Tag Archives: Analiza

W cholerę z wykorzystywaniem, precz z władzą. W sprawie praprzyczyn seksualnego molestowania i napaści

W ostatnim roku miała miejsce cała fala publikacji dotyczących wpływowych ludzi – niemal wyłącznie mężczyzn – dokonujących seksualnej przemocy w stosunku do osób, które im podlegały. Ruch #MeToo zapewnił platformę niezliczonym odważnym ofiarom. Pomimo jednak tego, że pewną liczbę mężczyzn spotkały konsekwencje ich czynów, wiele dzieli nas od rozwiązania problemu męskiej przemocy seksualnej. Skupianie się na uczynkach wybranych mężczyzn pozwala traktować ich jak wyjątkowe przypadki, jak gdyby to, co zrobili, miało miejsce w próżni. Działa to analogicznie do mechanizmu systemu sprawiedliwości karnej, skupionego na indywidualnej winie i reformatorskiej polityce, oddanej przekonaniu o tym, że istniejący rząd i rynkowa ekonomia służą nam dobrze, dopóki u władzy pozostają odpowiedni ludzie. Kiedy jednak na światło dziennie wychodzi tak wiele niewłaściwych zachowań mężczyzn, musimy rozważyć możliwość, że zdarzenia owe w ogóle nie stanowią wyjątków – że takie napaści są nieuniknione, że są systemowym wynikiem obecnego porządku społecznego. Czy istnieje sposób ma poradzenie sobie równocześnie z przyczyną, jak i symptomami?

Uwaga: drastyczne opisy przemocy seksualnej.

Praktycznie każdy materiał w mainstreamowych mediach potraktował molestowanie seksualne jako problem niepowiązany z kapitalizmem i hierarchią. Kiedy redaktorzy_orki przyznają, ze kapitalizm i hierarchia odgrywają jakąś rolę, sugerują, że szkodliwe elementy tych systemów można naprawić poprzez reformy. Nawołują, abyśmy zażądali_ły od władzy, by rozwiązała główne przyczyny problemów: mamy naciskać na korporacje, by zwalniały dyrektorów, wzywać media do wykluczania społecznego magnatów medialnych, mamy używać demokracji do karania polityków. Krótko mówiąc, mamy korzystać z tych samych struktur, poprzez które nasi oprawcy utrzymują władzę, aby im ją odebrać.

W rzeczywistości jest wręcz przeciwnie. Nie możemy być efektywni_ne w walce z falą przemocy seksualnej, nie mierząc się z tym, co stanowi jej źródło.

Tatuaż stworzony przez Charline Battle inspirowany Jenny Holzer.

Bardzo krótka historia przemocy seksualnej w Stanach Zjednoczonych

Napaści seksualne i gwałt są wplecione w historię Stanów Zjednoczonych od samego ich początku. Pierwsi koloniści nie uznawali rdzennych mieszkańców za wartych takich samych moralnych rozważań, jakie stosowano wobec Europejczyków. Napaści seksualne i gwałt były stałym narzędziem stosowanym przez kolonistów. Michele de Cuneo, szlachcic i jeden z członków załogi Kolumba, opisał w liście następującą scenę, najwyraźniej nie odczuwając w związku z nią jakiegokolwiek wstydu czy wyrzutów sumienia:

„Kiedy znajdowałem się na statku, pojmałem bardzo piękną karaibską kobietę, podarowaną mi przez Lorda Admirała, z którą, zabrawszy ją do swojej kajuty, zgodnie z ich zwyczajami nagą, poczułem pragnienie sprawienia sobie przyjemności. Chciałem swoje pragnienie zrealizować, ona jednak nie była chętna i tak podrapała mnie paznokciami, że pożałowałem moich prób. Widząc to jednak (by opowiedzieć moją historię do końca), wziąłem linę i porządnie ją oćwiczyłem, do wtóru jej nieboskich wrzasków, które ciężko sobie wyobrazić. Ostatecznie doszliśmy do takiego porozumienia, że można by pomyśleć, że wychowano ją w szkole dla nierządnic.”

Zwyczajnym było również wykorzystywanie seksualne niewolnic. Był to jeden z esencjonalnych aspektów systemu niewolnictwa: poza wykonywaniem prac domowych, niewolne kobiety były zmuszane do seksu i reprodukcji, co pozwalało panu pomnażać ilość posiadanych niewolników.

Pracowników spotykało molestowanie seksualne od tak dawna, jak wykorzystywano siłę roboczą. To tylko jedna z wielu manifestacji nierównej dynamiki władzy pomiędzy pracodawcami, a pracownikami.

