Tag Archives: Anarchoqueer

Prewencja samobójstw osób biseksualnych i transpłciowych

Dlaczego taki tekst na portalu insurekcyjnym?

Insurekcjonizm czy nihilizm anarchistyczny nigdy nie zabiegały o poparcie większości, stopniowe uświadamianie mas i w konsekwencji odłożenie walki wielu uciskanych grup na wieczne i nigdy nie wydarzające się później. W rzeczywistości z tym walczą i od krytyki takiego podejścia wyszły. Osoby transpłciowe są bez wątpienia jedną z najbardziej opresjonowanych grup zarówno przez państwo, jak i przez kapitalizm oraz samo społeczeństwo. Tkwi w nich ogromny gniew przeciwko całemu konglomeratowi opresji, są to osoby pozbawione złudzeń, że jakaś partia, instytucja czy zbawcza polityka przyniesie im wyzwolenie od cierpienia. Liberalny feminizm i jego polityka ustępstw również zrobiły swoje. Osoby transpłciowe bardzo często stoją w radykalnej opozycji do wszelkich upolitycznionych środowisk, nawet jeśli te same nazywają się lewicowymi. Anarchizm w Polsce zaczyna dostrzegać te kwestię, choć oczywiście zawsze znajdą się idioci, którzy będą smęcić o “ważniejszych rzeczach”. Nic nie jest ważniejsze od walki z opresją, w imię wyzwolenia wszystkich od wszystkiego i nie ma znaczenia jak mały procent stanowi jakaś grupa, takie chłodne kalkulacje, korzyści “wartości politycznej” pozostawmy lewicowym hipokrytom, którzy są dla nas kolejnymi znienawidzonymi politykami. Tekst nie zawiera co prawda jakiejś antyautorytarnej analizy, nie ma w nim otwartego apelu do walki tu i teraz, ze wszystkim co niszczy osoby transpłciowe, ma raczej zwrócić uwagę na zjawisko jakim jest przerażająca skala samobójstw pośród tych osób a tytułowa prewencja polega na raczej na oddolnym reagowaniu i tworzeniu grup wsparcia- nie na szukaniu pomocy w państwowych instytucjach.                                                                                                                                  Konrad

Prewencja samobójstw osób biseksualnych i transpłciowych

Agata Rybka

Samobójstwo jest poważnym problemem dzisiejszego społeczeństwa. Grupami szczególnie narażonymi na ryzyko suicydalne są mniejszości seksualne. Mimo tego faktu świadomość społeczna na ten temat jest niska, a działania prewencyjne są niewystarczające. W swojej pracy chciałam pokrótce przedstawić sytuację osób biseksualnych i transpłciowych w kontekście przeciwdziałania zjawiskom przyczyniającym się do samobójstw osób z tych grup.

Można zadać sobie pytanie dlaczego warto przejmować się losem tych osób. Ktoś mógłby pomyśleć- przecież to tylko zaniedbywalna i niegodna uwagi mniejszość. Z drugiej strony jednak badania wskazują, że około 6% społeczeństwa europejskiego poczuwa się do przynależności do grupy LGBT. Po przeliczeniu okazuje się że to około 44 580 000 ludzi – czyli znacznie więcej niż wynosi populacja Polski. Prawdopodobnie liczba ta może być wyższa, gdyż z powodu stygmatyzacji osoby mogą nie chcieć przyznawać się do swojej tożsamości. W tych samych badaniach 10% osób oznaczyła się jako osoby które nie są wyłącznie heteroseksualne (Dalia Research, 2018). W moim poczuciu dobrze funkcjonujące społeczeństwo powinno dbać o każdego członka i o każdą swoją członkinię, zwłaszcza o osoby potrzebujące. Skazywanie ludzi na wykluczenie, cierpienie a często w konsekwencji śmierć ze względu na ich inność nie wystawia dobrego świadectwa społeczeństwu.

Prewencję samobójstw można rozumieć jako każde działanie mające na celu zmniejszenie częstotliwości samobójstw w populacji. Mogą być to działania o różnorakiej naturze. Według broszury WHO „Preventing suicide” mogą to być strategie tzw uniwersalne, mające na celu dotarcie do całej populacji, takie jak promowanie dbania o zdrowie, zwiększanie dostępu do opieki zdrowotnej, odpowiedzialne podejście dziennikarzy do tematu samobójstw i zdrowia psychicznego. Inny typ strategii, tzw selektywny, jest przeznaczony dla grup szczególnie narażonych, takich jak osoby które doświadczyły traumy, katastrof czy migracji. Może polegać też na tworzeniu linii zaufania. Metody tzw. dedykowane polegają na wsparciu dla poszczególnych jednostek, takie jak pomoc dla osób które wyszły ze szpitala, edukowanie kadry pracowników medycznych i socjalnych. Wpływ ochronny mają też poczucie przynależności do wspólnoty, silne więzi rodzinne czy przyjacielskie, znajomość różnych sposobów radzenia sobie z kryzysem psychicznym (WHO, 2014).

