Tag Archives: CrimethInc

CrimethInc: Bez bogów, bez władców.

CrimethInc: Bez bogów, bez władców.- Wprowadzenie do koncepcji samodzielnego myślenia. O koncepcji prawa moralnego,

Tekst pochodzi z magazynu “Mać pariadka” nr.2 z 2002 roku. Jest połączeniem przetłumaczonych niegdyś fragmentów z książki “Dni Wojny, Noce Miłości” kolektywu CrimethInc. Jest to trzeci zbiór z maci który pojawił się na naszej stronie. Tutaj– przeczytasz o hipokryzji, wolności i wyborze. A tutaj -o opinii publicznej, konflikcie pokoleń, micie ogółu, małżeństwie oraz radościach zastępczego życia.

Skany są w dobrej jakości, lecz aby je powiększyć należy najechać na obraz i prawym klawiszem myszy nacisnąć polecenie “pokaż obraz”, po otworzeniu karty raz jeszcze kliknąć w skan. Zapraszamy do czytania!

Continue reading CrimethInc: Bez bogów, bez władców.

CrimethInc: Hipokryzja, wolność i wybór.

Tak jak obiecaliśmy, zamieszczamy kolejne, przetłumaczone na polski wiele lat temu, fragmenty książki kolektywu CrimethInc “Dni Wojny, Noce Miłości”. Poniższe skany tłumaczenia pochodzą z Wolnego Magazynu Autorów Mać Pariadki nr 2 z 2001 roku.

Teksty zawarte w tej książce mają być narzędziem do rozwoju siebie, uczenia się myśleć samodzielnie i dostrzegania tego, o czym inni nie mówią. Napisane są w sposób niezwykle niekonwencjonalny i kreatywny.

Owa książka jest całkowicie pozbawiona praw autorskich, wykonawcy i wykonawczynie dobrowolnie oddają możliwość wszelkiego rodzaju kopiowania i rozpowszechniania zarówno fragmentów jak i całej książki. Zachęcając do własnych przemyśleń i notatek, nie do czytania “od deski do deski” lecz tam gdzie się chce, i interpretowania na swój sposób życia osobistego jak i kwestii społecznych czy cywilizacyjnych.

Do wychodzenia poza schemat, szablon, kanon, przyzwyczajenie, biurokratyzm, nudę, paradygmat, stereotyp, rutynę, obyczaj…

Skany są w dobrej jakości, lecz aby je powiększyć należy najechać na obraz i prawym klawiszem myszy nacisnąć polecenie “pokaż obraz”, po otworzeniu karty raz jeszcze kliknąć w skan. Zapraszamy do czytania!

Nie pomiń reszty tekstu, kliknij poniżej w czerwony napis- czytaj dalej, lub od razu przejdź niżej jeśli już masz otwarty cały post! 🙂

Continue reading CrimethInc: Hipokryzja, wolność i wybór.

Crimethinc. Dyskretny urok burżuazji albo tyrania suszarki do włosów.

Czy twój ojciec przeskakuje niczym konik polny z jednego hobby na drugie, bezowocnie poszukując odpowiedniej formy spędzania tej niewielkiej ilości „czasu wolnego”, która mu przysługuje po pracy? Czy twoja matka nieustannie przemeblowuje i  ponownie dekoruje wasz dom, pokój, póty nie będzie mogła rozpocząć wszystkiego na nowo? Czy ty sam stale drżysz na myśl o własnej przyszłości, tak jakbyś miał przed sobą jakąś z góry wytyczoną drogę i świat miałby się skończyć gdybyś z niej zboczył? Jeśli odpowiedź na powyższe pytania jest twierdząca, wygląda na to, że znajdujesz się w szponach burżuazji, ostatniego barbarzyńskiego plemienia na Ziemi.

Terror opinii publicznej

Opinia publiczna jest dla przedstawicieli burżuazji najwyższą instancją, gdyż są oni świadomi, iż żyją w stadzie wystraszonych zwierząt, które napadną na każdego, kogo nie rozpoznają jako swego. Trzęsą się ze strachu na myśl o tym, co pomyślą ich „sąsiedzi” o nowej fryzurze ich syna. Głowią się co jeszcze mogą zrobić, by wydawać się nawet bardziej normalni niż ich znajomi i współpracownicy. Nigdy nie pozwalają sobie na zapomnienie o włączeniu zraszacza do trawnika czy o odpowiednim ubraniu na imieniny szefa w biurze. Cokolwiek, co mogłoby ich wyrwać z codziennej rutyny, postrzegane jest w najlepszym razie jako podejrzane. Miłość i pożądanie są dla nich chorobami, potencjalnie śmiertelnymi, tak jak wszystkie inne pasje mogące pchnąć kogoś ku czynom, które doprowadziłyby do odrzucenia ich przez stado. Należy ograniczać je do potajemnych romansów i randek, do night-clubów ze stipteasem i agencji towarzyskich – na miłość boską nie kalajcie reszty z nas! Szalej gdy „twój” klub piłkarski wygrywa mecz, upij się do nieprzytomności gdy nadchodzi weekend, jeśli musisz – wypożycz film pornograficzny, ale nie waż się śpiewać, biegać czy kochać na naszych oczach. Pod żadnym pozorem nie przyznawaj się do uczuć, które są „nie na miejscu” w pomieszczeniu służbowym czy na proszonym obiedzie. W żadnym wypadku nie przyznawaj, że pragniesz czegoś więcej lub czegoś innego, niż to, czego pragną inni, cokolwiek lub ktokolwiek miałby to być.