Znosząc to wszystko, kobiety nigdy nie były pasywnymi ofiarami. Od zawsze walczyły przeciwko swoim oprawcom z zaciekłością i kreatywnością, stosując zróżnicowane taktyki. W połowie XIX wieku na przykład, niewolnica Harriet Jacobs z furią walczyła ze swoim ciemiężycielem; po odrzuceniu jego seksualnych propozycji, przez siedem lat kryła się w korytarzu sanitarnym, by go uniknąć. Ostatecznie udało się jej uciec do Nowego Jorku i uzyskać prawną wolność. Jako przodowniczka ruchu #MeToo, pisała do New York Tribune listy opisujące jej przeżycia, a w 1860 r. opublikowała „Incidents in the Life of a Slave Girl”, jedną z pierwszych książek opisujących doświadczenia zniewolonych kobiet związane z przemocą seksualną.

Na początku XX wieku kobiety zaczęły organizować się w związki zawodowe walczące o prawa kobiet-robotniczek, w tym o prawo do wolności od molestowania i napaści seksualnych. Zmagania czarnych kobiet z opresją w miejscach pracy doprowadziły do ustanowienia pierwszych praw przeciwko dyskryminacji seksualnej i molestowaniu. W 1993 r. Lorena Bobbitt odcięła znęcającemu się nad nią mężowi penisa i wyrzuciła go za okno po tym, jak ją zgwałcił. Została uniewinniona przez ławę przysięgłych. Wszystkie te formy oporu są skuteczne.

„Podawały sobie krwawiący pień, jak gdyby w końcu zarżnęły dzikie zwierzę, które pastwiło się nad każdą z nich z osobna, widząc jego bezwład, kiedy tkwił w ich władzy. Obnażyły zęby i splunęły na niego.”
– Fragment z powieści „Germinal” Emile’a Zoli z 1885 r., w której tłum głodujących robotniczek kastruje zwłoki sklepikarza, który zmuszał je do seksu w zamian za wydawanie jedzenia.

Korporacje nie rozwiążą problemu

W przypadku mężczyzn, których zachowanie w końcu zostało ujawnione publicznie, często nie było żadnym sekretem, że są oprawcami. Obecnie nie zmieniło się nic poza tym, że korporacje poświęciły sprawie odrobinę uwagi. Korporacyjne media opublikowały historie kobiet; niektóre korporacje zwolniły gwałcicieli, jeśli ich czyny uznano za odpowiednio oburzające. Czy powinniśmy być wdzięczne_i korporacjom za zwolnienie kilku seryjnych seksualnych oprawców, wobec których oskarżenia zbierały się tak długo, że stały się zagrożeniem dla ich marki?

Korporacje jedynie zatykają wyciek ropy, który w końcu trafił do wiadomości. Ale kto buduje ropociągi i zarządza nimi? One. Nie poklepujmy ich za rozwiązywanie problemu przez nie stworzonego.

Większość firm zdawała sobie sprawę z oskarżeń od lat i nic z nimi nie robiła. Gorzej nawet – pozwalały tym mężczyznom awansować tak wysoko, że ich seryjne nadużycia stały się sprawą dla ogólnokrajowych mediów. Innymi słowy, korporacje te ułatwiały napastnikom ich zachowania, dając im więcej możliwości znęcania się, molestowania i gwałtów. Na każdego Harveya Weinsteina, którego czyny zostały upublicznione, przypada inny, któremu wszystko ujdzie na sucho dzięki protekcji zatrudniającej go instytucji.

Dlaczego pomaganie gwałcicielom leży w interesie korporacji? Mizoginia nie pozostaje bez winy, musimy jednak spojrzeć szerzej. Miarą sukcesu korporacji jest wysokość przynoszonych zysków, a nie stopień ochrony kobiet przed molestowaniem seksualnym. W kapitalizmie kwestia dymisjonowania oprawcy sprowadza się do prostej kalkulacji: jak jego obecność wpływa na wyniki?

Spójrzmy na sprawę Billy’a O’Reilly’ego. Od 2002 r. Fox News i O’Reilly przeznaczyli miliony dolarów na ugody w sprawach o molestowanie seksualne. W tym czasie O’Reilly robił karierę w Fox, otrzymując kontrakt opiewający na 25 milionów dolarów rocznie jeszcze w 2017 roku. Jakkolwiek publikacje w mediach i upublicznienie jego czynów ostatecznie zmusiły Fox do zwolnienia O’Reilly’ego, stacja wiedziała, że jest oprawcą seksualnym od ponad dekady i wyłożyła miliony na wyciszanie kobiet, które padły jego ofiarą. Postępowanie Fox przestaje być zagadkowe, kiedy dowiadujemy się, że w 2015 roku program O’Reilly’ego przyniósł stacji 180 milionów dolarów przychodów z reklam.