W niniejszej pracy chcę skupić się przede wszystkim na prewencji samobójstw wśród grup marginalizowanych, znajdujących się w grupie bardzo wysokiego ryzyka samobójstw- a mianowicie osób nieheteronormatywnych, przede wszystkim osób biseksualnych i transpłciowych. Osoby te borykają się nie tylko z najczęstszymi, typowymi problemami osób w kryzysie psychicznym, ale też z dyskryminacją ze strony społeczeństwa i instytucji które rzekomo mają im pomagać. By zwiększyć skuteczność prewencji samobójstw członków tych grup potrzebne będą działania ze wszystkich typów wymienionych przeze mnie powyżej. Na potrzeby tego tekstu definiuję osoby nieheteronormatywne jako takie, które nie wpisują się w dominujący w naszej kulturze paradygmat sztywnych, dualistycznych i esencjalistycznych norm płciowych i seksualnych. To pojęcie będę stosować zamiennie z skrótami LGBT+ i LGBTA, które oznaczają społeczność lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transpłciowych, aseksualnych i innych mniejszości płciowych lub seksualnych.

Według publikacji „Sytuacja społeczna osob LGBTA w Polsce. Raport za lata 2015-2016.” 69,4% młodzieży nieheteronormatywnej ma myśli samobójcze, a 49,6% ma objawy depresji. Warto to porównać z danymi dla ogółu społeczeństwa polskiego: 5% całej populacji cierpi na depresję, tymczasem na tą samą przypadłość choruje 28,4% całej społeczności LGBTA (Świder i Winiewski, 2016) Myśli samobójcze i depresja są jednymi z najpoważniejszych czynników indywidualnego ryzyka suicydalnego. W krajach wysoko rozwiniętych około 90% osób które umarły z powodu samobójstwa miały jakąś diagnozę zaburzenia psychicznego (WHO, 2014). Są to dane wskazujące na powagę sytuacji i ogrom pracy którą należy wykonać w celu pomocy tym osobom.

Przejdę teraz do zdefiniowania głównych bohaterów tekstu. Osoba biseksualna, to osoba dowolnej płci która odczuwa pociąg do więcej niż jednej płci (Bisexualindex.org.uk, 2018). Osoba transpłciowa jest osobą której płeć różni się od tej która została jej przypisana przy urodzeniu. Pojęcie transpłciowości jest szeroką kategorią obejmującą między innymi trans kobiety (kobiety i osoby w przeważającej części poczuwające się do kobiecości, którym przy urodzeniu przypisano płeć męską), trans mężczyzn (mężczyzn i osoby poczuwające się do męskości o płci urodzeniowej żeńskiej) i osoby niebinarne, definiujące swoją płciowość w inny sposób, np. całkowicie odrzucające koncept płci lub doświadczające płynności płci. O osobach transpłciowych można mówić w skrócie „osoby trans” (McNeil i in., 2017).

Zanim przejdę dalej, wyjaśnię dlaczego warto się zainteresować akurat tymi mniejszościami. Tożsamości biseksualna i transpłciowa, mimo tego że dotyczą osobnych konstruktów- odpowiednio seksualności i genderu, przekraczają binarne podziały, tak lubiane w naszej kulturze. Wychodzą poza klasyczną dychotomię homo-hetero czy mężczyzna-kobieta (Alexander and Yescavage, 2012). Łączy je przede wszystkim to, że są to grupy które ciągle doświadczają bagatelizowania swoich problemów. Zachodzi to nie tylko w dyskursie publicznym, ale też i w ramach szeroko rozumianego środowiska LGBT+ i jego badaczy. Ze względu na przynależność do „mniejszości w mniejszości” ich potrzeby często nie są spełniane przez dostępne systemy wsparcia zarówno w Polsce jak i na świecie. Podważanie podmiotowości osób z tych mniejszości może się zaczynać od tak pozornie błahych rzeczy jak kompletne zignorowanie zjawiska bifobii i zrównanie go z homofobią w raporcie „Sytuacja społeczna osob LGBTA w Polsce. Raport za lata 2015-2016” (red. Magdalena Świder, dr. Mikołaj Winiewski). Nie ma tam żadnej wzmianki o dyskryminacji dotyczącej specyficznie osób biseksualnych, mimo tego że badania, (które później przytoczę w większych szczegółach), wyraźnie wskazują na różnice potrzeb i większe ryzyko zdrowotne dla osób biseksualnych niż dla homoseksualnych (Shearer i in., 2016).

Continue reading Prewencja samobójstw osób biseksualnych i transpłciowych

Policja nie ma prawa do Dumy. Dlaczego policja powinna trzymać się z daleka od imprez queerowych.

Czerwiec to miesiąc Dumy, czyli krajowych, a teraz również globalnych obchodów, akceptacji tożsamości queer i swobodnej ekspresji społeczności LGBTQ. Doroczne święto często jest okazją do zabawy dla członków tej wspólnoty, ale też upamiętnia ono zamieszki, które niemal 50 lat temu dały początek ruchowi walki o prawa LGBTQ. Tęczowa flaga i barwne parady to także symbol postępu, jaki dokonał się przez ostatnie kilkadziesiąt lat oraz przypomnienie, że walka o równe prawa trwa również i dziś.