Oczywiście ich dzieci także mają to wpojone. Nawet po koszmarze śmiertelnej rywalizacji w szkole podstawowej, nawet wśród najbardziej buntowniczych i radykalnych nonkonformistów obowiązują te same zasady: nie wprowadzaj nikogo w błąd co do tego kim jesteś. Nie używaj niewłaściwych symboli ani kodów rozpoznawczych. Nie tańcz gdy oczekuje się, że będziesz stał, nie odzywaj się gdy masz tańczyć, nie mieszaj trendów ani gestów. Zadbaj, by mieć dość pieniędzy, aby uczestniczyć w rozmaitych rytuałach. By nie pozostawić wątpliwości co do swojej tożsamości, wyraźnie zaznacz do jakich subkultur i stylów należysz, z jakimi zespołami, modami i poglądami chcesz być kojarzony. Przecież nie odważysz się zaryzykować utraty swojej tożsamości, prawda? W końcu to znak firmowy twojego charakteru, twoja jedyna ochrona przed oczywistą śmiercią w oczach kolegów. Pozbawiony tożsamości, bez granic określających ramy twego Ja, rozpłynął byś się w nicości, czyż nie?

Konflikt pokoleń

Starsze pokolenia burżuazji nie mogą nic zaoferować młodszym przede wszystkim dlatego, iż same nic nie mają. Wszystkie ich standardy są spróchniałe, wszystkie ich bogactwa to ledwie nagrody pocieszenia, żadne z ich wartości nie mają związku z prawdziwą zabawą czy spełnieniem. Ich dzieci to wyczuwają, więc buntują się kiedy tylko może ujść im to płazem. Robią tak wszystkie spośród tych, którym biciem nie wpojono jeszcze, powodowanego strachem, posłuszeństwa.

Continue reading Crimethinc. Dyskretny urok burżuazji albo tyrania suszarki do włosów.

USA: Od integracji do oporu. Ani zakaz Trumpa, ani asymilacja, ale całkowite wyzwolenie.

Pełni dobrych chęci sojusznicy_czki i najgorliwsi trans aktywiści_stki zareagowali_ły z przerażeniem na ogłoszenie przez Trumpa, że osoby transpłciowe zostaną z powrotem objęte zakazem służby w wojsku, uznając to za krok wstecz dla integracji osób LGBT. Jednakże za kulisami część z nas zareagowała z ulgą: przynajmniej nie będziemy musieli_ały martwić się, że zostaniemy wysłani_e na jakąś wojnę o rynki zbytu. Czy naprawdę chcemy legitymizować istnienie amerykańskich sił zbrojnych w zamian za pewne formy legitymizacji, które są od nas teraz zabierane? Jak te pytanie mieści się w trwającej od dziesiątek lat historii walk ruchu LGBT? I co oznacza powrót tego pytania na pierwszy plan?

Dla sojuszników_czek: najlepszym sposobem w jaki możecie pomóc osobom trans jest przez zapewnienie, że żaden_na z nas nie musi kiedykolwiek wstępować do armii. Pomóżcie nam w walce o dostęp do opieki zdrowotnej, wspólnotę, solidarność między towarzyszami_kami, szacunek dla samych siebie i o sposoby na przetrwanie bez szkody dla przetrwania innych. Nie powinniśmy być zmuszani_e do zatrudniania się jako najemnicy_czki dla największego zbrojnego gangu na świecie, by móc te rzeczy zdobyć.

