Tag Archives: nihilizm

Renzo Novatore: Jestem również nihilistą

Przedsłowie osoby tłumaczącej:

Postać Renzo Novatore (a właściwie Abele Rizieri Ferrari) nie powinna być obca tym, którzy utożsamiają się z anarchizmem w odsłonie radykalnie indywidualistycznej, nihilistycznej, egoistycznej czy – ogólniej – postlewicowej. Tekst przetłumaczony został w akcie egoistycznej miłości do twórczości autora, gdzie mimo stu lat różnicy między (tym) polskim tłumaczeniem a oryginałem, problemy i wewnętrzne rozterki poruszane przez tytułowego anarchistę, wciąż są – i zawsze będą jak najbardziej aktualne. Jak mamy sobie poradzić w świecie, będąc już od dawna wycieńczonym naiwnością stojącą za dogmatami lewicowego humanizmu, utylitaryzmu oraz optymizmu, pozostając jednak tym samym ciągle jednostkami dla których idea anarchii nie umarła?

Aby nie ryzykować utratą stylu którym charakteryzował się nasz pisarz, tłumacząc nie “odpłciowiałem” użytego języka – zwłaszcza że zapisane przez niego przemyślenia w gruncie rzeczy dotyczyły jego własnej (otwarcie męskiej) osoby; warto też dodać, że niektóre fragmenty zawarte w tym tekście ignorują pewne kwestie takie jak m.in. zaburzenia depresyjne, co może być przez niektórych czytelników odebrane jako krzywdzące – należy zatem pamiętać o kontekście historycznym i czasach w których ten tekst został napisany. Na obronę autora dodam jednak, że sam jako osoba doświadczająca stanów depresyjnych, odnalazłem w filozofii Renzo dużo zapewnienia, że faktycznie może być lepiej – a mimowolny wewnętrzny pesymizm, może być użyty przeze mnie dla mojej własnej korzyści.

A teraz – zapraszam do krótkiej lektury, i niech żyje Anarchia!

***

I

Jestem indywidualistą ponieważ jestem anarchistą; a jestem anarchistą ponieważ jestem nihilistą. Jednakże nihilizm rozumiem również po swojemu…

Nie obchodzi mnie to czy jest on Nordycki czy Orientalny, ani czy posiada lub nie – historyczną, polityczną, praktyczną tradycję, czy też teoretyczną, filozoficzną, duchową lub intelektualną. Nazywam się nihilistą ponieważ wiem, że nihilizm oznacza Negację!

Negacja każdego społeczeństwa, każdego kultu, każdych rządów i każdej religii. Nie pragnę jednak Nirwany, tak jak nie pragnę desperackiego i bezsilnego pesymizmu Schopenhauera, który jest gorszy niż gwałtowne wyrzeczenie się życia samego w sobie. Mój pesymizm jest entuzjastyczny i dionizyjski, niczym płomień który rozpala moją życiową wybujałość, który drwi z każdego teoretycznego, naukowego lub moralnego więzienia.

Bowiem jeśli zwę siebie indywidualistycznym anarchistą, ikonoklastą oraz nihilistą, to właśnie dlatego, ponieważ to w tych przymiotnikach odnajduję znaczącą i najbardziej kompletną ekspresję mojej świadomej oraz lekkomyślnej indywidualności, która jak wylewająca się rzeka chce się rozrastać, zagarniając za sobą porywczo tamy i ogrodzenia, do czasu gdy zderzy się z granitowym głazem, tym samym roztrzaskując się i załamując. Ja się życia nie wyrzekam. Ja je wychwalam i nim śpiewam.

II

Każdy kto wyrzeka się życia ponieważ czuje że jest ono niczym więcej niż Cierpieniem i Rozpaczą, a jednak nie odnajduje w sobie heroicznej odwagi do zabicia się, jest – moim zdaniem – groteskowym pozerem oraz osobą bezradną; tak jak ktoś jest żałośnie gorszą istotą, gdy wierzy w to, że święte drzewo szczęścia jest tylko pogiętą rośliną po której w mniej lub bardziej niedalekiej przyszłości wspiąć się może każda małpa, oraz że mrok bólu rozwiany by został następnie przez fosforescencyjne flary prawdziwego Dobra…

III

Życie – dla mnie – nie jest ani dobre ani złe, ni teorią ni ideą. Życie jest rzeczywistością, a rzeczywistością życia jest wojna. Dla tego co urodził się wojownikiem, życie jest źródłem radości, dla innych – tylko źródłem cierpienia i rozpaczy. Ja już nie oczekuję od życia beztroskiej radości. Życie nie mogło mi jej dać, a nie wiedziałbym już co bym miał z nią teraz zrobić, podczas gdy moja młodzieńczość już dawno minęła…

Zamiast tego, domagam się aby udarowało mnie ono perwersyjnie bitewną radością, dającą mi okaleczające spazmy z przegranej oraz zmysłowe dreszcze ze zwycięstwa.

