Tag Archives: Kolumbia

Tulua, Kolumbia: Osoby protestujące podkładają ogień pod budynek sądu

W Kolumbii, gdzie od 28 kwietnia protesty nie słabną, w nocy z wtorku na środę  osoby protestujące w mieście Tulua, w departamencie Cauca, na południowym zachodzie kraju, spaliły budynek sądu.

Pierwotnie opublikowane przez Abolition Media Worldwide.

Płomienie zniszczyły znaczną część dachu i drugie piętro instytucji sądowniczej.

Biuro burmistrza Tului, oraz te należące do Departamentu Pszczelarstwa i Transportu, a także kapitalistyczne przedsiębiorstwa również zostały zaatakowane przez rewolucjonistki podczas protestów.

Podczas gdy policja zamordowała co najmniej 43 osoby od czasu rozpoczęcia protestów w Kolumbii, rewolucjonistki kontynuują intensyfikację oporu wobec skrajnie prawicowego reżimu Duque poprzez ataki na instytucje państwowe i kapitalistyczne w całym kraju.

(tłumaczenie z Enough14)

Kolumbia: Dwanaście dni oporu w Kolumbii

Kolumbia. 9 maja. 2021. Strajk Narodowy trwa już 12. dzień. Eksplozja społeczna wywołana przez projekt nowej reformy podatkowej w kraju sprawiła, że ulice są pełne ludzi malujących, tańczących i krzyczących “Dość” nieudanemu rządowi Ivána Duque i polityce śmierci i przemocy, która została wdrożona, a która pogorszyła się podczas tych dni mobilizacji społecznej.

Przemoc policyjna, militaryzacja i terroryzm państwowy to smutny bilans, jaki przyniosły nam te dni, ale nie rozmywają one oporu ani nie zmniejszają horyzontu demonstracji w kraju.

Popularne dzielnice się organizują

Tak masowych mobilizacji nie widziano od czasu Strajku Narodowego z listopada 2019 roku, gdzie zjednoczyły się różne sektory społeczeństwa. Tym razem jednak mobilizacja była zdecentralizowana w porównaniu z minionymi demonstracjami.

W głównych miastach przyjęto strategiczne punkty koncentracji, które zostały już oznaczone jako “miejsca oporu” z liniami frontu, brygadami medycznymi, kuchniami społecznymi i dużą ilością sztuki. Dzielnice zmieniły swoją dynamikę, aby oddać wszystko strajkowi; w wielu przypadkach nawet samo życie.

  • W Cali: Puerto Resistencia, Sameco, Siloé i La Luna były stałe i z masowym udziałem. Wsparcie ze strony Gwardii Rdzennej z Regionalnej Rady Rdzennej Cauca -CRIC- pozwoliło na zjednoczenie wielu ruchów. “Walking the talk” [przyp. tłum.: potwierdzić własne słowa czynami], jak mówią Starsi, w kierunku wspólnego celu.
  • W Medellín: Parque de Los Deseos – teraz nazwany “Parque de la Resistencia”-, Aranjuez i La Comuna 13 wypełniły swoje ulice godnością i oporem.
  • Bogota: Suba, Kennedy, Ciudad Bolivar i mityczne centrum miasta były miejscami codziennych zgromadzeń podczas tych 12 dni strajku.
  • Cúcuta, Bucaramanga, Pereira, Ibagué, Neiva i Popayán wyznaczyły puls głównych miast. Ciągłość demonstracji doprowadziła do masowych demonstracji w mieście.
  • Od dużych i małych gmin, demonstracje i struktury organizacyjne społeczności nie ustają. Dabeiba – Antioquia; Chinácota – Northe de Santander; Turbaco – Chocó; Gachancipá – Cundinamarca również skandują “Duque chao”.

Determinacja w wioskach

Ten strajk narodowy ma wszystko. Pomimo faktu, że główne miasta skradły światło reflektorów, terytoria i ruchy chłopskie, czarne i rdzenne pokazały swoją determinację poprzez wielką narodową mobilizację.

Rdzenna ludność Minga z CRIC wspierająca ludność w mieście Cali; Proces Czarnych Społeczności w mieście Popayán i na drogach północnej Cauca; ruch chłopski w Arauca i Páramo de Santurbán; i wiele innych procesów organizacyjnych ludności przeszło w tryb Strajku Narodowego.

