dzień walki. O szóstej po południu dotarliśmy do centrum Briançon, gdzie zaczęły się uroczystości.

W tej chwili jednak policja rozpoczęła polowanie na ludzi. Dowiedzieliśmy się, że dziewięciu protestujących zostało zatrzymanych w małych grupach, gdy byli daleko od głównej demonstracji. Policjanci zatrzymali ich na chodniku, przyłożyli do ścian, zakuli w kajdanki i zabrali. Cztery osoby zostały wypuszczone dziś rano. Wszystkie pozostałe są nadal w areszcie. Żandarmi również próbowali zabrać innego towarzysza, który został powalony na ziemię i pobity. Na szczęście inni towarzysze przybyli mu z pomocą i powstrzymali atak.

Granica składa się z mundurów, pałek, narzędzi do identyfikacji i selekcji ludzi. Do nas należy znalezienie mechanizmu odpowiedniego aby zniszczyć ten kompleks.

Chcemy natychmiastowego uwolnienia wszystkich aresztowanych towarzyszy.
Granice to tylko wyimaginowane linie. Jak pokazaliśmy wczoraj, nie istnieje, jeśli wspólnie organizujemy walkę z nimi.

WOLNOŚĆ DLA ARESZTOWANYCH TOWARZYSZY

(tłumaczenie z Enough is Enough)

Berlin, Niemcy: Policyjny rajd na Rigaer94 – Aresztowania i iskry oporu

Trzy tygodnie temu obecne wzmocnienie oblężenia Nordkiez Berlin-Friedrichshain doprowadziło do kolejnego szalonego rajdu w Rigaer Str. 94, w centrum tzw. “Strefy niebezpiecznej”. Dwóch mieszkańców zostało uwięzionych. Policja prawie 24/7 stacjonuje przed squatem i robią punkty kontrolne na różnych ulicach. Tajni policjanci próbują infiltrować teren.

Około godziny ósmej rano, 29 marca 2018 r. Nasz drogi przyjaciel Isa został zaatakowany i aresztowany przez siły specjalne. 350 świń wałęsało się po okolicy i czekało, aż zostanie sam, wyprowadzając psa. Dopiero wtedy odważyli się podejść do niego. Odebrali mu klucze i weszli do Rigaer94, żeby napaść na jego dom. Dziesiątki świń wspartych tarczami balistycznymi i helikopterem wkroczyło do jego mieszkania, próbując upokorzyć nastoletnie córki, które również zajmują wysoką pozycje na osobistych listach wrogów prawa i porządku. Isa jest oskarżony o samoobronę przeciwko pijakowi, który zaatakował jego rodzinę butelką i skończył w szpitalu. Jest również oskarżony o użycie gazu przeciwko policyjnej świnie, która próbowała wejść do Rigaer94.

Opór

Dwie noce przed tym nalotem na ulicy Dorfplatz zaatakowano za pomocą kamieni policyjny radiowóz (skrzyżowanie Rygi z Liebig Street).

30 marca samochód policyjny został trafiony kamieniem w tym samym miejscu.

2 kwietnia dwie furgonetki policyjne z premedytacją musiały uciekać w tym samym miejscu po tym jak około 30 kamieni poleciało z dachu.

3 kwietnia samochód patrolowy został trafiony przez jeden kamień na Rigaer Street. Władze ogłosiły, że 3 funkcjonariuszy z tego samochodu trafiło do szpitala, z powodu obrażeń od odłamków szkła.

11 kwietnia, inny samochód patrolowy wpadł w zasadzkę i został obrzucony kamieniami z mostu, 2 świnie przerwały służbę z powodu szoku.

W zeszłym tygodniu otwarte zgromadzenie na Dorfplatz dyskutowało o sytuacji w sąsiedztwie.
Teraz policja jest w stanie wysokiej gotowości, czekając na dyskusję w ramach dni chaosu i majówkę.
Każdy rodzaj działań solidarnościowych jest mile widziany.

(tłumaczenie z Mpalothia)

 

Barcelona, ​​Hiszpania – Wybuch ładunku w salonie Mercedesa

W nocy z 31 marca na 1 kwietnia, o północy, umieściliśmy urządzenie złożone z dwóch butli z gazem i 100 gram prochu strzelniczego jako detonatora, w salonie Mercedesa przy Via Augusta 238.

Nie uważamy za konieczne usprawiedliwić atak na salon Mercedesa w zamożnej dzielnicy Barcelony.

