Grecja, Ateny: Antyseksistowski patrol na Egzarchii

11.03.19: W odpowiedzi na panującą mizoginistyczną kulturę na Egzarchii i niedawne przypadki gwałtu, molestowania i przemocy w okolicy… Zdecydowałyśmy się zwrócić ku tym, którzy chcieliby byśmy żyły w strachu, by pokazać im, że to właśnie oni powinni się bać. Nocą 10 marca wybrałyśmy i wybraliśmy się na antyseksitowski patrol bez obecności cis-facetów, skandując slogany i demonstrując naszą zdolność do samoobrony i kontry.

(ź: Athens Indymedia)

Nocą 15 marca ponownie odbył się taki patrol. Akcja przyciągnęła jeszcze więcej osób. Nie przestaniemy pojawiać się na ulicach i będzie nas tylko więcej.

(ź: Athens Indymedia)

México City, Meksyk: Wiedźmy Insurekcji wzywają do działania

JESTEŚMY ZŁE I MOŻEMY BYĆ GORSZE: JESTEŚMY TWOIM NAJGORSZYM KOSZMAREM!

„Prowokacja” i „illegalizm” oznaczają wszelkie działania, które nie są egzekwowane przez państwo i wykraczają poza jego prawa i standardy; dlatego władze nalegają na przedstawienie anarchistycznej wojny przeciwko systemowi dominacji jako „prowokacji”, która ma na celu rozpętanie represji. Ale rzeczywistość uczy nas, że represje są tu i teraz i są praktykowane przez władzę na co dzień w sposób zawoalowany lub otwarcie brutalny.

Państwo nadal utrzymuje monopol na przemoc i jest skłonne dzielić się nim jedynie z tzw. grupami „przestępczości zorganizowanej” i innymi, które działają podobnie, co pokazuje, że w czwartej transformacji nie ma nic nowego. Powtarzałyśmy to od dawna: to są te same mizoginistyczne psy, ale teraz mają obrożę w kolorze wiśni.

Wreszcie, anty-systemowa furia zdołała rozprzestrzenić się na szerokie odcinki tak zwanego „ruchu feministycznego”, który niestety spał aż do wczorajszego popołudnia. Przynajmniej teraz rozumieją, że pacyfizm jest najbardziej aktywnym wspólnikiem patriarchalnej władzy i dominacji.

Zawsze powtarzaliśmy, że nie jesteśmy feministkami. JESTEŚMY ANARCHISTKAMI i dlatego zwalczamy patriarchat. Znamy ideologię feministyczną i widzimy ją w “akcji” na co dzień, w postaci zajmowania stanowisk publicznych, zarządzania naszymi ciałami i życiami, aby szerzyć „feministyczną ojczyznę”, jak stwierdziła senator z MORENA (Movimiento Regeneración Nacional, socjaldemokratyczna partia polityczna), zapominając (konsekwentnie), że  pojęcie ojczyzny jest pojęciem patriarchalnym.

Ani Martha Lucia Michel, Marta Lama, ani Marilú Razo, ani żadna z systemowych feministek (politycznych, akademickich i dziennikarskich) nie reprezentuje nas. Ich reakcja na fioletowo-czarną przemoc, ich relacje z Sheimbaum (burmistrzą Meksyku) tylko wzmacniają ich status oportunistów w poszukiwaniu kariery, więc liżą jej buty i jaja prezydenta.

Najlepszym przykładem ich współudziału jest hashtag #ellasnonosrepresentan (nie reprezentują nas), stwierdzający, że przemocą anty systemową niszczymy „obronę praw kobiet”, promują tym samym bierność współudziału i narzucając politycznie poprawne postępowanie „dobrych ludzi” ”.

Nie jesteśmy ludźmi. Być „ludem” oznacza delegować naszą rzeczywistość jako kobiety, naszą wolność i naszą niezależność na innych, oznacza zaprzeczenie naszej indywidualności i naszej istoty. JESTEŚMY ANARCHISTYCZNYMI WOJOWNICZKAMI W WALCE Z PATRIARCHATEM.