Niewiele osób poza społecznością LGBTQ wie, że te obchody są mocno nacechowane niechęcią do policji i organów władzy. W czerwcu 1969 roku, kiedy doszło do zamieszek Stonewall, obraz homoseksualizmu w oczach opinii publicznej był wciąż negatywny, a związki jednopłciowe powszechnie piętnowano. W wielu stanach homoseksualizm uważano za chorobę psychiczną, a homoseksualistów „leczono” za pomocą nieludzkich terapii konwersyjnych (praktyka ta nadal nie została wyeliminowana). Policjanci często nadużywali ustaw o sodomii i w latach 50. oraz 60. prześladowali społeczności LGBTQ (ten akronim pojawił się znacznie później), dokonując nalotów na bary gejowskie. Policja była bezpośrednim narzędziem państwa wprowadzającym w życie homofobiczne prawa.

Pod koniec lat 60., tuż przed zamieszkami Stonewall, każdy, kto żył jako jawny homoseksualista, ściągał na siebie niebezpieczeństwo. Właśnie w tym okresie rozkwitły bary gejowskie, zapewniając bezpieczne, dyskretne azyle. W Nowym Jorku względny sukces barów gejowskich stał się możliwy również dzięki ich związkom z mafią, która kontrolowała manhattański West Side i Greenwich Village, gdzie działała większość takich barów. Mafia płaciła policji, by przymykała na nie oko. Dotyczyło to między innymi Stonewall Inn, modnego centrum queerowej nocnej rozrywki. W zamian mafia czerpała duże zyski, narzucając klientom wysokie ceny za usługi, do których gdzie indziej nie mieli dostępu.

Ale łapówki jedynie odsunęły w czasie nieunikniony atak na społeczności queerowe. Policjanci często zjawiali się w popularnych barach gejowskich, by wyszukiwać osoby transgenderowe o śniadym lub czarnym kolorze skóry. Po godzinach policja przeprowadzała naloty i zatrzymywała bywalców ubranych w stroje uznane za „niezgodne z płcią biologiczną”.

Marsha P. Johnson (z lewej) i Sylvia Rivera (z prawej), współzałożyciele Street Transvestite Action Revolutionaries (STAR) w dniu Gay Pride Parade, Nowy Jork, 24 czerwca 1973 roku. Leonard Fink / LGBT Community Center National History Archive

Nalot policji nowojorskiej na Stonewall Inn przeprowadzony wczesnym rankiem 28 czerwca 1969 roku był dla klientów baru kroplą, która przelała czarę goryczy. Policja zaczęła traktować rosnący tłum z coraz większą agresją, a ofiary aresztowania stawiały opór, budząc oburzenie postronnych świadków i coraz większą wrogość tłumu. Policjanci zabarykadowali się w barze Stonewall Inn, ale uczestnicy zamieszek wybili okna i podpalili budynek, wypierając policjantów z baru. Zamieszki dały początek serii demonstracji i protestów, które trwały aż sześć dni. Później uznano, że zamieszki Stonewall były katalizatorem współczesnego ruchu praw LGBTQ w Stanach Zjednoczonych, a słynny bar ostatecznie uznano za zabytek narodowy.

Wśród głównych przywódców ruchu praw LGBTQ, którzy wyróżnili się w zamieszkach Stonewall były działaczki na rzecz praw osób transgenderowych, takie jak Marsha P. Johnson, której przypisuje się rzucenie pierwszej cegły tej nocy, oraz Sylvia Rivera. Obie uważane są za prekursorki ruchu praw LGBTQ, a w dokumentach policyjnych z tamtych czasów opisywano je jako organizatorki. Johnson była czarnoskórą transgenderową seksworkerką zmagającą się z chroniczną bezdomnością. Nieustannie trafiała do aresztu. Rivera przez lata zmagała się z uzależnieniem od substancji odurzających i też miała problemy ze znalezieniem bezpiecznego domu. Obie przyjaciółki otworzyły STAR House, ośrodek dla bezdomnej młodzieży LGBTQ, nazwany od ich organizacji „Street Transvestite Action Revolutionaries”.

Dziedzictwo Dumy jest nierozerwalnie związane z działalnością transgenderowych kobiet o czarnej i śniadej skórze, takich jak Johnson i Rivera, które były profilowane i prześladowane przez system sprawiedliwości. Dlatego rosnąca obecność organów ścigania na paradach i wydarzeniach z okazji miesiąca Dumy od kilku lat wywołuje spory wewnątrz społeczności.

Choć duże imprezy bez wątpienia muszą być zabezpieczone, ze względu na regularną przemoc policyjną wymierzoną w osoby kolorowe wielu działaczy zażądało od organizatorów imprez towarzyszących miesiącowi Dumy zmiany polityki dotyczącej obecności policji. Nawet dziś badania National Coalition for Anti-Violence Programs wskazują, że osoby transgenderowe 3,7 razy częściej doświadczają przemocy ze strony policji niż osoby cisgenderowe. Dlatego też organizuje się coraz więcej osobnych wydarzeń związanych z miesiącem Dumy, jak choćby Dyke March, skupiających się na doświadczeniach osób LGBTQ o czarnej i śniadej skórze.