Czy to pokonany w błocie, czy wygrany w blasku słońca – śpiewam życiem i je kocham!

Nie ma odpoczynku dla mojej buntowniczej duszy prócz na wojnie, tak jak nie ma większego szczęścia dla mojego włóczęgowskiego, negującego umysłu, niż niepohamowana afirmacja mojej zdolności do życia i radowania się. Każda moja przegrana służy mi tylko jako symfoniczne preludium do nowej wygranej.

IV

Od dnia w którym wydostałem się na światło – poprzez przypadkowy zbieg okoliczności w który nie mam zamiaru się teraz wgłębiać – niosłem swoje własne Dobro oraz swoje własne Zło ze sobą.

W znaczeniu: moja radość oraz moja rozpacz zagnieżdżone były od zarodka. Obie rozwijały się ze mną wraz ze ścieżką czasu. Im intensywniej odczuwałem radość, tym dogłębniej rozumiałem rozpacz. Nie da się tłumić jednego bez stłumienia drugiego.

Teraz zaś, wyważyłem drzwi tajemnicy i rozwiązałem łamigłówkę Sfinksa¹. Radość oraz rozpacz to jedyne dwa trunki którymi życie wesoło się upija. Z tego właśnie względu, nieprawdą jest że życie to plugawa i przerażająca pustynia na której kwiaty przestały już kwitnąć a owoce cynobru dojrzewać.

I nawet ta najmocarniejsza ze wszystkich rozpaczy, ta która doprowadza silnego człowieka do świadomego i tragicznego rozbicia swojej indywidualności, to wciąż tylko żywotna manifestacja sztuki oraz piękna.

I powraca to po raz kolejny do uniwersalnego nurtu ludzkiej myśli, wraz z rażącymi piorunami przestępczości, która niszczy i zmiata całą skrystalizowaną rzeczywistość, z tego ograniczonego świata wielu, by wznieść się w stronę ostatecznego idealnego płomienia i rozproszyć się w bezkresnym ogniu nowości.

V

Rewolta wolnego człowieka przeciw rozpaczy, jest jedynie intymnym oraz namiętnym pragnieniem jeszcze intensywniejszej i jeszcze większej radości. Jednakże ta większa radość nie może się mu ukazać w niczym innym niż w lustrze z najgłębszej rozpaczy, zlewając się z nią później w rozległym barbarzyńskim uścisku. I to z tego rozległego i owocnego uścisku wyrasta przeszywający uśmiech człowieka silnego, jak gdyby to poprzez walkę wyśpiewał najbardziej grzmiący hymn życia.

Hymn utkany z pogardy i kpiny, z chęci i mocy. Hymn który drga i pulsuje w świetle promieniującego na grobowce słońca; hymn który wskrzesza nicość i zapełnia ją dźwiękiem.

VI

Ponad niewolniczą duszą Sokratesa która stoicko akceptuje śmierć oraz wolną duszą Diogenesa która cynicznie akceptuje życie, wyrasta triumfalna tęcza na której tańczy świętokradczy łamacz nowych widm, radykalny niszczyciel każdego moralnego świata. To człowiek wyzwolony tańczy na wysokości, pośród wspaniałej fosforescencji słońca.

A gdy monstrualne chmury ponurej ciemności wynurzają się z bagnistej otchłani by zasłonić mu widok światła i zablokować mu ścieżkę, otwiera on drogę wystrzałami ze swego Browninga² lub zatrzymuje ich kurs płomieniem swojej apodyktycznej fantazji, zmuszając je do poddania się u jego stóp jako jego pokorni niewolnicy.

Jednakże tylko ten który zna i praktykuje ikonoklastyczną wściekłość destrukcji może posiąść radość narodzoną z wolności, tej unikalnej wolności użyźnionej przez rozpacz. Powstaję przeciwko rzeczywistości świata zewnętrznego, dla triumfu rzeczywistości mojego świata wewnętrznego.