Jesteśmy świadome faktu, że toczymy wojnę i wiemy, kim są nasi wrogowie. Wiemy, z czym mamy do czynienia, a także wiemy, kto jest sprzymierzeńcem systemu i kim są nasi wspólnicy. Rozumiemy to, o czym inni milczą: obecność w pałacu narodowym mizoginistycznego i seksistowskiego, pro-life, ultrakonserwatywnego i ewangelicznego faszysty, z którym lewica sprzymierzyła się w swoim ciągłym oportunizmie, by „przejąć władzę” za wszelką cenę.

Właśnie dlatego nie prosimy naszych katów o sprawiedliwość lub zwolnienie z pracy i ukaranie ich brygady gwałcicieli. To odróżniałoby dobrych i złych gliniarzy. Dla nas jedynym dobrym gliną jest ten, który nie żyje.

Nie chcemy dialogu, więc nie ustalamy granic buntu. Nasze pragnienia zniszczenia i pragnienie wolności nie pozostaną jedynie sennymi marzeniami: będziemy twoim największym koszmarem!

Jeśli któregoś dnia nie wrócimy do domu: nie zapalaj świec, rozpal barykady!
Bez Boga, bez państwa, bez pana, bez męża!
Państwo i Kapitał, z AMLO (prezydentem Meksyku) LUB BEZ, patriarchat jest tym, co je łączy!
Zniszczmy wszystko, co nas dominuje i uwarunkowuje!
Anarchiczna solidarność ze wszystkimi uwięzionymi towarzyszami na całym świecie!
Przeciw cywilizacji patriarchalnej!
Za kontrolowanie naszego życia!
Za zniszczenie płci!
O powstańcze napięcie anarchiczne!
Dla Anarchii!
Ogień do istnienia!

Féminas Brujas e Insurreccionalistas (F.B.I) / Wiedźmy Insurekcji
Mexico City, Sobota 17 sierpnia, 2019.

(tłumaczenie z Anarchists Worldwide)

Berlin, Niemcy: Google, odpierdolcie się od nas!

Czy Google jest spierdolone?

Imperializm trwa. Pozorny sukces oporu sąsiedzkiego nie jest już trwały. Ponieważ jeśli nie ma Google Campusa w Umspannwerk w Kreuzbergu, firma jest zajęta kupowaniem nieruchomości w Mitte. Po niemal nieśmiałym otwarciu swoich biur na początku 2019 r. na ulicy Tucholsky, obecnie kupiono już kolejny budynek. W Johannishof w najbliższej przyszłości zostaną zbudowane kolejne biura. Brak złych start-upów ani inkubatorów przedsiębiorczości. Źli mają być tylko ich pracownicy. Google jest w sumie nieszkodliwy sam w sobie, prawda?

Nic więc dziwnego, że do tej pory nie było na ten temat prawie żadnej publicznej dyskusji. Tutejsi mieszkańcy nie będą czuć się w żaden sposób zagrożeni, ponieważ nowa okolica jest od jakiegoś czasu zbyt gruntownie gentryfikowana.

Google po prostu próbowało zdobyć punkt zaczepienia do startu w Kreuzbergu, nie udało im się, ale się nie wycofali. W metropolii takiej jak Berlin zawsze będą odpowiednie miejsca do wykorzystania.

Ale gonitwa za Googlem i jego intrygami nie powinna stać się życiowym zadaniem dla nikogo. Lepiej wyjaśnić, jak często protest może ograniczać się do własnego sąsiedztwa i jak nam brakuje elastyczności i dalekowzroczności – musimy myśleć poza naszymi dzielnicami. Jak dotąd niewielkie zainteresowanie protestem w Mitte powoduje również obecną ciszę wiodących polityków, którzy popierają politykę rozrastającego się Google’a w Berlinie. Politycy, którzy kiedyś reagowali na niektóre wypowiedzi i żądania aktywistów, teraz wydają się zgadzać z planami Google’a dotyczącymi Mitte. Prawdopodobnie nie odczuwają wystarczającego wpływu presji ze strony sąsiedztwa lub nie dbają o to, co robi Google. Ale najprawdopodobniej liczyli po prostu na tak wielki wzrost ekonomiczny giganta technologicznego. Naprawdę, nie powinno to wzywać do ponownej nadziei w polityków, a wręcz przeciwnie.