Żydowska działaczka transgenderowa i organizatorka chicagowskiego Jewish Voice for Peace, Stephanie Skora, twierdzi, że coraz więcej ludzi zniechęca się do głównych imprez towarzyszących miesiącowi Dumy, bo „historycznie policja zawsze była skrajnie wroga wobec społeczności queer i transgenderowej, a zwłaszcza wobec jej kolorowych przedstawicieli”. Według Skory nie powinniśmy się dziwić, że najbardziej marginalizowane elementy społeczności LGBTQ odsuwają się od imprez w tradycyjnych dzielnicach gejowskich, takich jak Boystown w Chicago, gdzie policjanci są mile widzianymi uczestnikami parad.

Pride w Waszyngtonie

Skora podkreśla, że: „Zamieszki Stonewall i wcześniejsze zamieszki w Compton’s Cafeteria w San Francisco w 1966 roku, były wymierzonymi w policję aktami sprzeciwu, na czele których stały transgenderowe kobiety. Doszło do nich, bo przeciwstawiły się one policji odmawiającej im prawa do istnienia. Przestrzenie, takie jak Dyke March, bezpośrednio nawiązują do tego dziedzictwa i przypominają, że mamy prawo do istnienia bez strachu o nasze bezpieczeństwo”.

Nawet dziś organizacje queerowe zrzeszające osoby o czarnym i śniadym kolorze skóry wywierają nacisk na mainstreamowe imprezy towarzyszące miesiącowi Dumy i wyrażają niechęć do rosnącej obecności policji na takich imprezach. W zeszłym roku grupa osób kolorowych, queer i transgenderowych w Columbus w stanie Ohio, została zaatakowana przez policję i aresztowana w czasie pokojowego protestu podczas parady. Po upowszechnieniu nagrania przedstawiającego zatrzymanie czworo młodych działaczy pisano o nich w całym kraju. Aresztowanie kolorowych osób LGBTQ podczas parady wskazuje, że obecność organów ścigania nadal jest zagrożeniem dla tej społeczności, nawet jeśli nie wszyscy gotowi są to przyznać.

Współczesny ruch praw LGBTQ narodził się, kiedy ludzie sprzeciwili się traktowaniu ich jak przestępców wyłącznie ze względu na tożsamość. Geje, lesbijki, osoby transgenderowe, niebinarne i drag queen były uznawane za „innych” przez ówczesne społeczeństwo. W dzisiejszej społeczności queer niektórych jej członków nadal fałszywie wiąże się z przestępczością. Policja bierze na cel seksworkerów i seksworkerki, stosuje profilowanie rasowe osób czarnoskórych i osób LGBTQ o nieuregulowanym statusie imigracyjnym. Przemoc państwowa wciąż jest zagrożeniem dla wielu imprez towarzyszących miesiącowi Dumy. Dopóki bezpośredni wykonawcy tej przemocy nie zostaną z nich usunięci, wiele osób nie będzie mogło czuć się na nich bezpiecznie.

(tłumaczenie z People’s Word)

Katowice, Polska: Blokada debaty z udziałem Jakuba Dymka- mizogina i gwałciciela (wideo)

W listopadzie 2017, Codziennik Feministyczny opublikował artykuł, w którym posted an article “Papierowi Feminiści” w którym  ujawniono nikczemne czyny Jakuba Dymka, “lewicowego” publicysty, samozwańczego feministy oraz gwałciciela i mizogina. Nie miało to jednak wypływu na jego karierę – nadal organizuje spotkania o swojej książce, nadal otrzymuje zaproszenia do telewizji na modne debaty.

Dzisiaj odbywała się debata Regionalnego Ośrodka Debat Międzynarodowych, na którą pozwolono sobie zaprosić Jakuba Dymka, gwałciciela, mizogina, sprawcę przemocy seksualnej. W grupie ok. 15 osób anarchistek_ów, feministek_ów oraz działaczek_y queerowych blokowaliśmy spotkanie w ramach polityki pozbawiania przemocowców platformy do głosu. Musieliśmy przy tym wysłuchiwać typowych, nudnych pierdoletów, które każdy już chyba słyszał – „Nie było wyroku sądowego” , „Stosujecie przemoc”, „Łamiecie nasze prawa do wolności słowa” – nazywano nas też „monty-pythonowskimi” (bo śmieliśmy się szydzić z obrońców przemocowca, zamiast stać tam z pogrzebowymi minami), ironizowano z naszego wieku, wielokrotnie (mimo licznych upomnień) misgenderowano osoby queerowe i czyniono transfobiczne żarciki, a jeden z organizatorów wielce przejęty naszymi agresywnymi metodami uznał, że skieruje przeciwko wszystkim z nas procesy cywilne oraz stwierdził, że „skoro stosujemy takie metody, to na pewno nie mamy racji i Dymek jest niewinny”, „z przekory zaprosi Dymka jeszcze 2 razy” i że “jesteśmy przemocowcami”. RODM zdecydował się nie zgodzić się na nasze żądanie usunięcia Dymka z debaty i w celu uciszenia głosu sprzeciwu wobec kultury gwałtu, wezwano funkcjonariuszy policji – jak zawsze stanęła ona po stronie oprawców i prawdopośrodkistów i usunęła przemocą naszą grupę. Jeden z organizatorów wydarzenia, Petros Tovmasyan, skądinąd członek partii Porozumienie Jarosława Gowina (jeśli wierzyć Dziennikowi Zachodniemu), próbował ukraść telefon osobie filmującej przemoc policyjną, co również zostało ukazane na nagraniu. Po zakończeniu blokady debata trwała dalej w mocno uszczuplonym gronie, składającym się głównie z pracowników Ośrodka.