To nie żadna anomalia. To standardowy biznesowy utylitaryzm, kalkulacja, jakiej firmy dokonują cały czas. Wyobraźmy sobie, że jesteś obdarzonym sumieniem szefem O’Reilly’ego. Dowiadując się o jego długiej historii molestowania kobiet, udajesz się do swoich przełożonych i żądasz, aby zwolnili O’Reilly’ego. Nawet, jeżeli twoi szefowie zgadzają się z tobą z moralnego punktu widzenia, jak wyjaśnią stratę O’Reilly’ego, kury składającej złote jajka, swoim akcjonariuszom? Kapitalizm zaprojektowano tak, by maksymalizował zyski kosztem wszystkiego innego, włącznie z etyką i bezpieczeństwem.

Ten system utrudnia również walczenie z napastnikami. Na nastawionym na rywalizację rynku jedno potknięcie może oznaczać koniec kariery, utratę ubezpieczenia zdrowotnego i zdolności do opłacenia czynszu. Stawka jest wyższa dla kobiet i osób trans, zwłaszcza kolorowych, znacznie bardziej narażonych na biedę niż mężczyźni. Te natomiast, które zyskały bezpieczną pozycję ekonomiczną, mogą – co nie dziwi – bać się jej utraty. Nie jest tajemnicą, że te, które opierają się wykorzystywaniu muszą niejednokrotnie mierzyć się z konsekwencjami.

Ofiary molestowania seksualnego stają przed niemożliwymi wyborami: pozwolić na dalsze wykorzystywanie czy zaryzykować utratę przychodu, którego desperacko potrzebuję? Czy mam zgłosić napaść, ryzykując deportację? Rzucić pracę, nie zgłaszając molestowania? Jeżeli to zrobię – czy zamiast mnie zostanie wykorzystany ktoś inny?

Kapitalizm, państwo i inne formy hierarchii oferują seksualnym drapieżnikom wiele sposobów na zaszkodzenie stawiającym opór. O’Reilly, Weinstein, Ailes, Farenthold (lista jest długa) – wszyscy oni bez mrugnięcia okiem szkodzili lub całkowicie niszczyli kariery, tym które się im sprzeciwiły.

Continue reading W cholerę z wykorzystywaniem, precz z władzą. W sprawie praprzyczyn seksualnego molestowania i napaści

Brazylia: Alternatywą dla faszyzmu nie jest demokracja

W Brazylii wygrał wybory Jair Bolsonaro, faszystowski orędownik dyktatury i masowych zabójstw. Kto potrzebuje wojskowego przewrotu, gdy poprzez głosowanie uzyskasz dokładnie to samo? Już szczegółowo zbadaliśmy, w jaki sposób partie lewicowe i centrystowskie utorowały temu drogę. Od Brazylii po Francję partie polityczne przestały mieć jakiekolwiek pretensje do eskalacji przemocy państwowej. W tym kontekście nie jest zaskakujące, że politycy, którzy faktycznie reprezentują policję i wojsko, doszli do władzy, ponieważ stali się podporą samego państwa.

Nasze serca biją dla naszych towarzyszy w Brazylii, którzy doświadczyli już ogromnej ilości represji państwowych i przemocy kapitalistycznej. Być może natychmiastowy opór, który powitał wybór Donalda Trumpa, może służyć jako przydatny punkt odniesienia. Jednak ze względu na specyficzne warunki jakie Brazylia posiada, fala nacjonalistycznej przemocy będzie znacznie brutalniejsza niż w Stanach Zjednoczonych i Europie. Wzywamy wszystkich na całym świecie, aby przygotowali się do mobilizacji solidarnościowej z tymi, którzy są celem ataków, a które to Bolsonaro obiecał przeprowadzić.

Jako anarchiści nie uważamy, że wybory dają legitymację jakiejkolwiek partii rządzącej. Żadne wybory nie mogą legitymizować przemocy policyjnej, homofobii, rasizmu, mizoginiczni w naszych oczach, więzień, granic ani niszczenia naturalnego świata, od którego zależy przetrwanie każdego. Żaden głos nie może dać mandatu każdemu, kto chce dominować nad innymi. Rządy większości są tak samo odrażające jak dyktatura: oba sprawiają, że przymus jest fundamentalną podstawą polityki.