Właśnie ta cisza dotycząca kapitalistycznych planów ekspansji, pokazuje, że projekty te są bardzo pożądane przez politykę i ekonomię. Według mediów i polityki Berlin ma być stolicą: Smarter City, Łańcuchu Bloków, Sztucznej inteligencji, Przemysłu 4.0, Internet of Things, Start-Upów itp. Niektórzy nazywają to także „Miastem możliwości” ”.

Byłoby zatem głupotą obejście się bez jednego z dużych graczy w branży technologicznej.

Dlatego politycy nie mogą i nie zrobią wiele, aby fundamentalnie zmienić sposób, w jaki żyjemy razem. Wszystko będzie kontynuowane na regulowanym kursie. Politycy mają władzę do podejmowania decyzji, a firmy takie jak Google to kapitał, za którym tęsknią. Ponieważ kapitał to władza. Oczywiste jest, że cała struktura, która łączy naszą rzeczywistość razem, jest znacznie bardziej złożona. Ale w zasadzie tak to działa. Pytanie brzmi, jak się z tego wyrwać. Jak inaczej zorganizować wspólne życie. Jak pozbawić nas kapitalizmu i jak pozbawić władzy jakiejkolwiek formy władzy i państwa, takiej jak Google & Co. Jak kształtować społeczeństwo bez hierarchii. O to właśnie chodzi w walce z Google.

Odpierdolcie się Google! Koniec z kapitalizmem, politykami i każdym państwem!

(z Deutschland Indymedia)

Saint-Étienne-de-Boulogne, Francja: Podpalenie siedziby centrum szkoleniowego Federacji Myśliwych Ardèche

Według lokalnych mediów: w nocy ze środy 24 na czwartek 25 lipca w Saint-Étienne-de-Boulogne duża część siedziby Federacji Myśliwych Ardèche została zniszczona przez pożar. Strażacy interweniowali szybko, prawdopodobnie z powodu alarmów pożarowych, przybyli około 3:30 rano, aby ugasić płomienie, które pochłonęły siedzibę myśliwych. Śledczy ustalili, że pożar został podłożony w dwóch lokalizacjach, pierwszy w niedawno wybudowanym obserwatorium, a drugiej w pomieszczeniu, w którym trzymano wypchane zwierzęta. 11 myśliwych jest obecnie bezrobotnych i będzie musiało poczekać 9 miesięcy, aby wznowić swoją “służbę”. We wtorek 30 lipca na łamach Nantes Indymedia opublikowano komunikat, w którym grupa wzięła odpowiedzialność za atak. Wyjaśnia szczegółowo zastosowaną metodę, tekst w całości poniżej…

Atak przeciwko myśliwym

25 lipca, 02h45: świecący półksiężyc uśmiecha się do mnie wśród gwiazd. Przed centrum szkoleniowym polowań w Ardèche świetlny panel wyświetla temperaturę 23°. Kieruję się do budynku, mijając pomalowane drewniane tarcze w kształcie zwierząt. Nienawiść rośnie we mnie na ich widok, wyostrzając moją determinację. Docieram do fasady wychodząc z ostatnich krzaków. Kamera patrzy, wkrótce będę w jej polu widzenia. W mojej głowie przeżyłem już to dziesiątki razy. Przeskocz barierę, wejdź na parapet, wejdź na korytarz i biegnij, aby zasłonić kamerę. W tej chwili kucam, dyszę, moje serce bije.

Biorę głęboki oddech i biegnę, pomyślnie pokonując każdą przeszkodę, o wiele mniej elegancko, niż się spodziewałem. Otwieram torbę, łapię łom i bez powodzenia zaczynam wyważać okno. Wolną ręką złapałem młotek, wybiłem szybę i wkradłem się do środka. Kilka kroków wystarczyło, aby uruchomić alarm czujnika. Szybko wbiegłem do pierwszego pokoju i ułożyłem krzesła, stoły i kartony na stos. Wylewam na to kanister benzyny i otwieram okno. Ogień będzie potrzebował tlenu. Następnie poprzechodzę na wyższy poziom i powtarzam operację. Na górze było niewiele łatwopalnych materiałów palnych, więc ustawiłem małe stojaki z ramą, mając nadzieję, że płomienie je poliżą i je. Wylewam paliwo i zapalam. Nagle jasne światło i silny oddech wypełnia pomieszczenie. Alarm pożarowy włącza się natychmiast.