Mimo, że nasza blokada została usunięta przez policję, uważamy ją za udaną, ponieważ większość osób, które wzięły udział w debacie, odeszła, być może dlatego, że byli rozdrażnieni przedłużającą się blokadą.

Ta akcja była drugą blokadą wydarzenia z Jakubem Dymkiem – poprzednia miała miejsce w Warszawie, gdzie zablokowano spotkanie dotyczące jego nowej książki.

Walka przeciwko patriarchatowi i kulturze gwatu trwa nadal.

(źródło Nina Kuta)

Z Francji do Londynu: Mały gest z Marsylii dla wszystkich walczących z represjami państwa i z TERF-ami

Otrzymano 02.04.2018:

Londyn: Trans-anarchizm przed sądem – kolejna rozprawa w przyszłym tygodniu!

Wśród ogłuszającego milczenia prawie wszystkich cis-anarchistów w Londynie, prześladowanie naszej towarzyszki “Wilczycy” trwa, ma ona właśnie rozprawę w sądzie o napaść, która odbędzie się w dniach 12-13 kwietnia, w sądzie Hendon Magistrates. Tymczasem aktywnie transfobiczne elementy lewicowe i “feministczne” – odbiorcy niezwykłej empatii z pewnych zakątków sceny anarchistycznej – nadal pokazują swoje prawdziwe twarze, nawiązując coraz ciekawsze znajomości: z dziennikarzami, klawiszami, politykami (w tym konserwatywnymi), szefami, i oczywiście policjantami i sędziami.

Na rozprawie w zimny lutowy poranek wsparcia udzieliło ponad 40 osób, w tym towarzysze z Bristolu, dodając otuchy naszej przyjaciółce na sali rozpraw, która nie przyznała się do oskarżenia o napaść. TERFy obiecały zademonstrować na dworze, lecz ostatecznie część z nich odradzała to pozostałym, a pojawiła się tylko bezwstydna i pozornie przyjacielska Wenecja Allan, w towarzystwie dwóch innych osób i dziesięcioletniego dziecka. Barierki mające powstrzymać tłum i policyjne suki pełne gliniarzy stały bezczynnie. Dziecko wyglądało na zdezorientowane.

W kontekście miesięcy prześladowań i szykan, rozkwit starych i nowych przyjaźni pod szarym niebem Londynu przewidywał nadejście wiosny. Okazja przypomniała nam o koneksjach i zdolnościach, które będziemy musieli opracować, aby przetrwać warunki, które nas otaczają.

Zgromadzenia solidarnościowe z towarzyszami nie mają sensu, jeśli tej solidarności nie można rozwinąć i wykorzystać do ataku. Nie mówimy o “przeciwstawianiu się”, ani nawet atakowaniu TERFów. Oczywiście musimy myśleć strategicznie o ich obecności i wpływie w “radykalnych” i autonomicznych kontekstach, ich chęci zmobilizowania liberalizmu i jego instytucji, by służyły swoim celom, i relacji pomiędzy tymi dwoma obszarami ich działalności. Ale nasze pragnienia znacznie przekraczają politykę obrony lub domagania się “praw”, reprezentacji, widoczności itp. … Nic dla nas nie pozostało w tym świecie, który zniszczył wszystkie uniwersa poza cis-hetero państwowością, a teraz próbuje sprzedać nam naszprycowane środkami uspokajającymi bańki queerowego, czy transowego życia, oblepiony brokatem wariant tej samej zgniłej egzystencji opartej na pracy, nędzy, granicach i wykluczeniu każdego rodzaju.

Walka z TERFami to walka o życie, pojedyncza i zbiorowa, która jest niezrozumiała dla tej obsesyjnej grupy, lub dla każdego, kto stara się narzucić jedność. Oczywiście jesteśmy już niezrozumiałe dla wielu, którzy popierają anarchistyczne poglądy, i są bardziej zainteresowani umocnieniem ich miejsca na moralnym wyżynach niż spotkaniem się z nami w miejscu, w którym najintensywniej doświadczany klasycznej, etatystycznej i seksistowskiej przemocy, na której cały system jest oparty. Nie, nie chcemy prowadzić kolejnej księgarni, ledwie mamy czas na czytanie. Będziemy chwytać wszelkie możliwe okazje, w jakichkolwiek przygnębiających okolicznościach, dzieląc chwilę, głupi baner, wymyśloną piosenkę, w której możemy próbować wyrwać się, współdziałać, wymamrotać aspiracje czegoś innego niż wszystkie to gówno.