Ważnym pytaniem nie jest, jak poprawić demokrację; Zasadniczo demokracja jest środkiem legitymizacji rządów, sposobem aby ludzie zaakceptowali ich narzucenie, bez względu na to, jak tyrańskie one są. Ważne pytanie brzmi: jak bronić się nawzajem przed przemocą państwa; jak znaleźć sposoby zaspokojenia naszych potrzeb, które nie zależą od jednomyślności czy przymusu; jak współpracować i współistnieć zamiast rywalizować o władzę. Ponieważ coraz więcej opresyjnych reżimów przyjmuje władzę na całym świecie, musieliśmy to uczynić wraz z iluzoryczną ideą “dobrej” demokracji.

Przeciwieństwem faszyzmu nie jest demokracja. Opozycją do faszyzmu jest wolność; jest nią solidarność; jest nią akcja bezpośrednia; jest nią opór. Ale nie jest nią demokracja. Demokracja jest mechanizmem, który doprowadził faszystów do władzy.

Studenci Federalnego Uniwersytetu w Rio de Janeiro protestują przeciwko nalotom policji. Policja skonfiskowała plakaty “żydowskich studentów przeciwko faszyzmowi” i przedstawiające zamordowaną działaczkę Marielle Franco.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy nasi towarzysze w Brazylii, Grecji i Niemczech opublikowali tłumaczenia “From Democracy to Freedom“, naszej analizy wspólnych wątków łączących demokrację i dyktaturę. Oferujemy to tłumaczenie na wypadek gdyby, strona grupy brazylijskiej niespodziewanie została zdjęta – wraz z polskim tłumaczeniem epilogu z wersji niemieckiej. Nasi towarzysze w Niemczech organizują także publiczne prezentacje dotyczące tej książki.

Aby dowiedzieć się więcej o tym, dlaczego ruchy demokratyczne w latach 2010-2014 doszły do impasu, umożliwiając grupom skrajnie prawicowym zaadoptowanie ich retoryki i przejęcie inicjatywy, przeczytaj tę analizę.

Continue reading Brazylia: Alternatywą dla faszyzmu nie jest demokracja

Chemnitz, Niemcy: Socjaldemokraci są częścią problemu

Sabine Sieble – dyrektorka saksońskiego południowo zachodniego oddziału rządzącej (na szczeblu państwowym i federalnym) socjaldemokratycznej partii SPD, płakała podczas antyfaszystowskiej kontr-demonstracji która odbyła się 1 września w Chemnitz. Nie z powodu migrantów, antyfaszystów i dziennikarzy którzy byli zaatakowani w Chemnitz w sobotę i poprzedzające dni. Nie płakała również z powodu rasistowskiej polityki rządu. Sabine Sieble płakała z powodu “dziwnej demonstracyjnej turystyki”, bojowych antyfaszystów i zespołu Egotronic. Siebele jest doskonałym przykładem dlaczego socjaldemokraci nie są towarzyszami. Socjaldemokraci są częścią problemu.

Dyrektorka zarządzająca regionalnym biurem partii rządzącej (na szczeblu państwowym i federalnym) SPD napisała na Vorwärts (blog partii SPD), z powodu wielu radosnych demo-turystów a przede wszystkim bojowych antyfaszystów, którzy zadziwili ją w złym sensie. Płakała, gdy sytuacja na ulicach groziła eskalacją, a zespół Egotronic grał podczas kontr-demonstracji. Sieble napisała, że Egotronic zrobili wszystko co mogli, żeby zmienić motto zgromadzenia z “Herz statt Hetze”  (Serce zamiast nagonki) by odwrócić jego znaczenie.

Autor: riot turtle pisze o sobie: “Nie jestem fanem Egotronic i jako anarchista mam problem z poglądami wielu tak zwanych “anti deutsche” (tzw. anty-niemców, negujący zbrodnie Izraela), ale Egotronic miał jasny antyfaszystowski przekaz podczas ich koncertu 1 września(i nie tylko tego dnia). Więc to zasługuje na pochwałę.

Egotronic opublikowali oświadczenie na swojej facebookowej stronie. Zespół napisał w oświadczeniu: “Mówimy o tym, że jeżeli członkini partii, która w znacznym stopniu jest współodpowiedzialna za umierających na zewnętrznej granicy Unii Europejskiej i deportuje ludzi do stref wojennych, płacze z powodu naszego koncertu to znaczy, że zrobiliśmy coś dobrego“.