Biegnę do schodów i schodzę na dół, przeskakując po stopniach po cztery, polewając stos mebli benzyną, zbieram się w sobie i ponownie przywołuje płomienie. Wspaniale. Quitessence du ravage. Nieokiełznany apetyt na ogień. Nie ma czasu na kontemplację, niestety, wracam i wybiegam. Jestem bezpieczny, ogień za mną, gałęzie drzew przede mną. Śmieję się z ulgą, czas znów płynie normalnym tempem.

Tej nocy 11 osób straciło swoją gówno-pracę, ponieważ ośrodek na pewno zostanie zamknięty. Lisy i borsuki musiały się śmiać do rozpuku w dolinie. Oczywiście, myśliwi znajdą inne pomieszczenia, gdzie będą szkolić innych rzeźników, ścigać, polować, okaleczać i ponownie niszczyć inne dzikie życia. Ale oczywiście będziemy tam, sabotując ich urządzenia, niszcząc ich pojazdy i budynki, wypuszczając przyszłą zwierzynę i wykorzystywane psy.

Żar pomysłów nieuchronnie wymaga działania.
Przeciw polowaniom.
Przeciw dominacji i wykorzystywaniu zwierząt.

Anarchistyczna solidarność z antygatunkistycznymi buntownikami.

(źródło Sans Attendre Demain, tłumaczenie z Anarchists Worldwide)

Argentyna: Minęły dwa lata od zaginięcia i zabójstwa anarchistycznego towarzysza Santiago Maldonado

BYT \ OPÓR

Minęło dwa lata odkąd żandarmeria wtargnęła na część terenów Mapuczy i zaczęła strzelać. Otworzono ogień ponieważ obszar ten, ma bogatego właściciela, zaniepokojonego że są jacyś ludzie okupujący jego ziemie. Lecz to było tylko usprawiedliwienie ze strony państwa, po to by mogło wtargnąć ze swoją bronią, by torturować, prześladować, wtrącać do więzień oraz zabijać. Obecnie społeczność Mapuczy wciąż zamieszkuje tamtejsze tereny.

Nie ważne jaka jest data, by się zebrać i wyjść na ulice. Przez cały rok nie ma dnia, w którym zapomnielibyśmy o Lechu. Próbujemy jakoś kontynuować “walkę”, czasem używając wymyślnych słów wyrażających solidarność i akcję bezpośrednią.

To właśnie solidarność i akacja bezpośrednia odbywa się w Cushamen. To tu jest Lechuga, wspierając walkę, która nie jest już nam obca, walkę o życie i godność, przeciwko państwu i własności prywatnej.

Państwo kontynuuje pełnienie swojej roli powiększając ilość uwięzionych, zwiększając kontrolę, i powielając oddziały policji na ulicach, która jest w stanie zabić by bronić czyjejś własności. W ciągu ostatnich dwóch lat, państwo spowodowało więcej zgonów na barykadach, w więzieniach i na posterunkach policji wśród naszych towarzyszy.

Inna odnoga państwa, partie polityczne, również kontynuują pełnienie swoich ról, uspokajając i kierując złość obywateli w stronę urn wyborczych.

Partie lewicowe i postępowcy wzywają ludzi by byli wolontariuszami w ich elekcyjnym cyrku, bo wiedzą że gdyby nie tłumili złości ludzi, to ona by się rozszerzała tworząc łańcuchy więzi solidarności, która może szkodzić ich interesom. Wzywają “młodych”, (którzy są nowocześni i myślą że przemoc należy do przeszłości) by głosowali na nich i wspierali ich partie. Partię demokracji.