Kilka praktycznych przemyśleń na temat rozprawy:
– TERF-y z dużym prawdopodobieństwem będa się starać, przynajmniej pojedyńczo, dokonać wszelkich prowokacji.
– Cis sojusznicy są szczególnie mile widziani w sądzie na 12 kwietnia, o 9 rano, żeby pomóc w uniemożliwieniu procesu.
– Każdy, kto zna się na taktyce TERF wie, że zakrycie twarzy jest niezbędne.

Działalność TERF’ów w Londynie ostatnio skupiła się na przemawianiu, oferując aspirującym TERFom możliwość skumania się z Helen Steele, podziwianej towarzyszce przez “niektórych anarchistów”, która wyróżniła się podczas jednego wydarzenia w lutym, popychając protestującego w dół ze schodów. Kolejne takie wydarzenie było zorganizowane przez posła Torysów Davida Davisa w Izbie Parlamentu, i jego współpracowników, w tym byłego oficera więziennego, którzy są prawdopodobnie dobrani dzięki specjalnemu doświadczeniu w dziedzinie transfobii. Znienawidzone TERF-y pojawiły się w Morning Star, wśród innych szmatławców.

Chcemy wyrazić uznanie dla wysiłków tych, którzy przeciwstawiają się TERF-om w swoich siłowniach, pubach lub sąsiedztwach, wychodząc poza ciszę i dwuznaczność, aby stworzyć przestrzeń dla feministycznego organizowania się i kultury, która, uwalniając się od ślepych zaułków, otwiera się jednocześnie na nowe intensywności, nowe kierunki działania, nowe współdziałanie i związki.

Ta przykład lokalnego ucisku pokazał nam również, że bliskość w walce i pożądaniu nie jest determinowana geograficznie. Krótko przed rozprawą otrzymaliśmy tę wiadomość od queerowych kryminalistek w Marsylii:

“Po przeczytaniu o sytuacji towarzyszki w Londynie; zdecydowałyśmy wykonać ten mały gest w Marsylii, aby wysłać jej naszą miłość i wsparcie w tej chwili i dla wszystkich trans bojowników walczących przeciwko państwu i represje terfów. Ku upadku cywilizacji. Kilkoro queerowych powstańców.”

Takie działania pomagają uczynić sytuację znośną. Cieszymy się z takich komunikatów, a przede wszystkim z radością witamy każdego, kto pragnie podzielić się z nami tymi wiosennymi dniami w szale i spisku “przeciwko egzystencji płci”.

Dla tych, którzy chcą nas uwięzić w “tożsamości”, a w rzeczywistości w prowokacjach i oskarżeniach … Dla tych, którzy wolą nas obgadywać za plecami, zamiast okazać wsparcia i zrozumieć krytykę wspólnej walki … Dla tych, którzy szerzą solidarność z abstrakcyjnymi pojęciami, i niezwykła sympatia do naszych oprawców … możemy tylko powiedzieć, co mówimy do państwa:

Bez komentarza!
Niewinna!
Do zobaczenia 12 i 13,
Jacyś wściekli Trans-anarchiści

(tłumaczenie z Act For Freedom Now!)

Jawa, Indonezja: Wolnościowa Federacja Studencka wzywa do bezpośredniej przemocy przeciwko wszelkim formom represji seksualnych w Indonezji

07.03.18: W marcu 2018 w Salatiga (miasto w centralnej prowincji Jawa) Wolnościowa Federacja Studentów (FML) wezwała do bezpośredniego użycia przemocy przeciwko wszelkim formom represji seksualnych w Indonezji. Jest to odpowiedź na RKUHP (planowane poprawki do indonezyjskiego kodeksu karnego), która jest uważana za szkodliwą dla kobiet i innych zmarginalizowanych grup płciowych. Ponadto, wezwanie to jest również odpowiedzią na wzrost znaczenia ultra-nacjonalistycznych i islamskich fundamentalistów, którzy stali się moralną policją dla wszelkich działań związanych z seksualnością, a także formą autonomii i solidarności w odniesieniu do rozpatrywania przypadków przemocy seksualnej poza interwencją prawa i policji.

(źródło Agitasi , tłumaczenie z Insurrection News)

Tampa, USA: Samoorganizacja Sex Workerów dla ochrony ofiar handlu ludźmi

Email sexworkersolidaritynetwork@gmail.com
Fanpage fb.com/SexWorkerSolidarityNetwork/

#Jan6 #DecolonizeKennedy

Urząd Miasta Tampa planuje podpisać rasistowskie i homofobiczne rozporządzenie o “łaźniach”*. Dekret ten pozwala policji na bezkarne dręczenie i aresztowanie sex workerów, co negatywnie odbije się również na ofiarach handlu ludźmi – zamiast pomocy dla nich, nowe rozwiązanie prawne ułatwi pracę handlarzom, a poszkodowanym utrudni ucieczkę i znalezienie pomocy. Lud Tampa na to nie pozwoli!

Sieć Wsparcia Dla Sex Workerów, Demokratyczni Socjaliści Ameryki – Okręg Tampa, Restorative Justice Coalition i Hillsborough Community Protection Coalition połączyły siły na rzecz działań mających na celu wymuszenie usunięcia rzeczonego rozporządzenia z listy legislacyjnej samorządu. W tym celu, szóstego stycznia odbył się protest na schodach Ratuszu miasta Tampa.