Pomimo histerii kontroli antyterrorystycznej atak jest możliwy. Za pomocą dowolnych środków, jakie ktoś ma do dyspozycji, w świadomości, że wszelkie działania się liczą i wszyscy jesteśmy niezbędni.

Wolność dla uwięzionych towarzyszy.

Niech żyje anarchia.

Dranie i Bluźniercy

(źródło Contra Madriz, tłumaczenie z Act For Freedom Now!)

Dzień okradania pracodawcy 2018: trzy opowieści o pracownikach odzyskujących co do nich należy (wideo)

15 kwietnia to coroczny Dzień Okradania Pracodawcy. Dzisiaj, niezależnie od tego, czy nam się to podoba, czy nie, miliony pracowników na całym świecie okradają swoich pracodawców, desperacko próbując spowolnić proces, który stopniowo zwiększa przepaść między tymi, którzy pracują, a tymi, którzy czerpią zyski. (Tak, nawet w niedzielę). To dobry dzień na zastanowienie się nad kradzieżą w miejscu pracy. Jeśli nie masz pojęcia, dlaczego ludzie kradną od swoich pracodawców, przejrzyj najczęściej zadawane pytania na temat kradzieży od dnia pracy lub tekst naszych kolegów, jak usprawiedliwić kradzież w miejscu pracy. Z drugiej strony, jeśli chcesz po prostu delektować się kilkoma nudnymi opowieściami o pracownikach, którzy chcą się wyrównać, mamy dla ciebie to samo.

Pamiętaj, że nie popieramy żadnego z poniższych zachowań. Nie próbujemy nakłonić cię do powieszenia banera lub prowadzenia nielegalnej działalności! To, co chcielibyśmy zobaczyć, miałoby dotknąć tych, którzy gwałtownie narzucają obowiązujący system własności i zysku dla reszty z nas, aby dać do myślenia o tym, co robią i pomóc nam stworzyć świat, w którym kradzież z pracy będzie niemożliwa, ponieważ nie ma takich rzeczy jak własność, praca lub kradzież. Zmień ich serca i umysły! Jeśli tego nie zrobimy, mamy nadzieję, że spodobają ci się następujące (na pewno fikcyjne!) Opowieści o ryzyku i odzyskiwaniu.

Aby przeczytać więcej materiałów i innych podobnych historii, zapoznaj się obchodami Dnia Okradania Pracodawcy z poprzednich lat:

2010, 2011, 2012, 2013, 2014, 2015, 2016 i 2017

Dzień Okradania Pracodawcy w Szwecji

Sno-Från-Jobbet-Dagen: Baner brzmi: “Twoja praca cię pożera – ukradnij coś w zamian!” Linia reklamy widoczna wciąż pod nią zachęca: “Nie pozwól, by pyłki zatrzymały cię w tym roku”.

Otrzymaliśmy anonimowy filmik z Szwecji, gdzie przedsiębiorczy buntownicy świętowali kilka dni wcześniej Dzień Okradania Pracodawcy 2018 roku, promując go wśród współpracowników.

Możesz także przeczytać o Dniu Okradania Pracodawcy po niemiecku i wielu innych językach.

Kradzież z pracy to hazard, ale może być dobrym zakładem

W repertuarze punkowych prac była praca zwana tournee plakatowym. Wiele osób, które spędzały trochę czasu na kampusach uniwersyteckich, może przywołać wspomnienie tego podróżującego spektaklu. Wyobraźcie sobie: firma zamawia absurdalne ilości plakatów z zagranicy i wysyła swoich sługusów, by sprzedawali je tym pustym osobowością, które są studentami Ameryki. Założeniem jest, że ci pierwszoroczni studenci, zagubieni w morzu swojej przyszłości, desperacko trzymają się wszelkiego rodzaju materialnej afirmacji, którą pieniądze mogą kupić – aby być konkretnymi, poprzez zalepianie ich niewiarygodnie pustych ścian pięknymi portretami złożonych tożsamości mozolnie budowanych przez całe życie.

Ogólnie rzecz biorąc, preferencje studentów obejmują konstelację piwnego ponga, filmów akcji, młodych kobiet w bikini, wszechobecnego oblicza Boba Marleya i trochę wierszy o Jezusie.