Ktoś kto wie, jak to jest stracić kogoś z rąk państwa, powiedział: “czasami nastają czasy, w których musimy zniszczyć świat, by znowu coś zbudować”. Jednak dziś wszystko co wydaje się być słuszne każe nam opuścić głowę i zaakceptować rzeczywistość. Zabili Lechu, tak samo jak Rafaela, La China, Maxi, Dario, Mariano, Luciano i wielu innych… a oni chcą byśmy wierzyli że powinniśmy domagać się sprawiedliwości od tych którzy ich zabili. A my powinniśmy po prostu zniszczyć ten świat. O nic nie prosimy i niczego nie wymagamy!

Jacyś Anarchiści.

(via Contra Info)

Berlin, Niemcy: Żadnej dumy z appartheidu!

Oficjalne oświadczenie organizatorów bloku „Queers for Palestine” na Berlin Radical Queer March 2019.

Ponad 500 osób pojawiło się w bloku “Queers for Palestine” na berlińskim radykalnym marszu queerowym, 27 lipca 2019 roku. To był decydujący dzień dla Berlina, zaczynając od antydeutschowych „radykalnych queerów”, którzy najwyraźniej wezwali policję do zablokowania nas, do anulowania afterparty po marszu w Liebig34 w proteście przeciwko organizatorom marszu, którzy wezwali gliniarzy w pełnym anty-zamieszkowym ekwipunku. Czas milczenia o Palestynie dobiegł końca! Czas Białej lewicy, która tłumaczy osobom doświadczonym przez rasizm i kolonializm jak być wolnym dobiegł końca!

No Pride in Apartheid!
Queer Liberation – Stop the Occupation!
No Justice, No Peace! No Racist Police!
We’re Here! We’re Queer! Palestine is in Berlin!

Podobnie jak inne radykalne aktywistki queer i trans, feministki, anarchiści i wszelkiego rodzaju rewolucjoniści, byłyśmy podekscytowane Radical Queer March w Berlinie. Byłyśmy zaskoczone poziomem agresji i przemocy fizycznej, jakiej mieliśmy doświadczyć od innych organizatorów i demonstrantów, którzy próbowali nas uciszyć i wykluczyć. Należy dodać, że „radykalni queer działacze” wezwali pały na osoby kolorowe, imigrantów i uchodźców. Ale zrobiłyśmy to. Maszerowałyśmy razem, czułyśmy naszą zbiorową moc i jesteśmy zachwycone, pobudzone i pełne nadziei na przyszłość.

CO WYDARZYŁO SIĘ PRZED MARSZEM

Oto, co się stało: 15 lipca organizatorzy oświadczyli na swojej stronie na Facebooku, że nie będą tolerować antysemickich grup i treści na marszu i z góry założyli, że kampania BDS taka właśnie jest. To haniebne oskarżenie dało nam jasno do zrozumienia, że queerowe aktywistki zaangażowane w walkę o wolność i sprawiedliwość dla Palestyny – w tym Palestyńczycy, Arabowie, Żydzi, czarnoskórzy, kolorowi oraz biali sojusznicy – nie są mile widziane ani bezpieczne na tym marszu.

Walka queerowa jest polityczna, a radykalna polityka queer musi być anty-kolonialna i antyrasistowska, więc postanowiłyśmy odzyskać naszą przestrzeń i spontanicznie wezwałyśmy do stworzenia bloku „Queers for Palestine” za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Biali Niemcy mieli czelność porównać żydowskich zwolenników BDS do nazistów. Poprzez tę samą pokręconą rasistowską soczewkę odważyli się nazwać jakąkolwiek opozycję wobec izraelskiej przemocy państwa kolonialnego antysemicką, a nawet ludobójczą. Zapominając, że wielu z nas, jako osoby queer, które żyją pod autorytetem tych grup, walczyli i nadal walczą przeciwko ich bigoteryjnej polityce i praktykom, które w dużej mierze na nas wpływają.

Z drugiej strony, dziesiątki osób – przede wszystkim Arabów i kolorowych oraz Żydów – nadal zwracało uwagę, że kampania na rzecz BDS jest inspirowana i dumna z tradycji innych udanych antyrasistowskich i antykolonialnych ruchów bojkotu, w tym  z Południowej Afryki i ruchu przeciw apartheidowi.