Odrzucam społeczeństwo dla triumfu samego siebie. Odrzucam stabilność każdej reguły, każdego zwyczaju, każdej moralności, dla afirmacji każdego upartego instynktu, każdego wolnego sentymentalizmu, każdej pasji i każdej fantazji. Wyśmiewam każdą powinność i każde prawo – po to, bym mógł śpiewać wolną wolą.

Pogardzam przyszłością, aby móc cierpieć i radować się z mojego dobra oraz zła w teraźniejszości. Gardzę człowieczeństwem, ponieważ nie jest to moje człowieczeństwo. Nienawidzę tyranów i brzydzę się niewolnikami. Nie chcę, ani nie udzielam solidarności, ponieważ myślę o niej jak o nowym łańcuchu, i tak jak Ibsen³ wierzę w to, że to człowiek najsamotniejszy jest najsilniejszym człowiekiem.

Tym jest mój Nihilizm. Życie – dla mnie – jest niczym, prócz heroicznym poematem radości i perwersji napisanym za pomocą krwawiących z rozpaczy i bólu rąk, bądź tragicznym snem ze sztuki i piękna!

21 maja 1920 r.
Renzo Novatore

***

¹ Nawiązanie do mitologii greckiej; “Co to za zwierzę, które rano chodzi na czterech nogach, w południe na dwóch, a wieczorem na trzech?” – pytanie zadawała Sfinks pilnująca bram Teb
² Rodzaj pistoletu będący popularny w tamtych czasach wśród anarchistów
³ Henrik Johan Ibsen – dramatopisarz norweski znany z dzieł takich jak m.in. “Peer Gynt” czy “Podpory Społeczeństwa

***

Źródła:

EN: https://theanarchistlibrary.org/library/renzo-novatore-i-am-also-a-nihilist#toc6

IT: https://parolealvento.noblogs.org/renzo-novatore-anchio-sono-nichilista/

Nikt nie nadchodzi by ciebie ocalić, Towarzyszu.

Jest to tekst gościa, który zniknął ze sceny i jego imienia nie ma co przypominać. Zniknął w atmosferze skandalu, jednak sam tekst jest ciekawy, a osoba, która to tłumaczyła o tym nie wiedziała i ponieważ ktoś się napracował publikujemy ten tekst. 

Nikt.

Na horyzoncie nie majaczy żadna rewolucja, nie ma żadnej partii, żadnej wielkiej idei, dzięki której ludzkość odkryje swój pełny potencjał i oswobodzi nas z naszych łańcuchów.

Nie ma żadnej awangardy, żadnego celu, żadnej sekretnej metody, której wszyscy moglibyśmy użyć, by zmusić potężnych do pogodzenia się z losem przeciętnej egzystencji.

Byli już pretendenci. Są kapłani i alfonsi i fałszywi bogowie nakazujący ci, by ich wielbić. Dadzą ci nieśmiertelne „nauki” i tożsamości, zapewnią cię, że jeśliby tylko wystarczająco ludzi przywdziało mundur, czy wypowiadało właściwe słowa, wszystko byłoby okej.

Są oczywiście ci, którzy zaprzeczyliby nawet temu, ci którzy nie zgadzają się na jakiekolwiek działanie bez rozplanowania każdego detalu. Kto będzie prowadził szkoły, kto zbuduje drogi, jak płonące opony i blokady podniosą nasz ślad węglowy?

Nazwą twoje plany naiwnymi, niepraktycznymi, Insurekcyjną fantazją.

Powiedzą to na wpół śpiąc.

Oni, tak przenikliwi, chrapią i mówią, że „czekają, aż lud powstanie.” Lud powstawał i był zgniatany. Occupy zawiodło, Standing Rock zawiodło. Wszystko co pozostało, to ty i ja.

Oni, tak silni, chrapią i mówią, że czekają, aż zabiorą im ich prawa, prawo do zgromadzeń albo prawo do głosowania na niewidzialny program, którego nie będą przestrzegać. Gdzie byli, gdy uchwalono Patriot Act, NDAA? Składali petycje, narzekali, przegrali.

Powiedzą, że czekają na jakieś wielkie wydarzenie we wszechświecie, który codziennie ma ich milion. Każdego dnia kryteria się zmieniają, każdego dnia stają się coraz bardziej bierni i starzy.