Dla społeczności osób trans: najlepszym sposobem w jaki możemy walczyć dla naszego własnego wyzwolenia i wyzwolenia wszystkich ludzi jest przez stworzenie świata w którym amerykańska armia nie istnieje i nie może istnieć. Kiedy legitymizujemy amerykańskią armię, dajemy tym samym usprawiedliwienie dla tych samych broni, które politycy_czki tacy jak Trump użyją przeciwko nam. Celem instytucji takich jak amerykańska armia jest utrzymywanie kontroli poprzez środki przymusu; zawsze były one używane przeciwko tym, którzy znajdują się na obrzeżach społeczeństwa. Współuczestniczenie w tych instytucjach nie jest żadną drogą do zdobycia samostanowienia: im są silniejsze, tym bardziej niepewna stanie się nasza wolność.

Wyzwolenie, nie asymilacja.

Tak samo jak w przypadku debaty o małżeństwach jednopłciowych, każde „prawo”, które rzekomo mielibyśmy_ałybyśmy zdobyć dzięki prawu do służenia w wojsku, jest albo prawem niewartym posiadania albo czymś co powinno przysługiwać każdemu bez przymusu wstępowania do armii. Jeśli potrzebujesz opieki zdrowotnej, nie powinieneś_naś być zmuszony_a do poślubiania kogokolwiek, żeby ją zdobyć; jeśli potrzebujesz stypendium, żeby móc uczęszczać do uniwersytetu, nie powinieneś_naś być zmuszony_a do zobowiązywania się, że będziesz zabijać ludzi, żeby je zdobyć. W obu tych przypadkach aktywiści_stki LGBT z głównego nurtu stracili okazję na zwrócenie uwagi na głębsze problemy, które łącza nas wszystkich – problemy, które stawiają nas w konflikcie z naszymi władcami, dając nam możliwość prawdziwej społecznej transformacji.

Continue reading USA: Od integracji do oporu. Ani zakaz Trumpa, ani asymilacja, ale całkowite wyzwolenie.

USA: Anarchistyczna perspektywa na “neutralność sieci”

Wczoraj Federalna Komisja Łączności (ang. FCC) zagłosowała za uchyleniem zasady neutralności internetu. Bez tych regulacji, prywatne korporacje – wraz z klasą sprawującą nad nimi kontrolę – mogą kierować, w zgodzie z własnymi interesami, jakie informacje są dostępne użytkownikom sieci. Wyobraźmy sobie przyszłość, w której treść powszechnie dostępna w internecie jest porównywalna z tym, co mogliśmy oglądać w telewizji kablowej w latach osiemdziesiątych! Dzisiaj, przepływ informacji w internecie jest niemal identyczny z naszą kolektywną świadomością: determinuje to, o czym możemy dyskutować, o czym możemy marzyć. Jednak fundamentalny problem polega na tym, że internet od zawsze znajdował się pod kontrolą rządu i korporacji.

O sektorze prywatnym wiele mówi fakt, że stworzony przez wojsko, relatywnie horyzontalny szkielet internetu, to korporacje uczyniły coraz mniej i mniej partycypacyjnym i równościowym. Niestety, nie istnieje anarchistyczna alternatywa, nie ma internetu ludowego do wyboru. Jest tylko jeden. Socjaliści wykorzystali to do promowania idei nacjonalizacji internetu, argumentując, że jest to okazja do wykreowania wizji lepszej przyszłości. Jeśli jednak nie chcemy, aby to klasa kapitalistyczna kontrolowała naszą komunikację, państwowa regulacja internetu nie rozwiązuje problemu: przecież to właśnie państwo dąży do oddania steru korporacjom, a istniejące modele kontroli państwowej (patrz: Chiny), są równie opresyjne. Powinniśmy podjąć pragmatyczne działania na rzecz obrony naszych praw w obecnym kontekście, jednak bazująca na prawach sieć, która bierze za pewnik państwo w roli arbitra problemów społecznych, nigdy nie zabezpieczy naszej wolności. Jeśli pragniemy naprawdę wyzwalającej wizji lepszej przyszłości, musimy myśleć szerzej.

W podejściu anarchistycznym najpierw należy odrzucić fałszywą dychotomię władzy państwowej i korporacyjnej. Idąc dalej, musimy mieć odwagę marzyć o zdecentralizowanych formach infrastruktury, które odporne są na próby narzucania odgórnej kontroli. Internet, w swojej obecnej formie, jest w istocie niezbędny do funkcjonowania w społeczeństwie; nie oznacza to jednak, że powinniśmy przyjmować tą jego formę (czy w ogóle obecną formę społeczeństwa), jako oczywistą i najlepszą z możliwych. To nasze zasoby, pobrane od nas w formie podatków, pracy i innowacji, w pierwszej kolejności pozwoliły stworzyć jedno i drugie. Co moglibyśmy osiągnąć, gdyby nasze wysiłki nie były kształtowane ograniczeniami państwa i imperatywami rynku?

Continue reading USA: Anarchistyczna perspektywa na “neutralność sieci”