Umiejętności życiowe potrzebne do tej pracy są podobne do umiejętności wymaganych w innych aspektach punkowego stylu życia, szczególnie dla każdego, kto uczestniczył w jakimkolwiek innym rodzaju trasy. Budzisz się i jesz paskudne śniadanie w hotelu, potem wsiadasz do vana i udajesz się do nieznanego celu; szef sprzedaży może Cię zapoznać z miejscem dzisiejszej sprzedaży (wymagania dotyczące tek roli nie obejmują dostępności, bycia obecnym, bycia świadomym, co się dzieje lub bycia trzeźwym); przygotowałeś swoje stoisko z plakatami, starannie ułatwiłeś dostęp do niego i obserwujesz zegar aż do zakończenia imprezy. Potem zamykasz sprzedaż, udajesz się do najtańszego motelu, który firma mogłaby dla ciebie znaleźć, wypełnisz całą papierkową robotę i płaczesz do snu. Powtórz to następnego dnia, i następnego, i następnego – przez sześć tygodni.

Praca przyciągnęła wyrzutków z kilku grup społecznych. Największą frakcją, ze względu na powiązania naszej subkultury i wirusowy charakter naszego stosunku do zatrudnienia, byli punkowowcy. Oprócz nas było też trochę hippisów, dziwaków, kilku nołnejmów (w tym niektórych nie-subkulturowych, pozornie odnoszących sukcesy ludzi) i zdrowej porcji Europejczyków. Ludzie z ostatniej kategorii znajdowali się w wyjątkowej sytuacji. Poprzez podejrzanych pośredników, obiecywano im pracę zarobkową w USA – oczywiście po cenie. Firma zadbała o to, by zyski pracowników zostały wyczerpane z tego, co zawdzięczają spółce za zapewnienie sobie zatrudnienia, jak to czyni wiele firm.

Na dodatek mieliśmy za zadanie sprzedać bzdurę amerykańskiej kultury. W wiejskim Kansas obserwowałem, jak osłupiała osoba z Czech była pytana o telewizyjny serial “Przyjaciele”. Potem zdezorientowany student zapytał towarzysza: “Skąd się wzięli Rosjanie na kampusie?”

Continue reading Dzień okradania pracodawcy 2018: trzy opowieści o pracownikach odzyskujących co do nich należy (wideo)

Filadelfia, USA: Atak na pojazd budowlany w Solidarności z ZAD i Camp White Pine

otrzymano on 14.04.18:

Drodzy międzynarodowi anarchistyczni bandyci, illegaliści, niszczyciele i obrońcy dzikiej przyrody,

nadajemy na żywo z Filadelfii. Właśnie dokonano ataku, wrzucając klucz do trybów maszyny postępu … cóż, dosłownie, część kabli zostało przeciętych, a okna rozbite w jednym z ich buldożerów.

Mamy informacje, że ten atak został przeprowadzony w solidarności z ZAD i Camp White Pine (cześć!), Z których oba są zagrożone swoimi lokalnymi buldożerami. Atakujący wysłali także rebelianckie pozdrowienia do anarchistów z terytoriów, które wciąż się utrzymują (a zwłaszcza tych, którzy podzielają specyfikę ataków, aby umożliwić innym ich odtworzenie).

Pieprzyć prace
Pieprzyć postęp

Bez odbioru,
Nielegalna Drużyna

Pracownicy Sunoco wycinają drzewa używane w okolicy Camp White Pine w ich nieustającym oporze przeciwko budowie rurociągu Mariner East 2 (Pensylwania, USA).

(tłumaczenie z Contra Info)

Meanjin / Brisbane, tak zwana Australia: podpalenie zegara odliczającego czas do Commonwealth Games (wideo)

Wczoraj w Meanjin (Brisbane, tzw. Australia) oglądaliśmy w mediach społecznościowych, jak policja brutalnie aresztowała pokojowo protestujących przeciwko olimpiadzie Commonwealth’u ( na Złotym Wybrzeżu. Użyli nadmiernej siły wobec młodych ludzi, osób niepełnosprawnych i starszych.

Policja próbowała także uspokoić jedną osobę, która dokonała samookaleczenia podczas pobytu w areszcie. Sojusznicy są pilnie potrzebni w Camp Freedom w ciągu ostatnich dwóch dni Igrzysk Wspólnoty Brytyjskiej, aby dołączyć do pokojowych protestów i chronić obóz, który w ciągu ostatnich dwóch tygodni był zagrożony przez neonazistów, rasistów i policję w Queensland. Nasze działania nie są w żaden sposób wspierane przez organizatorów Gry Stolenwealth i protestujących (którzy nie mają o tym pojęcia), ale dzięki naszej solidarności i praktyczniejszym działaniom.