Każdy czeka, a nikt nie chce zacząć, każdy chce dołączyć, lecz nikt nie chce budować. Wszyscy czekają na wielki i generalny bunt, ale ukradnij jabłko albo spal radiowóz, a nazwą ciebie awanturnikiem.

Każdy jest pewien, że zmiana czeka za rogiem, że boskie siły skierują nas na odpowiednią drogę. Każdy jest pewien, że czas jest po jego stronie, że ci dobrzy zawsze wygrają i że wszystko nie może się przeciągać w nieskończoność. Wszyscy mówią, że rewolucja jest jak najbardziej możliwa bez rozlewu krwi i urazy, że wszyscy zostaną wysłuchani i otrzymają opiekę.

Wszyscy są pewni, że rewolucja przybędzie jak paczka z amazona: szybko, czysto i gotowa by się nią cieszyć zaraz pod ich drzwiami. Mają dzieci, rozumiesz, muszą stawić je na pierwszym miejscu, ale z wielką chęcią przejdą po twoim trupie, gdy już wybudujesz im drogę, po której mogą się przespacerować.

Wszyscy czekają. Czekają na coś. Czekają na kogoś, kogoś, kto mógłby ich ocalić.

Nie przyjdą by ocalić ciebie, Towarzyszu.

Nikt nie przyjdzie.

Ci ludzie umrą tak samo, jak żyli. Pozostaną dokładnie tam, gdzie są, na kanapie, bawiąc się w internecie, bo nic ich to nie kosztuje. Jak knebel z kulką zakładany na „specjalne noce”, polityka jest perwersją sprawiającą, że czują się inni.

Zawsze wiele mówią o uczuciach, o tym, jak wiele „solidarności” potrzebują, i jak wiele dają jej innym. Za każdym razem gdy czarne dziecko leży w kałuży swojej własnej krwi, naprawdę źle się czują. Naprawdę. Ale widzisz, mają pracę i rodziny, i seriale do oglądania, i samochody do utrzymania.

Będą cierpieć razem z tobą, towarzyszu, gdy stracisz swoją pracę. Ba, będą nawoływać do Strajku Generalnego i robić plakaty, odznaki i przypinki! Pod warunkiem, że jest to weekend i nie święto oczywiście, jak również z wystarczającym wyprzedzeniem, by móc poprosić o wolne.

Coraz bardziej pragną się zestarzeć, ci ludzie, szczęśliwi, wiedząc, że jeśli mieliby szansę, dokonaliby czegoś spektakularnego. Będą mieli fajne małe pogrzeby, nie smutne, na których przeciętne życia będą celebrowane przez mówienie o tym, jak „dzielni” byli i jak „zaciekle” walczyli o wolność.

Czyją, o tym nigdy się nie wspomina, o tym jak i gdzie, z grzeczności się nie dyskutuje.

Są ich miliony, Towarzyszu. Zawsze były. Urodzą się, powiercą się przez chwilę i wrócą do dziury, z której wyleźli.

Czekają na bycie prowadzonymi, obserwują, gdzie mogą dołączyć i cierpliwie czekają na kogoś, kto wepchnie im jedzenie do ust i pomoże żuć.

Zaczekasz na nich, Towarzyszu?

Zaczekasz na tych samych ludzi, którzy wolą, byś TY cierpiał, i byś TY zginął, aby oni mogli się bawić bez ryzyka?

Zaczekasz na ludzi, którzy nie ruszą palcem by tobie pomóc, dopóki nie będą musieli martwić się o to, że wpadną w kłopoty i zanim wszystkie trudności zostały rozwiązane?

Będziesz czekał i kreślił plany by przekonać tych, którzy potrzebują przekonywania, którzy nie ruszą się o centymetr, dopóki nie będą wiedzieli, ile drzew zostanie zasadzonych w każdej nagle darmowej szkole dla głuchych i ślepych?

Zaczekasz na ludzi, którzy twoje działania nazywają grzechem i modlą się przed policyjnymi pałkami?

Będziesz czekał aż cała planeta zgodzi się na ideę, monumentalne wydarzenie, które byłoby pierwsze w naszej historii?

Czy jesteś przygotowany, drogi towarzyszu, by umrzeć tak samo jak oni, otoczony przez tanie partyjne przysługi i jeszcze tańszą muzykę, podczas gdy twoi przyjaciele śpiewają hymny banalnej egzystencji?