W raporcie na temat kontr-protestów 1 września w Chemnitz portal Enough is Enough pisał: “Członkowie socjaldemokratycznej partii SPD zostali zaatakowani po tym, jak opuścili antyfaszystowskie zgromadzenia. Tak, byli tam socjaldemokraci. Na to wygląda, że nie wszyscy z nich są świadomi tego, że ich partia jest częścią problemu, ponieważ swoimi działaniami wspiera deportacje i reżim dyktowany przez granice UE.Sabine Sieble w sobotę nic nie pisała o ataku na członków i członkinie swojej partii, ani o tych na migrantów, ani dziennikarzy i antyfaszystów.

Na stronie facebookowej Bündnis Chemnitz Nazifrei napisano:

Zorganizowano szeroką koalicję dla zgromadzenia “Herz statt Hetze”. Mieliśmy znaczący wkład, ale partie demokratyczne i inne części społeczeństwa obywatelskiego również. Było to widoczne podczas widoku ilości grup wspierających sprawę podczas wydarzenia.

Tak szeroka koalicja wymaga od wszystkich zaangażowanych wysokiego stopnia gotowości do kompromisu. Jako Bündnis Chemnitz Nazifrei próbowaliśmy to osiągnąć. Na przykład; w przeszłości wspieraliśmy demonstracje Seebruecke (Seebridge). Dla nas nie jest to oczywiste, że partie, które są współodpowiedzialne na poziomie federalnym za umierających w Morzu Śródziemnym, są koalicjantami. Rzadko  zdarza się, że publikujemy wezwania polityków, którzy otwarcie opowiadają się za ekstremizmem po rasistowskich atakach w miniony weekend lub którzy twierdzą wbrew faktom, że policja była “panowała nad sytuacją”. Nieczęsto zdarza nam się wydać wspólny komunikat prasowy z politykami, którzy przyczyniają się do zwiększenia restrykcyjnej polityki dotyczącej uchodźców.

Niemniej jednak stało się dla nas jasne, że tak dobrze promowana bliskość naszej walki przeciw prawicy była rzadko aż tak potrzebna, jak wtedy, po rasistowskich atakach 26 i 27 sierpnia. Niestety nasi koalicjanci nie widzą tego w ten sposób. Poza tym nie możemy zrozumieć, dlaczego współinicjatorzy “Herz statt Hetze” mówią teraz o “złym posmaku” (Sabine Siebl, SPD, EIE), krytykują “wojowniczą antife” i tych pracujących nad występem zespołu.

Istotnym jest, by wspomnieć o kilku faktach:

Kiedy protestowaliśmy przeciwko lokalnej Pegidzie (szczególnie w latach 2015\16) nie było z nami żadnych polityków (nawet tych lokalnych). W zasadzie ludzie wspierający swoją osobą protesty co tydzień to były osoby niezrzeszone, kilka ludzi którzy należeli do partii jako członkowie ale nie byli znanymi politykami (nie kandydowali), i osoby które najpewniej chętnie określiłyby się jako Antifa. To właśnie te osoby interweniowały podczas rasistowskich ataków w Kappel, Markersdorf oraz Einsiedel. Tamtego czasu nie były to wydarzenia znane na skalę europejską. Oczywiście okazanie szacunku dla tamtego komitetu może być dla nas wszystkich czymś dobrym. Dlatego nie rozumiemy dlaczego nasi koalicjanci rozdzielają tłum na tych „dobrych obywateli” oraz antifę, która praktykuje turystykę powiązaną z demonstracjami.

Po drugie: dla nas jest to jeszcze bardziej niezrozumiałe kiedy zaraz po rasistowskich brutalnych atakach z 26go, dzień później sytuacja się powtarza. Przyzwyczailiśmy się do tak zwanej „teorii ekstremizmu”, która pomimo swoich braków wytłumaczenia w nauce nadal jest powszechna. Poradzimy sobie z tym i przedstawimy swoje kontrargumenty. Ale kiedy nasi koalicjanci koncentrują się na poszukiwaniu przeciwników politycznych po lewej stronie w obecnej sytuacji, lub chcą pracować nad osobnym zespołem, to jest to tak oderwane od rzeczywistości po wydarzeniach z ostatnich dwóch tygodni, że trudno nam znaleźć właściwe słowa.

Poświęcimy swój czas, aby ocenić nasze poprzednie zgromadzenia i ogarnąć samych siebie. Oczywiście musimy też być samokrytyczni. Niemniej jednak przedstawiona krytyka pozostawia nas w tyle, delikatnie mówiąc, jesteśmy zakłopotani i potrzebujemy trochę czasu, aby odpowiedzieć na pytanie, jak mogłaby wyglądać współpraca w przyszłości.

Bündnis Chemnitz Nazifrei, 4 września, 2018.