Ten zegar na desce surfingowej został ustawiony w 2015 roku, aby odliczać 1000 dni do Igrzysk Wspólnoty Brytyjskiej. Teraz nadszedł czas na Commonwealth, państwo i broń państwa – policję. Jeśli Queensland chce tak łatwo wrócić do czasów opresyjnej i brutalnej dyktatury Joh Bjelke-Petersena, to można się spodziewać większego oporu. Pieprzyć policję i Commonwealth. To nie jest ziemia królowej. Czas na dekolonizację, dla uzdrowienia ziemi i uzdrowienia mieszkańców tej ziemi.

#BurnAustraliaToTheGround #EyesonQLDpolice #Toomanycoppersnotenoughjustice

(tłumaczenie z Act For Freedom Now!)

Florencja, Włochy – ulotka dotycząca szalejącego faszyzmu i problemów z pamięcią, rozdawana w marcu 2018 roku we Florencji

W marcu 2018 roku rozdawano ulotkę, opisującą problem szalejącego faszyzmu i problemów z pamięcią, który po raz kolejny doprowadził do tragicznych skutków, kiedy doszło do morderstw w Maceracie i Florencji.

W lutym w Maceracie 28-letni Luca Traini otworzył ogień, celując do migrantów. Ranił kilka osób.

W marcu we Florencji 54-letni Idy Diene, pochodzący z Senegalu, został zastrzelony przez rasistę Roberto Pirrone. Stwierdził, że postanowił zastrzelić pierwszą czarnoskórą osobę, na którą się natknie się tego dnia.

Pozostajemy w solidarności z przebywającym w więzieniu Ghespe i wspomagamy tych, którzy chcą ruszyć do działania.

TWARZĄ W TWARZ Z FASZYZMEM

„Niezależnie od tego, czy maska zostanie nazwana faszyzmem, demokracją czy dyktaturą proletariatu, naszym głównym przeciwnikiem pozostaje aparat władzy – biurokracja, policja, wojsko. Nie chodzi o przeciwnika po drugiej stronie frontu na polu bitwy, który jest nie tyle naszym wrogiem, co wrogiem naszych braci, a o tego, kto nazywa się naszym obrońcą, czyniąc z nas swoich niewolników. Bez względu na okoliczności, największą zdradą zawsze będzie poddać się temu aparatowi i deptanie w jego służbie wszystkich ludzkich wartości w sobie i innych.”

Simone Weil

„Nie jestem faszystą, ale ich jest zwyczajnie zbyt wiele”; „Nie jestem przeciwnikiem imigracji, ale potrzebna jest większa jej kontrola: trafiają tu kryminaliści”; „Nasze państwo nie jest w stanie odpowiednio zająć się nami, Włochami. Brakuje pracy… jak możemy przyjmować innych?”

Jak długo jeszcze musimy słuchać tych obrzydliwych kłamstw, żałosnych tyrad wspartych marnymi argumentami od ludzi, którzy czasem określają się nawet antyrasistami?

Włosi zdecydowanie mają krótką pamięć. Wyglądają na szczęśliwych lub obojętnych wobec ponownie rodzącego się faszyzmu, propagowania symboli i programów politycznych, które przywodzą na myśli czasy Mussoliniego, ataków na migrantów, Romów i bezdomnych w wykonaniu grup szerzących terror, marszów na Rzym (i nie tylko) w rocznice śmierci ich wodza.

Tak jakby dwadzieścia lat dyktatury nie było ludzką, polityczną i społeczną tragedią, która objęła cały kraj i rozciągnęła się na świat, tak jakby nie był to totalitarny reżim, który odebrał ludziom wszelką indywidualną wolność, tak jakby jego ekspansjonistyczne cele nie zostały okupione tysiącami ludzi wymordowanych w rzezi, jaką była II wojna światowa.

Faszyzm nigdy nie został unicestwiony: zarazek zakonserwował się, przetrwał opór, ewoluował i dostosował się do współczesnych warunków. W czasie, kiedy system odpornościowy jest osłabiony, znów stał się zaraźliwy. We Florencji i Maceracie faszyści już zaczęli strzelać do tych, których kolor skóry im nie odpowiada, tak jak wcale nie tak dawno temu wysadzali bomby w pociągach, bankach i na stacjach kolejowych, zabijając przypadkowych ludzi.