BDS jest wspierany na całym świecie przez niezliczoną liczbę organizacji sprawiedliwości społecznej i gigantów walki przeciwko rasizmowi i wyzwoleniu od Desmonda Tutu po Angelę Davis. BDS jest pokojową taktyką mającą na celu wywarcie nacisku na Izrael, aby zastosował się do prawa międzynarodowego: (1) Zakończenia nielegalnej okupacji palestyńskiej ziemi 2) Równych praw dla palestyńskich obywateli Izraela i 3) prawo przesiedlonych uchodźców palestyńskich do powrotu do swoich rodzinnych domów. Jednak ci, którzy oskarżają BDS i jego zwolenników o antysemityzm, nie wykazywali żadnego zainteresowania i wysiłku, by angażować się poza ten sam leniwy, rasistowski wydźwięk.

Kilka przykładów zwolenników BDS odmawiających Białym Niemcom zdefiniowania rasizmu po swojemu i zawstydzenia nas w milczeniu o niesprawiedliwości w Palestynie:

„Jeśli organizatorzy tego wydarzenia zaprzeczają prawom Palestyńczyków, queerowych czy nie, dla samostanowienia i przeciwstawienia się rasistowskiej okupacji bez użycia przemocy, nie ma w tym wydarzeniu nic radykalnego ani queerowego”.

„Bycie pro-palestyńskim i pro-BDS nie jest równoznaczne z antysemityzmem. Takie twierdzenia podważają prawdziwą obecność nastrojów antyżydowskich i anty-muzułmańskich, które są obecnie powszechne w Europie ”

„Jestem kolejnym queerowym Żydem, który nie wepchnie mojego palestyńskiego rodzeństwa pod autobus. Nie mogę uczestniczyć w marszu, dopóki ten nie opowiada się za marginalizowanymi i uciskanymi! ”

25 lipca organizatorzy wydali oświadczenie (w języku niemieckim i angielskim) przepraszając „za niezróżnicowane, wszechstronne równanie BDS z antysemityzmem”, nalegając jednak, że „uważają pewne metody i linie argumentów części ruchu BDS” jako antysemickie – takie jak oskarżanie Izraela o pinkwashing.

CO WYDARZYŁO SIĘ NA MARSZU

Spodziewałyśmy się, że pojawi się jakaś większa grupa osób. Nie spodziewałyśmy natomiast niesamowitego – wręcz, historycznego! – frekwencja ponad 500 osób. Pokazałyśmy, że wiele queerowych osób w Berlinie jest solidarnych z palestyńską walką o wyzwolenie i ma dość duszącej polityki uprzywilejowanych białych w mieście. Queerowo i pewnie wkroczyłyśmy z pełną mocą, na nasze ulice. Jakże piękne i kolorowe zamieszki!

Jeden z uczestników podzielił się swoim sprawozdaniem:

„Przespacerowałem przez cały marsz, oczekiwaną przewagę Białości przeciwstawił blok Queers for Palestine, który był piękną i ocieplającą serce mieszanką queerów i naszych sojuszników. Biali, czarnoskórzy, kolorowi, Latynosi, migranci, uchodźcy, Palestyńczycy, Izraelczycy, Żydzi, Turcy, osoby z USA, Irańczycy, nieudokumentowani, mniejszości seksualne, anarchiści, antifa .. Wielu ludzi zasiliło blok Queers for Palestine w odpowiedzi na sposób, w jaki Biali Niemcy atakowali tę inicjatywę przez wiele poprzednich dni.”

Gdy rozpoczął się masz, jeden z organizatorów próbował zniszczyć tabliczki z napisem „Queer dla wolnej Palestyny”, Walcz z: rasizmem, islamofobią, homo / transfobią, antysemityzmem, apartheidem”! Osoby kobiece, kolorowe i o pochodzeniu żydowskim broniły się przed tym aktem przemocy fizycznej. Stało się jasne, że w tym marszu nie byłyśmy bezpiecznie. Nie mogąc zmusić nas do schowania naszych banerów, organizator poszedł porozmawiać z policją.