Rada Miasta Tampa dwudziestego pierwszego grudnia przeprowadziła jawne głosowanie, w którym zadecydowała o przejściu projektu “rozporządzenia o łaźniach”do drugiego czytania, pomimo wyraźnego sprzeciwu i propozycji realnej pomocy dla ofiar handlu żywym towarem.

Zaproponowane zmiany dają policji wymówkę do nalotów na salony masażu. Aresztowanie i wpis w akta jest rzeczą, która niezwykle utrudnia znalezienie domu i legalnej pracy, co z kolei sprawia, że zarówno sex workerzy z wyboru, jak i ofiary handlu ludźmi, będą bardziej wystawieni na działanie handlarzy. Czyli prawo, które ma chronić ofiary, stworzy ich więcej.

“Łaźna publiczna” w najnowszej historii stanowiła safe space dla społeczności queerowej przed nienawiścią i homofobią mainstreamu. Gdy zasięg epidemii AIDS sięgnął zenitu, rozwiązania podobne do rozporządzeń z Tampa służyły stygmatyzacji i kryminalizacji nieheteronormatywności. Wszyscy dobrze wiemy, że działania te ani nie miały udziału w powstrzymaniu epidemii AIDS, ani nie odwiodły gejów od bycia gejami. Musimy brać naukę z błędów przeszłości, a naszą politykę opierać o nową wiedzę i przy użyciu nowoczesnych środków. Nigdy zaś przy procesie tworzenia i prezentacji tego rozporządzenia nie mieliśmy do czynienia z przedstawieniem badań, które uzasadniają jego istnienie.

Kilku członków Rady Miasta otwarcie przyznało się, że przede wszystkim celują w “Azjatyckie” studia masażu. W rzeczywistości, pracownicy tychże stanowią istny tygiel narodowościowy. Tym samym jasnym staje się, że główną pobudką niektórych radnych jest rasizm.

Członkowie grupy “Clean-Up Kennedy” również zaadaptowali retorykę rozwiązania problemu “handlu ludźmi”, de facto grupa ta chce zakazu sexworkingu i ścisłych regulacji dla biznesów należących do mniejszości narodowych. Słowo “Clean-Up (wyczyścić)” to eufemizm na “czystkę” celem podniesienia wartości okolicy – organizacja chce po prostu wyrzucić z Bulwaru Kennedy’ego mniejszości.

Zaproponowane przez Radę Miasta rozwiązania są stratą pieniędzy podatników. Uważamy, że wykorzystanie ich na rzecz walki z ubóstwem przyniosą większe profity społeczności lokalnej. Zaporowe ceny lokali mieszkalnych sprawiają, że ponad 1500 mieszkańców hrabstwa Hillsborough jest bezdomna. Poziom biedoty Tampa to 20%, czyli jest on wyższy o 6% niż średnia krajowa – 1 na 5 mieszkańców żyje w ubóstwie.

To desperackie próby zapewnienia sobie towarów pierwszej potrzeby, mieszkania i opieki medycznej, wystawiają ludzi na niebezpieczeństwo zostania ofiarą handlu ludźmi. Jedynym rozwiązaniem tego problemu, jest rozwiązanie problemu biedoty w Tampa i zapewnienie bezpieczeństwa ofiarom.

(tłumaczenie z Insurrection News)

USA: Od integracji do oporu. Ani zakaz Trumpa, ani asymilacja, ale całkowite wyzwolenie.

Pełni dobrych chęci sojusznicy_czki i najgorliwsi trans aktywiści_stki zareagowali_ły z przerażeniem na ogłoszenie przez Trumpa, że osoby transpłciowe zostaną z powrotem objęte zakazem służby w wojsku, uznając to za krok wstecz dla integracji osób LGBT. Jednakże za kulisami część z nas zareagowała z ulgą: przynajmniej nie będziemy musieli_ały martwić się, że zostaniemy wysłani_e na jakąś wojnę o rynki zbytu. Czy naprawdę chcemy legitymizować istnienie amerykańskich sił zbrojnych w zamian za pewne formy legitymizacji, które są od nas teraz zabierane? Jak te pytanie mieści się w trwającej od dziesiątek lat historii walk ruchu LGBT? I co oznacza powrót tego pytania na pierwszy plan?

Dla sojuszników_czek: najlepszym sposobem w jaki możecie pomóc osobom trans jest przez zapewnienie, że żaden_na z nas nie musi kiedykolwiek wstępować do armii. Pomóżcie nam w walce o dostęp do opieki zdrowotnej, wspólnotę, solidarność między towarzyszami_kami, szacunek dla samych siebie i o sposoby na przetrwanie bez szkody dla przetrwania innych. Nie powinniśmy być zmuszani_e do zatrudniania się jako najemnicy_czki dla największego zbrojnego gangu na świecie, by móc te rzeczy zdobyć.