Czy weźmiesz sprawy we własne ręce?

Nie bierz mnie za idiotę towarzyszu, i mam nadzieję, że nim nie jesteś. Nie chcę umrzeć i nie chcę trafić do więzienia. Nie mam pożytku z męczeństwa bo chcę żyć wolny, tak samo jak ty.

Jednak jeśli jesteś przygotowany do działania, do odłożenia na bok sprzeczek i by prawdziwie budować, być może masz szansę. Ty i Ja. Mam dość gadania o nich.

Co jeśli skupilibyśmy się na zdobyciu wolności? Co jeśli zbudowalibyśmy struktury potrzebne, by tego dokonać? Co jeśli zamiast sprzeczania się o fryzury czy kolory flag, kłócilibyśmy się o rośliny do zasadzenia, czy sklepy do obrabowania? Co jeśli stworzylibyśmy unię, gang, przeznaczony do zdobycia tej wolności. Co jeśli przestalibyśmy kłócić się w internecie, zebrali się i zostali prawdziwymi towarzyszami, takimi, którzy mogą ukrywać się wzajemnie przed policją i zapewniać bezpiecznie miejsce do przenocowania?

Co jeśli moglibyśmy polegać na sobie nawzajem tak bardzo, że czułbym się bezpiecznie wszędzie gdzie pójdę, bo wiedziałbym, że cios w jednego naprawdę jest ciosem we wszystkich? Co jeśli nie czekalibyśmy na apokaliptyczną wojnę, i zamiast tego zaczęlibyśmy prowadzić NASZĄ wojnę każdego dnia, wojnę przeciwko wszystkiemu, co nas zniewala?

Co jeślibyśmy to zrobili? Co jeśli odłożylibyśmy teorie na bok i skupili się na tym? Dlaczego nie?

Dlaczego czekać?

Nikt nie nadchodzi by ciebie ocalić, Towarzyszu.

Nikt.

Wszystko więc zależy od ciebie i mnie.

Ekonomiczny Nihilizm – Anarchistyczna sprawa przeciwko ekonomii

Ekonomia (ang. economics) może zostać zdefiniowana jako dziedzina nauk społecznych, skupiona głównie na analizie produkcji, konsumpcji oraz dystrybucji dóbr i usług. Gospodarka (ang. economy) za to, może zostać zdefiniowana jako system stworzony po to by kontrolować i zarządzać produkcją, konsumpcją i dystrybuowaniem owych dóbr i usług. Warto zwrócić uwagę na fakt że nie skupia się ona na sprostaniu potrzebom i zachowaniu symbiozy z lokalnym bio-regionem, ekosystemem czy też planetą. Nie wiąże się też chęcią utrzymania ziemi w dobrym stanie, czy przetrwania gatunku. Nie wspomina o uzupełnianiu się nawzajem, tylko o produkcji, dystrybucji i konsumpcji.

Cykl produkcji, dystrybucji i konsumpcji nie łączy się z ideą ludzi działających razem by znaleźć sposoby wspomagające samorealizację i zaspokajanie swoich potrzeb. Tak jak organizacja, priorytetem gospodarki jest kontynuacja swojej egzystencji i chęć rozwoju. W większości przypadków gospodarka musi się rozrastać by przetrwać. Tak jak w przypadku organizacji, gdzie chęć samo-utrwalenia stanowi priorytet, egzystencja gospodarki stanowi priorytet ponad jednostkami istniejącymi w tejże gospodarce, ponad ziemią na którą jest ona narzucona oraz nad samą planetą. W ten sam sposób w jaki organizacja nie stanowi precyzyjnego odzwierciedlenia chęci i pragnień swoich pojedynczych członków, gospodarka nie jest dokładną reprezentacją potrzeb i pragnień jednostek funkcjonujących w społeczeństwie i sposobów w jakie chcieliby oni spełnić te potrzeby i pragnienia.