Niedługo potem policja w pełnym rynsztunku zablokowała nam drogę i zażądała, abyśmy pozwoliły, by reszta marszu przeszła dalej pozostawiając nas samych. Najwyraźniej niektórzy organizatorzy stwierdzili, że nasz blok nie będzie częścią ich marszu. Ponieważ obawiałyśmy się możliwej przemocy ze strony policji, zdecydowałyśmy pozostać na miejscu i zażądać naszego prawa do kontynuowania marszu. Po przerażającej, nerwowej rozgrywce organizatorzy odwołali policję i ruszyłyśmy dalej.

Continue reading Berlin, Niemcy: Żadnej dumy z appartheidu!

Wallmapu / Chile: Podpalenia w hołdzie zamordowanego bojownika z ludu Mapuche

 

19 lipca 26-letni mężczyzna z ludu Mapuche, Lemuel Fernández Toledo, został zastrzelony przez właściciela ziemskiego w Tranaquepe, Tirúa, Chile. To zabójstwo miało miejsce w kontekście trwającej walki terytorialnej przez społeczność rdzennych mieszkańców tego regionu. Komunikat pochodzi od więźniów politycznych z plemienia Mapuche w więzieniu Angol, upamiętnia i uznaje Lemuela Fernándeza Toledo za młodego Mapuche, który poświęcił się walce o ziemie Araukanów.

AMULEPE TAIN WEICHAN

******

Pomiędzy 21 lipca a 25 lipca na terytorium Wallmapu miała miejsce fala podpaleń i ataków w hołdzie Lemuela Fernándeza Toledo. Poniżej znajduje się krótka kronika niektórych akcji, opublikowana pierwotnie na stronie internetowej Werken Noticias.

22 lipca 2019 r: 4 nieruchomości właściciela ziemskiego podpalone w Puerto Peleco.

25 lipca 2019: Podpalenie w sektorze San Miguel, na południe od Cañete. Dwie własności właściciela ziemskiego zaatakowane przez nieznane osoby, które zagroziły dozorcy długą bronią. Następnie podpalili szopę wypełnioną sprzętem rolniczym i zaopatrzeniem oraz dom dozorcy. Dozorca pozostał nienaruszony. Na miejscu pozostawiono baner „Weichafe Lemuel Vive”.

24 lipca 2019: Podpalenie w sektorze Los Batros: niezamieszkany dom wakacyjny został podpalony przez nieznane osoby.

23 lipca 2019 r: maszyny do wycinki lasu na obszarze Lanalhue de Cañete zostały podpalone przez encapuchados (zakapturzonych).

(tłumaczenie z Anarchists Worldwide)

Turcja: Partyzantka HBDH niszczy luksusowe jachty w Stambule i Izmirze

Partyzanci z HBDH (Ludowy Zjednoczony Ruch Rewolucyjny) rozpoczęli ataki na luksusowe jachty w marinach w Stambule i Izmirze w Turcji w zeszły piątek, 26 lipca.

Podpalono w sumie trzy jachty i wydano oświadczenie, w którym wzięto odpowiedzialność za ataki.

Komunikat potępił „szefów, którzy zwalniają robotników” i „przejmują pensje i prowadząc życie pełne luksusu”.

AKP, partia tureckiego dyktatora Erdogana, została również potępiona w komunikacie.

Grupa powiedziała, że będzie kontynuować ataki i wywierać presję na państwo kapitalistyczne.

Ich oświadczenie zawierało stwierdzenie „Jeśli tylko jedno małe dziecko uciskanych ludów nie może spać spokojnie w nocy, ci, którzy są karmieni tą wojną, nie będą mogli wygodnie spać w swoich łóżkach”.

(tłumaczenie z Anarchists Worldwide)

Grecja: Nikos Romanos wypuszczony z więzienia

Uwięziony grecki anarchista Nikos Romanos, został wypuszczony w zeszłym tygodniu z więzienia, po tym jak odbył 6 lat kary z jego osiemnastoletniego wyroku. Został zwolniony po długiej walce sądowej: mimo jego dobrego sprawowania za kratkami, sąd nie chciał pierwotnie dopuścić do złagodzenia kary. Jednak decyzja ta została odwołana przez Sąd Najwyższy Grecji, dzięki czemu wyrok uległ skróceniu do 14 lat. Dodatkowo – w wyniku tego, że Nikos pracował podczas odbywania kary, wypuszczono go po sześcioletnim pobycie, ponieważ ten czas został policzony podwójnie.