Oczywiście Sabine Sieble nic nie wspominała o fakcie, że jej partia (SPD) wdrożyła do swoich zasad wiele tych rasistowskich, niczym nie różniących się od tych należących do faszystowskiej partii AFD, oraz o tym że SPD jest częścią federalnego rządu, który przyczynia się do utonięć na Morzu Śródziemnym, kryminalizuje tych, którzy chcą ratować uchodźców i osoby cierpiące z powodu istnienia granic UE.

Pracować razem z SPD oznacza współpracę z partią, która jest częścią problemu. Uważam że to nie jest opinia. Rozumiem grupę Bündnis Chemnitz Nazifrei, która starała się stworzyć możliwość zjednoczenia się wspólnie na kontr-prostestach pierwszego września po faszystowskiej mobilizacji kilka dni wcześniej, ale ze względu na rasistowską politykę SPD jest definitywnie złym partnerem do antyfaszystowskiej koalicji. Antyfaszystowski opór nie potrzebuje tylko dużej ilości ludzi, potrzebuje również jasnego i przejrzystego nastawienia oraz kluczowej idei. To właśnie te socjaldemokratyczne SPD wzmocniło podział społeczeństwa na terytorium Niemiec. Neoliberalna „Agenda 2010” była produktem SPD. Później  soc-demy wspierały CDU, kiedy rząd Merkel pozwolił na więcej niż podwojenie liczby pozwoleń na eksport broni (również na tereny objęte wojną). Niemieccy socjaldemokraci wspierali również każde obostrzenie prawa asymilacyjnego. Lista się nie kończy.

Partia polityczna, która jest przynajmniej współodpowiedzialna za politykę, o której wspomniałem powyżej i jest również częścią koalicji rządu federalnego z CDU / CSU, z jej ministrem spraw wewnętrznych Horstem Seehoferem (CSU), który powiedział, że rozumie protestujących w Chemnitz (mówiąc o rasistowskim spędzie), ale także powiedział że: “Migracja jest matką wszystkich problemów”, można by o nim powiedzieć dużo, ale na pewno nie jest antyfaszystą.

Partia socjaldemokratyczna, która rządzi w koalicji z CDU i skrajnie prawicową CSU (na poziomie federalnym) i na szczeblu państwowym (w Saksonii) z CDU z premierem Kretschmerem, który powiedział, że policja wykonała dobrą robotę w Chemnitz w dniach, w których migranci byli ścigani przez faszystów, a nawet zaprzeczył, że to się kiedykolwiek wydarzyło! Należałoby się zakazać mu udziału w antyfaszystowskich protestach.

Sytuacja w Chemnitz jest skomplikowana, tak jak w wielu innych miastach. Faszyzm rodzi się na nowo w całej Europie, lecz ruch sprzeciwu również. Musimy tworzyć oddolny ruch antyfaszystowski. Musimy pracować nad zwykłą codziennością na naszych dzielnicach i w naszych miastach. Musimy również pokonać idee współzawodnictwa między ludźmi, a za to promować współprace i pomoc wzajemną. Tak długo jak działa system kapitalistyczny nie będzie to możliwe.

(tłumaczenie z Enough is Enough)

 

Meksyk: Nieustanna walka przeciwko Państwu i jego kontroli: precz z prawem dot. bezpieczeństwa wewnętrznego!

Technologia zawsze prowadzi do kontroli.
Przeciwko państwu.

Przyjęcie prawa dotyczącego bezpieczeństwa wewnętrznego (LSI) w Meksyku jest symptomem potrzeby kapitalizmu, dążącego do odnowienia źródeł władzy i przyspieszenia wzrostu ekonomicznego, z korzyścią dla społeczeństwa klasowego i jego antropocentrycznej wizji świata. Szukając sposobów na represjonowanie wyrazów sprzeciwu wobec globalnej dominacji, obejmującej ekspropriację i zajmowanie ziemi, wiatrów i wód oraz eksploatację „źródeł energii”, ludzkich i zwierzęcych ciał, państwo pracuje nad zmianami w ważnych regulacjach prawnych, by osiągnąć swoje cele. Nawet jeśli LSI na poziomie sądowym jest martwym prawem, w obliczu przemysłowego i technologicznego rozwoju kraju poprzez totalitaryzm i militaryzację i stosowane represje wobec form oporu, armia jest tak naprawdę wysyłana w misjach społecznych czy innego typu praktycznie do każdego zakątku Meksyku, w którym występują polityczne czy ekonomiczne napięcia. Historyczne przykłady takich praktyk są liczne:

– 1968 r., historyczna masakra w Tlatelolco, gdzie zabito tysiące studentów;