Jako anarchiści pragniemy odrzucić gospodarkę i ekonomię oraz wszystko co za sobą pociągają, niech będą to rynki, wynagrodzenie, centralne planowanie, przemysł czy praca. Jako tacy, jesteśmy ekonomicznymi nihilistami – deklarując że nie można przypisać wartości żadnemu systemowi produkcji, konsumpcji i dystrybucji dóbr. Bez różnicy czy system ten jest feudalistyczny, kapitalistyczny, socjalistyczny, komunistyczny czy merkantylistyczny. Systemy te nie tylko nie mają żadnej wartości, ale stanowią one formę społecznej kontroli. Są szkodliwe i zabójcze dla ludzi, zwierząt, ekosystemów i planety, ergo muszą zostać zniszczone. Niezależnie od tego czy gospodarka jest prowadzone przez kapitalistyczny, faszystowski czy socjalistyczny reżim. Lub nawet jeśli jest to ekonomia uczestnicząca, nadal jest systemem narzuconym na ludzi, istoty nie-ludzkie i ziemię.

Wielu anarchistów, od “anarcho-kapitalistów” po mutualistów i anarchokomunistów, określa się za pomocą pewnych teorii ekonomicznych, ideologii i dogmatów których się trzymają. Nie twierdzę że ci ludzie nie są anarchistami, lecz ich dogmaty nie są anarchistyczne i ich wdrażanie nie prowadzi do anarchii. Co w sytuacji gdy jednostka postrzega coś jako anarchistyczne w teorii, w praktyce okazuje się być autorytarne czy hierarchizujące? Czy powinniśmy trzymać się owych systemów i teorii ekonomicznych, ogłaszając je nieomylnymi oraz uzewnętrzniając błędy ( Przykład: “Kapitalizm nie zawiódł, po prostu przy władzy znajdują się niewłaściwi ludzie”, czy “Socjalizm nie zawiódł, po prostu został źle wdrożony”)? Czy powinniśmy skakać do następnego ekonomicznego eksperymentu niczym obywatel skaczący do urny, by zagłosować na kolejną partię? Czy jednak zdamy sobie w końcu sprawę że anarchia i gospodarka są wzajemnie rozłączne i nie mogą zostać stopione, pomimo widocznego używania czarno-czerwonych czy czarno-żółtych i czarnych flag i przedrostka “anarcho-”, oraz zaczniemy patrzeć poza dogmaty oraz prefabrykowane modele ekonomiczne w poszukiwaniu czegoś bardziej pożądanego? Czy będziemy poszukiwać wolności gospodarczej, czy wolności od gospodarki?

Continue reading Ekonomiczny Nihilizm – Anarchistyczna sprawa przeciwko ekonomii

Egoizm Płci: O Samowłasności i Tożsamości

„Przemoc języka polega na dążeniu do zawarcia w sobie – a tym samym zniszczenia – tego, co nieuchwytne, do zawłaszczenia tego, co musi pozostać niedopowiedziane, aby język działał jak żywa istota” – Judith Butler, „Walczące słowa. Mowa nienawiści i polityka performatywu”

„Nie ma dwóch płci, a ich ilość wynosi n; jest tyle płci ile jest zrzeszeń. A jako że każdy z nas zrzeszał się wiele razy, każdy z nas posiada n płci. Kiedy dzieci odkrywają że zostały sprowadzone tylko do jednej płci – mężczyzny lub kobiety – odkrywają swoją bezsilność… Zostały zniszczone; ich niezliczona ilość płci została skradziona!” – Gilles Deleuze, „Negocjacje 1972 1990; Interpretacja Wypowiedzi”

Widmo krąży po dyskursie płciowym – widmo nihilizmu.

Podobnego zamieszania jakie wywołała publikacja: „Nihilizm Płci: Anty-Manifest”1, nie wywołała dotąd żadna inna współczesna praca dotycząca teorii feministycznej lub dyskursu płciowego. Było w niej coś unikalnego, coś co poruszyło nasz kolektywny radykalizm. Polityce akceptacji, wiarygodności i esencjalizmu płci nie udało się wskazać jakiegoś sugestywnego sposobu na uwolnienie od narzuconej społecznie normalności płciowej; w tym samym czasie trans-kobiety i trans-mężczyźni są wciąż narażeni na przemoc, osoby niebinarne są wciąż kolokwialnie zbywane przez wiele osób z lewicy, memy o „dwóch płciach” są dosłownie wszędzie, a walka o zróżnicowanie stała się ofiarą pinkwashingu2. Albo jesteśmy przywłaszczani, lekceważeni, stajemy się obiektem drwin i boimy się przemocy skierowanej w naszym kierunku, albo staniemy się kolejną statystyką która utonęła w morzu algorytmów social media.