Instytucje, coraz mniej i mniej są zainteresowanie utrzymywaniem fasady antyfaszyzmu, są usatysfakcjonowane bredniami o wprowadzaniu „rejestru antyfaszystowskiego”, rodzaju kontraktu, jaki polityczne ugrupowanie będą musiały podpisać, by otrzymać możliwość publicznych wystąpień. W międzyczasie faszystowskie placówki są otwierane w całym kraju, ich wyborcze punkty mnożą się jak grzyby po deszczu, a ich marsze opanowują miasta celtykami i faszystowskimi salutami. Każdy, kto dysponuje choćby szczątkową historyczną pamięcią, dostrzega podobieństwo do propagandy i metod wczesnego faszyzmu, obecnie podawanych we współczesnym sosie. Szczery antyfaszysta przygląda się, w najlepszym wypadku wylewając woje oburzenie wirtualnym przyjaciołom raz na jakiś czas; ostatecznie być może zagłosuje na Ligę Północną.

„Jakby nie patrzeć, prawda jest taka, że ci migranci…”

Mieszkańcy półwyspu, którzy padli ofiarą uderzającej zbiorowej amnezji, odkrywają, że znów czują dumę z bycia Włochami, mającymi kulturową i ekonomiczną wyższość nad masami zdesperowanych ludzi dobijających do włoskich wybrzeży z nadzieją przeżycia. Zdaje się, że nikt nie pamięta czasów, kiedy nasi przodkowie dobijali do innych wybrzeży, uciekając przed biedą i prześladowaniami, starając się ze wszystkich sił przeżyć w „bogatszych” krajach, gdzie często byli marginalizowani i dyskryminowani, spotykali się z wyzyskiem jeszcze większym, niż w ich kraju pochodzenia oraz oskarżeniami o importowanie zorganizowanej przestępczości. Wygląda na to, że nikt nie zdaje sobie sprawy, że obecne masowe migracje zostały wywołane przez neokolonialne wojny prowadzone przez Włochy i ich sojuszników, bomby zrzucane na domy i grabież surowców. Nikt nie czuje wstydu z powodu hipokryzji, jaką jest to, jak wygodne dla włoskiej ekonomii jest wykorzystywanie pracy robotników budowlanych, zbieraczy owoców, opiekunek, prostytutek, dilerów narkotyków i tak dalej, co zapewnia konkurencyjne ceny zachcianek i kaprysów Włochów, którzy jednocześnie chórem krzyczą, że „trzeba ich odesłać do domu”.

Łatwo przychodzi zapominanie o obozach koncentracyjnych, by uniknąć porównania ich do tych, jakie buduje się obecnie dla migrantów (CPR – Centra Pobytu Tymczasowego – we Włoszech i Libii). Łatwo przychodzi zapominanie, czym był faszyzm, by dać się omamić pustym słowom oferującym proste rozwiązania i wspólnego wroga, którego należy się pozbyć. Łatwo jest udawać, że milczenie nie oznacza współudziału i że obojętność wobec zinstytucjonalizowanego rasizmu dnia dzisiejszego nie karmi wprowadzania coraz bardziej totalitarnego reżimu, któremu będziemy musieli stawić czoła w przyszłości.

W grudniu 2011 roku CasaPound odcięła się od Casseriego (członka ich ruchu, który zabił dwoje Senegalczyków we Florencji, a potem popełnił samobójstwo w trakcie policyjnego pościgu), przedstawiając go jako szaleńca. „Zapomnieli”, że uważali go za swojego ideologa aż do momentu morderstw. Był także ich wiernym bojownikiem w Pistoi.

Dzisiaj Forza Nuova wraz Ligą Północną zapowiadają, że pokryją koszty prawne procesu swojego towarzysza broni, Trainiego (który otworzył ogień do migrantów w Maceracie, raniąc kilka osób), i zapewniają go o swojej solidarności i ochronie ze strony politycznych instytucji. Jednocześnie gazety wypluwają zdjęcie poćwiartowanej kobiety obok zdjęcia czarnego mężczyzny i trują nasze umysły statystyką przestępstw dokonanych przez cudzoziemców, tym samym legitymizując coraz bardziej morderczy rasizm.

I tak, kiedy organizacje „partyzanckie” [https://en.wikipedia.org/wiki/ANPI przyp. tłum.] i lewicowi politycy ujawniają milczący serwilizm, rezygnując z demonstrowania wobec prośby burmistrza Maceraty, by „zachować spokój na ulicach”, faszyści mogą bez przeszkód maszerować przez centrum miasta w imię „rozsądku” jako politycznego i emocjonalnego motywu usprawiedliwiającego ksenofobiczne działania. Miesiąc później wyborcza i medialna propaganda uzbroiła przypadkowego rasistę, który postanowił zamordować pierwszą czarnoskórą osobę, jaką spotkał, Idy’ego Diene [54-letni Senegalczyk został zastrzelony przez 65-letniego Roberto Pirrone na ulicy we Florencji].