– polowania na partyzantów i komunistów w latach 60-tych, podczas których stosowano tortury;

– militaryzacja i zbrojny konflikt w Chiapas w latach 90-tych z rdzennymi mieszkańcami i powstaniem Zapatystów;

– musimy pamiętać o niezbyt dobrze znanym wydarzeniu, które miało miejsce po trzęsieniu ziemi, które zniszczyło Mexico City w 1985 r., kiedy operacje ratunkowe przeprowadzone w gruzach prokuratury federalnej ujawniły kilka sekretnych więzień, gdzie niewygodne osoby torturowano i mordowano [1];

– masakra w Acteal w 1997 r., podczas której wojsko strzelało do populacji rdzennych Tzeltalów i otwierało brzuchy kobiet w ciąży, wypełniając je kamieniami.

Owa tendencja nie słabnie. Przemoc dokonywana przez państwowe siły wzrosła, służby bezpieczeństwa zmodernizowały wyposażenie i infrastrukturę i dozbroiły się. Zaczęły stosować nowe, wyrafinowane sposoby kontroli, wysyłając byłych policjantów na wojskowe szkolenia i tworząc nowe siły, takie jak żandarmeria, służba cywilna, policja państwowa czy policja wojskowa, wysyłając w pewne miejsca marynarkę i budując sojusz z rządem Stanów Zjednoczonych. Zwłaszcza jeden pakt umożliwił liczne i zaawansowane represje – Iniciativa Mérida [2], wymierzony przeciwko międzynarodowej współpracy przestępczości zorganizowanej, zrealizowany za prezydentury Felipe Calderóna w Meksyku i George’a Busha w USA. Tego precedensu nie można pominąć, jeżeli chcemy prześledzić historyczną linię prowadzącą do obecnego poziomu władzy państwa i jego represji.

Nie możemy zapomnieć o fakcie, że przemytnicy narkotyków zostali przedstawieni jako „politycznie wrogie podmioty”, co miało usprawiedliwić militaryzację; jednak z antyautorytarnej perspektywy, z jej antypaństwową retoryką, przemyt narkotyków i tak zwana zorganizowana przestępczość nie powinna być uznawana za wroga – ryzykujemy przyjęcie obywatelskiej i uproszczonej wizji bezpieczeństwa. Grupy te działają poza legalnymi ramami, ale szukają władzy korzystając z tych samych instrumentów, dróg i celów, przyczyniając się do społecznej dominacji i takiego samego wykorzystywania Ziemi. Nie jest przypadkiem, że owe grupy są powiązane z rządem, by zachować władzę, i służą jako parapolicyjne siły, które atakują protestujących, aresztują ich, porywają i mordują. Jedną z najlepiej znanych taktyk rządu meksykańskiego jest łączenie buntowników z przemytem narkotyków, aby ich zdyskredytować i ścigać.

Brutalność państwowych represji nigdy się nie zmniejszyła, wręcz przeciwnie. Jej stopień się nie zmieniał, a nawet momentami zwiększał, jak widać w poniższych mniej lub bardziej niedawnych przykładach:

– W 2006 roku Meksyk doświadczył początku tak zwanej „wojny przeciwko przemytowi narkotyków i przestępczości zorganizowanej”, co posłużyło za pretekst do represjonowania, więzienia i zabijania aktywistów społecznych przeróżnego rodzaju. Do teraz zginęło do 200 tysięcy osób, 39 tysięcy zaginęło, a 350 tysięcy wysiedlono z samej uwagi na możliwie powiązania z „zorganizowaną przestępczością”.

– Także w 2006, w trakcie ludowego powstania w Oaxaca, zaginięcia i torturowanie insurekcjonistów było na porządku dziennym. Wielu zaginionych było porywanych helikopterami, a następnie wyrzucanych; część z nich osadzano w sekretnych więzieniach, gdzie byli torturowani i zabijani.

– W 2014 r. nastąpiło zaginięcie i zamordowanie 43 studentów z Ayotzinapa w Guerrero, za które odpowiedzialność udało się przypisać armii narodowej.

– W 2015 r. w Ostula w Michoacán, wojsko otworzyło ogień do bloku utworzonego przez comuneros w odpowiedzi na aresztowanie w sprawie samoobrony i morderstwa 12-letniego dziecka. Społeczność zorganizowała samoobronę, by odzyskać ziemie przejęte przez kacyków i przemytników narkotyków. [3]

– Także w 2015 r. miała miejsce sprawa Narvante, gdy fotoreporter Rubén Espinosa i aktywistka społeczna Nadia Vadera zostali zamordowani wraz z trzema innymi osobami w niejasnych okolicznościach. Odnaleziono ślady gwałtu na ciele kobiety i dziury po kulach w głowach ofiar. Za odpowiedzialnego uznano burmistrza Veracruz, Javiera Duarte [4].