Wszystkie osoby transpłciowe, niezależnie od identyfikacji, dzień w dzień toczą walkę między własną autentycznością a ideologią. Autorytarne nastawienie wciąż istnieje w tych niszach anarchistycznych, gdzie jednostki są zastępowane przez abstrakcje – paradoksalnie, zawsze w ramach „dobra” osób których zdanie ignorują. Z tego względu, wydaję mi się, że gdyby kapitalizm i cywilizacja upadły, transfobia by wciąż miała miejsce – a wręcz mogłaby się pogorszyć. To nie tylko kultura konsumencka zabija osoby trans, a też zawiłość personalnych, zinternalizowanych i systemowych ideologii, które transfobię właśnie napędzają – a my wszyscy, uczestniczymy w tym wszystkim częściej, niż mogłoby nam się wydawać.

No i są też ci ze środowisk lewicowych, post-lewicowych jak i prawicowych, którzy regularnie narzekają na temat „polityki tożsamości”. Za każdym razem powód jest inny, w zależności od tego, kogo się o to zapytamy. Najczęściej jednak sprowadza się to do tego: skoro ktoś wierzy w „transwyzwolenie” – wierzy w politykę tożsamościową, a to wszystko dlatego ponieważ nie jest wystarczająco „świadomy” tego aby uzmysłowić sobie, iż transgenderyzm jest konstruktem społecznym. Anty-idpolowcy [przeciwnicy polityki tożsamości], zakładają, że powinniśmy się głównie skupić na opresji ekonomicznej czy państwowej, bo jest to o wiele bardziej „materialne” niż rozwiązywanie kwestii osób trans (cokolwiek to w ogóle oznacza). Krytyka skierowana w kierunku toksycznej lewicy – wywodząca się właśnie ze środowiska polityki tożsamościowej – nieraz bywa bardzo przyzwoita; osoby uprzywilejowane powinny po prostu wstrzymać się od głosu gdy mówią o osobach uciskanych i kwestiach ważnych dla ofiar represji – uprzywilejowani powinny wpierw poszerzyć swoją wiedzę w temacie poszkodowanych, aby móc wyjść poza swój własny tok myślenia. Ostatecznie jednak, „polityka tożsamości” jest zbyt ogólna aby dokładnie wyartykułować to, co chciałaby przekazać i jest też za bardzo umowna, aby była godnym przeciwnikiem, tych, którym zależy na wyzwoleniu osób trans.

Rzecz której żądamy i rzeczą do której dążymy jako unikalne jednostki, jest po prostu możliwość, do swobodnego i szczerego wyrażania siebie. Ja, sama, wciąż wiodę podwójne życie: w życiu prywatnym mogę czuć się swobodnie będąc kobietą – jednak w przypadku gdy jestem w miejscu pracy lub gdy przebywam z niektórymi aktywistami (którzy nie tylko określają mnie mianem „geja”, ale też ignorują mój punkt widzenia (ignorują zatem moją tożsamość płciową)), muszę przyjąć rolę „mężczyzny”, która jest na mnie usilnie nakładana. Coś podobnego miało miejsce, gdy Deep Green Resistance3 powiedziało trans-kobietom, iż nie są one mile widziane na wydarzeniu dla Marksistek.

Nawet teoria feministyczna – obszerna szkoła myślenia, która obejmuje nihilizm i anty-humanizm – została tak napiętnowana, że przyjmuje się ją jako rzecz do odrzucenia. A tylko po to, aby szukająca siebie, mogła oddzielić się od: irracjonalnych aktywistek, TERFowych4 Marksistek czy *ziew* tendencji do swobodnej ekspresji (np. niesławne kolorowanie włosów na tęczowy). Jednak przez to odrzucenie, wiele osób niestety nie zauważy podobieństw między Simone de Beauvoir a Maxem Stirnerem, czy nawet Dorą Marsden, która była najbardziej wyróżniającą się Egoistyczną Feministką przed czasem Nihilizmu Płciowego – a to właśnie z nimi Nihilizm Płci zadebiutował: z naciskiem na nihilizm i anty humanizm, przepakował znaczną część teorii feministycznej, unikając przy tym etykiety Feminizmu.