Pozostając we Florencji – nasz towarzysz, Ghespe, pozostaje zamknięty w Sollicciano od ponad pół roku po tym, jak został oskarżony o wysadzenie szyby faszystowskiej księgarni CasaPound, Il Bargello, przy ulicy Leonardo da Vinciego w Sylwestra 2017 roku (zdarzenie to zyskało sławę dzięki niekompetencji sapera, który został ranny w wyniku rozbrajania bomby bez żadnego zabezpieczenia). Wobec innych towarzyszy zastosowano środki zapobiegawcze, podczas gdy oczekują na procesy za, między innymi, atakowanie dawnych siedzib faszystów w Viale d’Annunzio młotami i cegłami oraz podłożenie kolejnego ładunku wybuchowego pod tą samą księgarnią miesiąc później. Nie obchodzi nas czy są winni – ktokolwiek podjął się tych działań, zwyczajnie przekuł w czyn antyfaszyzm, który nie ogranicza się do deklaracji dobrych chęci i tchórzliwego instytucjonalnego sprzeciwiania się faszyzmowi, tylko działa osobiście. Przyczynia się do niszczenia faszystowskich siedzib tu i teraz.

Ktokolwiek to zrobił, miał dość stania z boku i przyglądania się.

Cała nasza solidarność jest z tymi, którzy spotkali się lub nadal spotykają z mściwością Państwa zainteresowanego utrzymywaniem przy życiu faszystowskich wartości. Jesteśmy razem z tymi, którzy decydują się się na działanie przeciwko wszystkim formom faszyzmu, nie posiadając do tego legitymacji i odrzucając mediacje, w imię walki o świat pozbawiony więzień, granic i władzy.

„Żaden rząd nie walczy z faszyzmem, by go zniszczyć. Kiedy burżuazja widzi, że władza ucieka jej z garści, ucieka się do faszyzmu, by zapewnić sobie przetrwanie”
Buenaventura Durruti

Anarchiści

(źródło: Panico Anarchico, tłumaczenie z Act For Freedom!)

Komunikat ZAD: Po 3 dniach ewikcji, czy są gotowi by zabić, żeby zapobiec kolektywnym działaniom?

Środa 11 kwietnia: Sześć kolejnych osiedli i miejsc zamieszkałych na terenie ZAD zostało dziś zniszczonych: Sécherie, Acatrelle, Isolette, Boîte Noire, Entre Deux i Gaieté… Podejmowane są kolejne próby wymazania nas i naszej historii.

Dziś w południe setki naszych sprzymierzeńców przybyło na piknik będący jednocześnie protestem. O godz. 14, na wielopokoleniowy tłum tańczący do rytmów batucady na polu obok Les Fosses Noires, zaczął padać deszcz puszek z gazem łzawiącym i granatów z gumowymi odłamkami (tzw. “sting-ball”). Podczas tego, jak i kolejnych niezwykle brutalnych ataków, do których następnie doszło w pobliżu budynku La Grée i skrzyżowania La Saulce, mieszkańcy odnieśli liczne obrażenia. Zespół medyczny mówi o ponad 80 odniesionych ranach. Lista opublikowana o godz. 5:45 (niekompletna i niedoszacowana z uwagi na trudności z poruszaniem się wewnątrz Strefy i dotarciem do wszystkich rannych) opisuje 15 ran odniesionych na skutek użycia Flash-Balls (kontrowersyjny rodzaj amunicji w broni ręcznej używanej przez francuskie oddziały prewencji), w tym przypadek poważnych obrażeń twarzy; 16 ran zadanych zostało przez granaty z gazem łzawiącym wystrzelone prosto w głowę. Kolejne 22 rany powstały na skutek wybuchów granatów: około piętnaście spowodowały odłamki, w tym rana w gardle, z podejrzeniem uszkodzenia ścięgien oraz nerwów. Niektóre ranne osoby mają problemy ze słuchem na skutek wybuchu granatów F4 rzuconych na oślep prosto w tłum, jest również 12 kolejnych przypadków obrażeń głowy, w tym również oczu. Jedna z poważnie rannych osób musiała zostać ewakuowana przez swoich opiekunów, których samochód przetrzymywano przez ponad 30 minut zanim udostępniono im dostęp do ekipy medycznej, po czym tym samym opiekunom zabroniono powrotu do bazy medycznej. Trzech przedstawicieli mediów zostało rannych w wyniku celowego postrzału. Prefektura podjęła również decyzję o odcięciu prądu w tradycyjnych budynkach, które wciąż stoją w pobliżu zaatakowanych osiedli. Gdy zapadał zmrok, bez prądu została kobieta w ciąży wraz z dwójką małych dzieci.