Dla społeczności osób trans: najlepszym sposobem w jaki możemy walczyć dla naszego własnego wyzwolenia i wyzwolenia wszystkich ludzi jest przez stworzenie świata w którym amerykańska armia nie istnieje i nie może istnieć. Kiedy legitymizujemy amerykańskią armię, dajemy tym samym usprawiedliwienie dla tych samych broni, które politycy_czki tacy jak Trump użyją przeciwko nam. Celem instytucji takich jak amerykańska armia jest utrzymywanie kontroli poprzez środki przymusu; zawsze były one używane przeciwko tym, którzy znajdują się na obrzeżach społeczeństwa. Współuczestniczenie w tych instytucjach nie jest żadną drogą do zdobycia samostanowienia: im są silniejsze, tym bardziej niepewna stanie się nasza wolność.

Wyzwolenie, nie asymilacja.

Tak samo jak w przypadku debaty o małżeństwach jednopłciowych, każde „prawo”, które rzekomo mielibyśmy_ałybyśmy zdobyć dzięki prawu do służenia w wojsku, jest albo prawem niewartym posiadania albo czymś co powinno przysługiwać każdemu bez przymusu wstępowania do armii. Jeśli potrzebujesz opieki zdrowotnej, nie powinieneś_naś być zmuszony_a do poślubiania kogokolwiek, żeby ją zdobyć; jeśli potrzebujesz stypendium, żeby móc uczęszczać do uniwersytetu, nie powinieneś_naś być zmuszony_a do zobowiązywania się, że będziesz zabijać ludzi, żeby je zdobyć. W obu tych przypadkach aktywiści_stki LGBT z głównego nurtu stracili okazję na zwrócenie uwagi na głębsze problemy, które łącza nas wszystkich – problemy, które stawiają nas w konflikcie z naszymi władcami, dając nam możliwość prawdziwej społecznej transformacji.

Continue reading USA: Od integracji do oporu. Ani zakaz Trumpa, ani asymilacja, ale całkowite wyzwolenie.

Narrm / Melbourne, Australia: Blokada wiecu religijnych fundamentalistów przez queerowych anarchistów (wideo)

Otrzymano 26.09.2017

W sobotę, 23 września 2017 roku, grupa piętnastu queerowych anarchistów przeszkodziła w rozpoczęciu kampanii Narodowej Koalicji Na Rzecz Małżeństwa. Jest ona naczelną grupą religijnych fundamentalistów skupionych w Australijskim Lobby Chrześcijańskim. Anarchiści po akcji wydali oświadczenie, w którym piszą:

“Nasza akcja została przeprowadzona przez ośmiu anarchistów/aktywistów przebranych w stroje kojarzone ze środowiskiem konserwatywnym, którzy zinfiltrowali wydarzenie. Próbując je jak najbardziej „unieprzyjemnić”, zainicjowaliśmy serię ciągłych wtrąceń, rozpoczętą przez wywieszenie baneru z napisem „Palcie Kościoły nie Queer” w momencie gdy tysiąc fundamentalistów wchodziło do pomieszczenia.”

Continue reading Narrm / Melbourne, Australia: Blokada wiecu religijnych fundamentalistów przez queerowych anarchistów (wideo)

Sydney, Australia: Relacja z kontrdemonstracji do “Straight Lives Matter”

23.09.17: Było nas wiele, śpiewałyśmy, tańczyłyśmy i śmiałyśmy się, a przede wszystkim powiedziałyśmy faszystą żeby spierdalali. Nie dopuściłyśmy ich w pobliże pomnika zamordowanych osób queer, i nawiązałyśmy wspaniałe więzi przyjaźni. Było wśród nas trochę młodzieży queerowej, którzy pierwszy raz przyszli na demo, i jak sami mówią- było to dla nich wspaniałe doświadczenie.

Do całego liberalnego szumu medialnego jak to zakłóciłyśmy debatę o równości małżeńskiej– tak naprawdę nic podobnego się nie stało. Zamiast tego kontynuujemy ducha oporu queerowego i daliśmy nowemu pokoleniu zasmakować walki.

Dzisiejszy dzień był wielkim sukcesem dla antyfaszystów, jednak błędem by było nie wypomnieć roli Partii Liberalnej w przygotowaniu gruntu pod dzisiejsze nienawistne demo Partii Wolności. To wszystko to bezpośrednia konsekwencja ich pierdolonego plebiscytu.

(źródło Anti Fascist Action Sydney)

Rożawa: “Ani kroku w tył!” Komunikat IRPGF/TQILA

Obecna rewolucja społeczna w Rożawie (zachodni Kurdistan, Syria) jest jednym z największych przykładów zbrojnych, samoorganizujących się i autonomicznych rewolucyjnych praxis XXI wieku. W brutalnej wojnie domowej w Syrii, która pochłonęła życie pół miliona osób, lud kurdyjski wraz z innymi grupami etnicznymi, w tym Jazydami, Arabami, Asyryjczykami, Ormianami, Turkmenami i Turkami oraz cudzoziemcami z innych krajów spoza regionu, stawili czoła zarówno barbarzyństeu Baszara al-Assada, jak i teokratycznemu totalitarizmu Daesh (ISIS) w celu stworzenia demokratycznego podmiotu przekraczającego archetypowe państwo narodowe.

Continue reading Rożawa: “Ani kroku w tył!” Komunikat IRPGF/TQILA