Continue reading Egoizm Płci: O Samowłasności i Tożsamości

Chile: Pamięci Renzo Novatore – Obrazoburcy*, indywidualisty, nihilisty a przede wszystkim anarchisty

“Świat jest zaraźliwym, brudnym, obślizgłym kościołem, w którym każdy ma bożka, którego czci jak fetysz i ołtarz, na którym może się poświęcić” – In the Realm of Phantoms, R. Novatore

Towarzysz Renzo Novatore, pseudonim Abele Rizieri Ferrari, urodził się 12 maja 1980 roku we włoskim mieście Arcola położonym w prowincji La Spezia. Reprezentant “obrazoburczego anarchizmu” walczył ideami i zbrojnie przeciwko władzy, dopóki nie został zastrzelony przez karabinierów w zasadzce, która miała miejsce 29 listopada 1922 roku.

Czytając i analizując ideę i działania Renzo Novatore w dzisiejszych czasach możemy je interpretować z kilku perspektyw, ale postrzegając je przez anarcho-nihilistyczny obiektyw, możemy rozpoznać jego wielki wkład w dodanie siły całemu obrazowi i praxis indywidualizm – nihilizm – anarchizm.

Wśród nich jest krytyka społeczeństwa (gdziekolwiek ono jest) jako punkt wyjścia dla wad ludzkości. Dodatkowo, interpretacje towarzysza w jego pismach na temat samego życia jako czegoś, co można kochać jako całość ze wszystkimi jego sprzecznościami, a nie jako zwykłe wykonywanie egocentryzmu lub pogardy wobec drugiego, ale raczej jako konstruowanie Ego, które można wyjaśnić w prosty sposób jako ideę, którą znamy dzisiaj jako “bycie sobą”, miłość do natury, przyjemność zniszczenia, odrzucenie wszystkich wartości moralnych i przyjemność, tak, najczystsza przyjemność, która daje nam pragnienie, aby wyruszyć w nicość.

Ponieważ istnieje bezpośredni związek między zależnością a indywidualnością, im bardziej zależny, tym mniej indywidualny i odwrotnie. Aby ostatni bastion wolności był w każdym z nas, ponad i poza jakąkolwiek większością lub zgodą.

 “Ale pod fałszywym splendorem demokratycznej cywilizacji, wyższe wartości duchowe upadły  roztrzaskane. Potężna siła, barbarzyńska indywidualność, wolna sztuka, bohaterstwo, geniusz, poezja zostały wyszydzone, wyśmiewane, oczerniane. I nie w imię “ja”, ale “zbiorowości”. Nie w imię “wyjątkowego”, ale społeczeństwa ”  – Toward the Creative Nothing, R. Novatore

Bez wątpienia są to zbiory pomysłów, które możemy uznać za wielki wkład i wpływ na ścieżkę, którą niektórzy – zawsze niewielu – podróżują.

Novatore był nie tylko autorem różnych pism teoretycznych i agitacyjnych, ale także autorem licznych akcji i wywłaszczeń w swojej niepowstrzymanej walce z wszelkimi formami władzy. Tak więc uznanie Novatore za część historii walki bojowej przeciwko władzy, to rozpoznanie nas samych jako części tej historii. Widzieć siebie jako uczestników wojny przeciwko wszelkim autorytetom i dominacji poprzez niszczenie wszystkich wartości moralnych i rozumienie jednostki jako podstawowej części rozwoju naszego życia i początku wszystkich naszych negacji i sprzeczności.

Ponieważ wszystko i nic nie jest już przyjemną grą słów, by tworzyć slogany i wypełniać ulotki, ponieważ sloganom i ulotkom muszą towarzyszyć działania, które mają być spójne, zastosujmy nasze pomysły w praktyce.

Pusty i bierny nihilizm jest bezużyteczny, zniszczmy tę tendencję anarchiczną nihilistyczną praktyką, jak zderzenie gwiazd w ciemną noc, która chaotycznie podsyca spisek.

Dziś jest wielu, którzy inspirowali się Brunem Filippi i Renzo Novatore i poświęcają się ewolucji antyspołecznych tendencji, od Chile po Grecję i we wszystkich zakątkach świata wojna trwa …

Dopóki wszystko w istnieniu nie zostanie zniszczone … przez triumf jaźni i pokonanie władzy!

!Renzo Novatore, presente!

(tłumaczenie z Insurrection News)

* w języku angielskim “iconoclast” oznacza też osobę, która “atakuje lub krytykuje cenione przekonania lub instytucje”