W osiedlach, które przetrwały pośród tych lasów i pól, w domach setek tysięcy ludzi w tym kraju, dla których ZAD wciąż jest symbolem nadziei, na usta wszystkich ciśnie się dziś jedno pytanie: jak daleko posunie się rząd Macrona? Tego popołudnia, dla tłumu uwięzionego pomiędzy kordonami policji, jasne było, że państwo jest gotowe, by zabijać, aby tylko zakończyć tą operację. Ranne ciała oraz śmierć, która mogłaby być skutkiem bezwzględnego ataku policji są ceną, którą państwo Macrona jest gotowe zapłacić, by wyeliminować możliwość rozwoju eksperymentalnej kolektywnej przestrzeni, by podjąć próbę wymazania solidarności.

W dalszym ciągu żądamy zakończenia ewikcji oraz zaprzestania przemocy wojska/policji. Nie mamy innego wyboru niż nadal bronić naszego życia i naszych domów. Niezrozumiałe dla nas jest to, że rząd udaje – jak prefekt Nicole Klein zrobiła to dzisiaj – że istnieje jakakolwiek chęć powrotu do dialogu, przeprowadzając jednocześnie tak zdecydowaną akcję likwidacji osiedli. ZAD jest udręczony, ale ZAD trwa dalej.

Wzywamy wszystkie osoby, które mogą do nas dołączyć od jutra, a także tłumnie w tą niedzielę. Przypominamy, że w czwartek o 9 rano w sądzie w Nantes prefekt będzie musiała wytłumaczyć się ze swoich działań, w tym bezprawnych ewikcji (zwłaszcza w związku z ewikcją 100 Noms), przed sądem.

Pamiętajcie również o demonstracji przeciwko ewikcjom w ZAD, w sobotę 14 kwietnia w Nantes (spotykamy się o 16:30 przy Place du Cirque) oraz o wielkim zgromadzeniu w reakcji na ewikcje w niedzielę 14 kwietnia, na terenie ZAD.

(przetłumaczone przez LaZad info24h  z Enough is Enough)

11 czerwca 2018: Dzień przeciw zapomnieniu

11 czerwca jest międzynarodowym dniem solidarności z Mariusem Masonem i wszystkimi długoletnimi więźniami anarchistycznymi. Iskrą w wiecznej nocy represji państwowych. Dzień przeznaczony na uhonorowanie tych, którzy zostali nam skradzeni. W tym dniu uczestniczymy w pieśniach, wydarzeniach i akcjach, aby uczcić naszych schwytanych towarzyszy i bliskich. W przeszłości 11 czerwca uroczystości były międzynarodowe i szeroko zakrojone – od zgromadzeń z przyjaciółmi po różne inspirujące ataki; świadczenia z fundraisingu i nocne pisane do więźniów po wszystkie sposoby, w których utrzymujemy płomień przy życiu.

Budując solidarność do dziś każdego roku, kilkoro z nas spotyka się, aby omówić i zastanowić się nad lekcjami z poprzednich lat i odnowić to wezwanie do ciągłej solidarności. W tym roku zapraszamy do odkrycia tego na nowo i zastanowienia się, w jaki sposób utrzymanie wsparcia dla długoterminowych więźniów zależy bezpośrednio od utrzymania ruchów i walk, których wszyscy jesteśmy częścią. Jak możemy oczekiwać, że będziemy kontynuować dziesięciolecia wsparcia, ponieważ ruchy, grupy i ludzie przychodzą i odchodzą, wypalają się i wpadają w męczące przypływy i strumienie walki? Idąc głębiej, czego możemy się nauczyć od długoletnich więźniów i ich spuścizny solidarności? W jaki sposób możemy utrzymać i poprawić stan zdrowia naszych ruchów, a co za tym idzie wzmocnić to wsparcie?