“Ani minuty ciszy”

Przemoc policyjna, oblężenie, cenzura mediów i terroryzm państwowy sprawiły, że przez 12 nocy na ulicach panował niepokój i napięta cisza. Według danych organizacji pozarządowej Temblores, Instytutu Studiów na rzecz Rozwoju i Pokoju -Indepaz- oraz Kampanii Obrony Wolności, od 28 kwietnia do 6 maja odnotowano 1876 przypadków przemocy policyjnej, wśród których najbardziej niepokojące jest 47 zabójstw dokonanych przez siły bezpieczeństwa, 963 arbitralnych zatrzymań, 12 kobiet, które padły ofiarą przemocy seksualnej i 216 domniemanych zaginięć.

Kolumbijskie społeczeństwo wystosowało ostrzeżenia zarówno do społeczności międzynarodowej, jak i do różnych organizacji zajmujących się prawami człowieka, aby powstrzymać masakrę sponsorowaną przez rząd Ivána Duque. Jednak w ostatnich dniach sytuacja przybrała inny obrót.

Obecność pojazdów z cywilami, które zaczęły masowo strzelać do demonstrantów, była w niektórych miejscach sposobem działania. Dzięki szybkiej reakcji Guardia Indígena w Cali udało się zatrzymać jeden z tych pojazdów i sprawdzić, czy należy on do Policji Narodowej.

Ale to nie tylko przemoc fizyczna na ulicach. Cenzura, przerwy w dostawie Internetu i prądu nie wydają się być tak “przypadkowe”, jak twierdzi Ministerstwo Technologii Informacyjnych i Komunikacyjnych, które powiązało te awarie z ogólnoświatowymi aktualizacjami na portalach społecznościowych i poufnymi awariami w krajowych sieciach telefonicznych i internetowych.

Opór i determinacja na ulicach

Ludzie się nie zatrzymują. Mobilizacja i organizacja, które zostały osiągnięte, stanowią kamień milowy w ruchu społecznym. Śmierć na ulicach, głosy Nicolása Guerrero, Nicolása Trujillo, Yeissona Angulo i wszystkich tych, którzy zginęli w ciągu ostatnich 12 dni, wydają się wzmacniać opór Kolumbijczyków.

Ulice są nadal zatłoczone, pomimo strachu i terroru, który rząd, a głównie uribizm [przyp. tłum.: autorytarno prawicowa kolumbijska doktryna polityczna, wywodząca się z mysli byłego prezydenta Kolumbii, Alvaro Uribe], próbował zaszczepić. Obalenie reformy zdrowia i dymisja Ivána Duque wydają się być najbardziej popularnymi hasłami wśród ludzi, młodzieży, która jest pewna jednego: “Nigdy więcej uribizmu”.


Źródło: Colombia INFORMA

Kolumbia: Masakry wobec osób demonstrujących wciąż trwają

Kolumbia. Organizacje praw człowieka w Kolumbii oświadczyły we wtorek, 4 maja, że “państwo kolumbijskie wypowiedziało wojnę pokojowym protestom”, które odbywają się w całym kraju, a przede wszystkim w Cali, od 28 kwietnia. Organizacja praw człowieka Temblores odnotowała co najmniej 31 zabitych protestujących, 216 ofiar przemocy fizycznej ze strony policji, 814 arbitralnych aresztowań, 21 osób poranionych w oczy i 10 przypadków przemocy seksualnej.

“Strzelają, by zabijać ludzi, którzy protestują. Strzelają do ludzi płaczących nad swoimi zmarłymi. Strzelają do ludzi niosących pomoc rannym. Strzelają do ludzi zajmujących się prawami człowieka. Strzelają, aby zabić mieszkańców Cali” – powiedział obrońca praw człowieka podczas konferencji prasowej, która odbyła się rano we wtorek 4 maja, aby potępić brutalne represje wobec demonstrantów w Cali poprzedniej nocy.

“Musimy publicznie potępić operację, która miała miejsce wczoraj w Cali, w której policja użyła broni palnej i strzelała masowo przeciwko setkom protestujących, jak również zespołom ochrony zdrowia i praw człowieka. Musimy odrzucić militarną odpowiedź na protesty społeczne” – oświadczył jeden z przedstawicieli organizacji praw człowieka.

Według nich, w momencie konferencji prasowej nie była jeszcze znana liczba osób rannych, aresztowanych i zmarłych w wyniku ataku policji poprzedniej nocy. “Nie mogliśmy wykonywać naszej pracy; musieliśmy chronić się w domach sąsiadów. W takich chwilach nie ma żadnej gwarancji dla pracy na rzecz praw człowieka”.