Nikos Romanos był bliskim przyjacielem Alexis’a Grigoropoulos’a – greckiego nastolatka zamordowanego przez dwóch policjantów z oddziału specjalnego w Ateńskiej dzielnicy Exarchei, 6 grudnia 2008 roku. Nikos, wtedy 15 latek, był świadkiem morderstwa z rąk policjantów, a Alexis umarł w jego ramionach. Morderstwo wywołało powstanie w całej Grecji, z działaniami solidarnościowymi prowadzonymi na całym świecie, między innymi w Londynie.

Nikos został aresztowany wraz z trzema innymi osobami w lutym 2013 roku. Po aresztowaniu, został pobity tak dotkliwie, że policjanci zdecydowali się (bardzo nieudolnie) zretuszować zdjęcia za pomocą photoshopa, przed przekazaniem ich mediom. W tym samym roku, Romanos został skazany na 11 lat pozbawienia wolności za próby napadów na oddziały Banku Rolnego i Greckiego Postbanku w Velvento, Kozani. W 2018 roku został skazany na 18 lat więzienia, a wyrok ten miał współistnieć z jego poprzednim. Wyrok zapadł w wyniku postawienia mu zarzutów posiadania ładunków  wybuchowych, między innymi jednego podłożonego przed domem byłego ministra rządu greckiego – Yiannosa Papantoniou. Nikos ledwo uniknął dodatkowych zarzutów powiązanych z członkostwem w greckiej miejskiej grupie partyzanckiej Konspiracyjnych Komórek Ognia.

Podczas pobytu w więzieniu, Romanos ukończył szkołę średnią, oraz zdał egzaminy wstępne na uniwersytet, zapewniając sobie miejsce w Ateńskiej szkole zarządzania i ekonomii. W 2014 Romanos rozpoczął strajk głodowy, w odpowiedzi na odrzucenie jego wniosku o tymczasowe zwolnienie z więzienia aby rozpocząć studia. Strajk głodowy, trwający 30 dni, zakończył się po wprowadzeniu poprawki legislacyjnej pozwalającej więźniom na urlop edukacyjny.

Kolejny towarzysz aresztowany wraz z Nikosem w 2013 roku, Giannis Michailidis (znany jako “łucznik Syntagmy”), uciekł z odległego więzienia Tyrintha na Peloponezie na początku lipca. Obecnie jest zbiegiem. Pozostali dwaj aresztowani, Dimitris Politis i Andreas-Dimitris Bourzoukos, zostali wypuszczeni w 2017 roku.

(tłumaczenie z Freedom News)

Ateny, Grecja: Będziemy bronić naszych skłotów, naszych dzielnic, naszej pamięci i walki

Zdjęcie: Patrol skłotowy na Exarchii, przed pomnikiem Alexisa Grigoropoulosa i Michaela Kaltezasa.

17.07.19: Myślą, że będziemy żyć jak niewolnicy. Oczekują, że przestaniemy istnieć, że umrzemy cicho, aby mogli utrwalić świat władzy. W uporze czasów nie tylko nie zostaliśmy zniszczeni, umocniliśmy się, rozprzestrzeniliśmy się wszędzie, staliśmy się nadzieją dla świata. Nadal nas torturują, przygotowują dla nas więzienia i obozy koncentracyjne, skrapiając nasze ulice i nasze ciała substancjami chemicznymi i plastikowymi kulami i zabijają nas. Po raz kolejny ogłaszają, że zabiorą nasze domy, nasze skłoty, nasze place, nasze wszystko.

Jesteśmy zdecydowani bronić naszych skłotów, naszych dzielnic i pamięci o naszej walce. Będziemy walczyć. Wygra świat wolności, wspólnoty i solidarności.

(źródło Athens Indymedia, tłumaczenie z Anarchists Worldwide)