W ciągu ostatnich kilku lat krytyka uwięzienia rozkwitła, co często prowadziło do niezliczonych wysiłków i projektów wspierających więźniów. Uosobieniem stabilności, zaangażowania i długowieczności to więźniowie Wyzwolenia Czarnych, Nowej Lewicy, ruchy tubylcze i ci, którzy nieustannie ich wspierają od dziesięcioleci. Oprócz tych wysiłków nastąpił wzrost organizowania się przeciwko samej masowej karze więziennej. Chociaż mniejsze grupy były w tym pionierskie przez wiele lat wcześniej, to zachęcające jest widzieć więcej osób podejmujących tę pracę. Wzmocniono również wysiłki na rzecz wsparcia rebeliantów więziennych, którzy angażują się we wszystko, od strajków pracy po spalanie i niszczenie całych jednostek wewnątrz. W tym samym czasie, coraz więcej osób krytykuje samo państwo – stwierdzając, że jest ono utrzymywane w mocy przez filary więzień i policji. Wreszcie, jest więcej wysiłków mających na celu zaspokojenie potrzeb więźniów queer i trans, kryminalizacji ofiar przemocy domowej i seksualnej oraz osób żyjących z problemami zdrowia psychicznego.

W duchu 11 czerwca, który zaprasza wszystkich do uczestnictwa zgodnie z ich własnymi pragnieniami, osobistymi powinowactwami i taktycznymi preferencjami, który zachęca nas do tak różnorodnej działalności. Jedną rzeczą, z której szczególnie się cieszyliśmy, było to, jak rozpowszechniły się rozliczne newslettery, blogi, książki i ziny napisane przez więźniów.

Po latach dyskusji na temat wzmacniania głosów więźniów, widzimy wyniki i doceniamy niezliczone godziny spędzone przez więźniów i zwolenników, aby uruchomić i utrzymać te publikacje. Dopełnieniem tych wysiłków są te, które pogłębiły międzynarodową solidarność, tłumacząc i przekazując słowa naszych towarzyszy, i ci, którzy podjęli piękne gesty i wiadomości solidarności ze śmiałymi działaniami i atakami.

Wśród tych wielu projektów wsparcia więźniów widzimy różne orientacje, taktyki, strategie i praktyki. Razem z ekspansją inicjatyw doszło do niekończących się sytuacji kryzysowych i naglących wezwań do działania, aby udzielać więźniom wsparcia, oprócz wszystkich innych ciągłych kryzysów w tym koszmarnym świecie. Mając tak wiele do zrobienia, jesteśmy zmuszeni dokonywać wyborów. Tradycyjny aktywizm, który wymaga tak dużej ilości naszej energii, musi być ukierunkowany na natychmiastowe i często symboliczne reakcje kosztem długofalowych strategii, po prostu nie wystarczy. Musimy działać z dbałością o podtrzymanie naszych ruchów i projektów, aby pozostać w stanie wspierać towarzyszy spędzających dziesiątki lat w więzieniu. Wymaga to holistycznego podejścia do walki i życia w solidarności. Gesty jednorazowe są ważne, a czasami najlepsze, co możemy zrobić. Ale co to wnosi na dłuższą metę?

11 czerwca jest tylko jednym dniem, jest manifestacją codziennej siły i męstwa uwięzionych towarzyszy, za kulisami pracy tych, którzy ich wspierają. Są to najczęściej odwiedziny; pisanie; zbieranie pieniędzy; rozpowszechnianie informacji; i dzielenie się dziełami sztuki, wierszami i pismami. Inspirują nas Jeremy Hammond i ekipy Mariusa Masona, które konsekwentnie pracują nad utrzymaniem ich w łączności z resztą świata. Wracamy do Więzienia w Sacramento Support walczącego przez lata o uwolnienie Erica McDavida. Jesteśmy pokorni wobec tak wielu, którzy pomogli długoterminowym więźniom takim jak Zolo Azania, Russell Maroon Shoatz, David Gilbert, Sean Swain, Mumia Abu-Jamal, Jalil Muntaqim, Leonard Peltier i wielu innych publikujących książki napisane w ich celach.

Wizje i możliwości

W obliczu zarówno długofalowej perspektywy pomagania towarzyszom przez dziesięciolecia w więzieniu, jak i krótkoterminowej pracy związanej z tą solidarnością, ryzykujemy zagubienie się w napięciu rozpaczy i manii, które nie pozostawiają miejsca na refleksję. Trudno wiedzieć, jak się w tym wszystkim poruszać, gdy mamy do czynienia z przytłaczającym zadaniem, jakim jest poprawienie niedostatku i nędzy naszych towarzyszy, a jednocześnie pozostając krytycznym wobec reformizmu. Chcemy, aby nasi towarzysze byli wolni, a wszystkie więzienia zostały natychmiast zburzone, ale nie mamy pojęcia, jak to zrobić. Pomimo dziesięcioleci naszych wspólnych dział solidarnościowych z anarchistycznymi więźniami, nie mamy żadnego planu, tylko wizje.

Continue reading 11 czerwca 2018: Dzień przeciw zapomnieniu