Obrońcy praw człowieka powiedzieli, że było tam ponad 30 policjantów strzelających bezpośrednio do ludzi. “Żądamy, aby państwo wzięło odpowiedzialność za masakrę dokonywaną w Cali”.

Organizacje podały, że doszło do ataków na dziennikarzy, którzy próbowali nagrywać operację wojskową. “Uderzono także w dom, którego używali jako schronienia”.

Celem ataków stały się także karetki pogotowia. “Strzelają do karetek pogotowia. Nie pozwalają im wjeżdżać po rannych. Zabierają rannych ze szpitali i nie wiemy, dokąd ich przywożą.”

Ponadto, stwierdzają organizacje, grupy cywilne samoorganizują się, aby skierować broń przeciwko protestującym. “Widzieliśmy grupy ludzi w pickupach wyjeżdżających, by atakować demonstrantów, a wszystko to przy współudziale sił państwowych”.

“Zamiast rozwiązywania problemów strukturalnych, reakcją [rządu] są represje, śmierć i kryminalizacja”, mówią organizacje.


(Źródło: Avispa)

Starcia z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet w Meksyku i Kolumbii

Raport o starciach z 8 marca, w Międzynarodowy Dzień Kobiet, w Meksyku i Kolumbii.

Oryginalnie opublikowano na Abolition Media Worldwide.

Meksyk

W Meksyku do starć doszło w Mexico City, Oaxaca, Puebla i Cuernavaca (Morelos). W stolicy co najmniej 20 tys. osób protestowało z powodu kobietobójstwa (femicide) (systemowe i patriarchalne zjawisko powszechnie na terenie państwa meksykańskiego) i niepewności, jakiej doświadczają kobiety w przestrzeni publicznej. Do ich powstrzymania oddelegowano 1700 funkcjonariuszy policji.

Niektórym protestującym udało się poobalać metalowe ogrodzenie chroniące Pałac Narodowy. Następnie policja do tłumienia zamieszek użyła tarcz, aby uniemożliwić protestującym przedostanie się na teren pałacu. Tarcze zostają w odpowiedzi podpalone przez bojowe feministki. 

W Cuernavaca, stolicy stanu Morelos, grupy zamaskowanych osób zaatakowały budynki publiczne. Siedziba wymiaru sprawiedliwości została zaatakowana koktajlami mołotowa, a okna pałacu rządowego zostały wybite. Zaatakowano również kościół. Starcia odnotowano również w mieście Xalapa położonym w stanie Veracruz. Specjalne jednostki policji próbowały przedzielić demonstracje, ale im się do nie udało. 

W mieście Oaxaca de Juárez feministki zaatakowały kościół, a także budynek Ministerstwa Zdrowia. Doszło również do starć w mieście Puebla, stolicy stanu.

Kolumbia

8 marca w godzinach popołudniowych, grupa feministek podpaliła kościół San Francisco de Asís podczas protestów organizowanych z okazji Dnia Kobiet w Bogocie. Główne drzwi świątyni stanęły w płomieniach.

Podczas demonstracji zdewastowano również siedzibę lokalnej gazety Noticias Caracol, kilka autobusów, stacje Las Nieves i San Diego, oraz Pałac Sprawiedliwości.

(tłumaczenie z Enough14)

 

 

 

 

Bogota, Kolumbia: Zamieszki wokół Universidad Pedagogica zablokowały dzielnicę finansową na cztery godziny

We wtorek 6 marca w kolumbijskiej Bogocie, dwie eksplozje przerwały ciszę wykładów. Pomiędzy pomalowanymi ścianami od zawsze lewicowego uniwersytetu, zlokalizowanego w środku finansowej dzielnicy, studenci grający na boisku sportowym rozglądają się we wszystkich kierunkach. Rozmowy nagle cichną. Jest 10:30, a stróże zakładają plecaki i oddalają się w pośpiechu. Nagle do tłumu dołącza mała grupka zakapturzonych osób. Nikt się nie odzywa. Studenci wyglądają jakby tańczyli, kiedy, nie robiąc zbędnego hałasu, spokojnie opuszczają plac, stopniowo zastępowani przez encapuchados (zakapturzonych). Szybko pojawia się ich około pięćdziesiąt osób; zwracają się w kierunku kamiennych ławek.

Miejsca na ławkach zajmują studenci. Można dosłyszeć, jak niektórzy z nich narzekają: „To się źle skończy”, ale opuszczają miejsce jak najszybciej. Na boisku można zobaczyć przynajmniej trzy różne grupy. Ich kaptury są zrobione z czarnego materiału, ich ciała całkowicie zakryte, nawet ich buty osłaniają wielkie skarpety. Niektóre osoby ubrane są w czarne plastikowe worki. Kiedy rozbrzmiewają pierwsze wybuchy, nie spieszą się. Niektórzy z nich rzucają o ściany czymś, co wygląda jak małe metalowe kulki. Kiedy uderzają w ścianę, eksplodują, robiąc masę hałasu. To właśnie „papas bombas”, tutejsza tradycja.

Proszą swoją widownię o ciszę i zaczynają wyjaśniać cel tego wszystkiego. Dwójka anarchistów wykrzykuje w kierunku zgromadzonych osób to, co ma do powiedzenie, po czym oddają głos feministce. Potem przemawia transseksualna kobieta z widowni. Mówi, że to, co ma się wydarzyć, jest dobre, ale walka ma miejsce również miejsce na co dzień. Że kobiety, geje, lesbijki, osoby trans muszą walczyć z przeróżnymi rodzajami opresji. Encapuchados i widownia głośno biją brawo. W trakcie przemów kilku zakapturzonych rozdaje polityczne broszury, między innymi anarchistyczne i feministyczne (związane ze zbliżającym się 8 marca). Potem nadchodzi kolej dysydentów z FARC. FARC, dobrze znana, już ponad 50-letnia partyzancka grupa, kilka lat temu uzgodniła porozumienie pokojowe z kolumbijskim rządem. Niektórzy z encapuchados są dysydentami z tej grupy, co widać po ich czarno-zielonych opaskach na ramieniu. Kiedy jednak zaczynają przemawiać, rozlega się głośny dźwięk syreny i przerywają, co nam, jako przeciwnikom autorytaryzmu, sprawia radość. Studenci i zakapturzeni zajmują miejsca u bram uniwersytetu. Wielu ludzi zasłania twarze i zbiera kamienie i puste butelki. ESMAD, policja przeznaczona do rozbijania manifestacji, widoczna jest już przez ogrodzenie uniwerku. Powoli go okrążają, kiedy encapuchados wychodzą z garściami pełnymi papas bombas. Rozpoczyna się starcie, gliniarze odpowiadają na potężne bomby gazem łzawiącym i gumowymi pociskami.

Niektórzy z encapuchados opuszczają budynki i atakują siedzibę Davivenda (dużego kolumbijskiego banku) lub wielki salon Renault. Renault jest francuskim producentem samochodów. Patrząc, jak rozpryskują się szyby ich sklepu, nasze myśli powędrowały do towarzyszy zamkniętych we francuskich więzieniach po ostatnich społecznych protestach [1]. Niektórzy buntownicy niszczą także billboardy w okolicach uniwersytetu i malują anarchistyczne graffiti (Rabia y solidaridad (A) ; ¡Arriba el tropel! ; Tombos = bastardos ; (A)-K Anarchistas al Kombate).

Pojawia się coraz więcej policjantów; próbują zbliżyć się do bram uniwersytetu, ale nie są w stanie całkowicie go okrążyć. Widać przynajmniej dwie policyjne ciężarówki z armatkami wodnymi, strzelające kanistrami z gazem w kierunku uniwersytetu. Wewnątrz ludzie rozpalają małe ogniska, by wciągały opary, osłabiając działanie gazu. W tym samym celu wąchają gałązki rozmarynu. Inni rzucają koktajlami mołotowa i papas bombas w ciężarówki. Na zewnątrz panuje totalny chaos. Gliny powstrzymują ogromny tłum gapiów przyjaźnie nastawionych do studentów, którzy zaciekle walczą z policją. Gapie ostrzegają ich przed nadjeżdżającymi policyjnymi ciężarówkami i motocyklami.

Należy przypomnieć, że w Kolumbii policja nie ma wstępu na teren uniwersytetów. Co dziwniejsze, zdaje się respektować to prawo. Z tego właśnie powodu zamieszki mogły trwać tak długo, a żadna ze stron nie zyskiwała przewagi.

Continue reading Bogota, Kolumbia: Zamieszki wokół Universidad Pedagogica zablokowały dzielnicę finansową na cztery godziny