– W 2016 r. w Huajuapan w Oaxace towarzysz punk-anarchista Salvador Olmos García był torturowany, został przejechany, a na koniec zamordowany przez policję – wszystko to za zaangażowanie w Radio Comunitaria Tu Un Ñuu Savi, współpracę z kilkoma autonomicznymi projektami i solidaryzował się z wieloma regionalnymi sprawami związanymi z anarchistycznym ruchem punkowym. [5]

– W 2018 r. odnotowano, że w centrum szkoleniowym policji w Veracruz praktykowano tortury, a elitarne oddziały policyjne porywały ludzi; aresztowanych ludzi przenoszono w miejsce, gdzie miały zabić ich tygrysy albo krokodyle lub byli grzebani pod kompleksem. [6]

– Także w 2018 r., w lutym, w Santa María Huatulco w Oaxace, trzech członków organizacji rdzennej ludności, CODEDI Oaxaca, zostało zabitych przez grupę profesjonalnych morderców kiedy organizowali karawanę. Jeden członków karawany, Abraham Rodríguez, trafił na 7 lat do więzienia za udział w walce i w organizacji. Na tym obszarze Oaxaki ludzie od lat stawiali opór unicestwianiu i współpracy rdzennych populacji, niszczeniu naturalnych obszarów i okupacji narodowych i zagranicznych firm prowadzących produkcję i przemysłowe megaprojekty. [7]

Technologia zawsze prowadzi do kontroli

Do wszystkich tych faktów dodajmy postęp technologiczny w dziedzinie szpiegowania i monitorowania, który państwo i jego przedsiębiorstwa wykorzystywały przeciwko oponentom, dziennikarzom i anarchistom. Dowód zdobyliśmy w 2016 r., kiedy niektórzy towarzysze otrzymali na telefony wiadomości zawierające spyware. [8] W 2011 r. meksykańskie agencje federalne wydały około 80 milionów dolarów na program szpiegowski stworzony przez izraelską firmę Pegasus [9], który uzyskuje dostęp do komputerów i telefonów za pomocą wirusów z fałszywymi linkami, co pozwala monitorować aktywność i zdobywać informacje. Osobiste profilowanie Facebooka i wzywanie Zuckerberga przed amerykańskie sądy nie powinny pozostać niezauważone – te fakty pokazują wrażliwość tego rodzaju środków. Wykładniczy wzrost w dziedzinie monitorowania wideo na ulicach pokazuje nam, w jakim kierunku zmierza przyszłość technologicznej kontroli, do której się zbliżamy. Pomimo całej wygody, jaką nam oferują, te złożone technologie są tworzone przez władzę, przez kapitalizm i jego potrzeby, tym samym ich celem zawsze pozostaje kontrola i konsumpcja. Dlatego też, jako że znajdujemy się w rzeczywistości technologicznej dominacji, staje się arcyważne, by ci, którzy podważają istniejący porządek, pozostawali na bieżąco z mechanizmami internetowego bezpieczeństwa cyfrowego Wielkiego Brata i zmniejszali jego wpływy na nasze życia. Mamy nadzieję, że te słowa nie będą zaskoczeniem dla towarzyszy.

Przeciwko państwu

Podsumowując. W opozycji do reformistycznych pozycji, oczekujących od państwa idealnego stosowania nieskorumpowanych sił związanych prawem i wzywających do protestowania przeciwko niezgodnej z konstytucją obecności wojska na ulicach, aby to ostatnie było wzywane jedynie w stanie zagrożenia narodowego, my, anarchiści, musimy twardo stać na antyautorytarnych pozycjach i sprzeciwiać się państwu i jego militarnemu aparatowi niezależnie od kolorów, w które jest ubrany. To, że LSI umożliwia wystawianie nakazów czy aktów prawnych bez potrzeby zachowania prawnego porządku, zaognia proces staczania się w totalitaryzm przez Meksyk, ale tak naprawdę jest zgodne z tym, co już było już historyczną praktyką meksykańskiego państwa. Należy podkreślić, że ta sytuacja, tak jak pokazaliśmy wcześniej, jest tylko lokalnym symptomem globalnego problemu, kolejnym przykręceniem śruby kapitalizmu. Problem nie jest kwestią administracyjną, nieważne, czy rządzi lewica, centrum czy prawica. Niezależnie od politycznych i ideologicznych programów, technologiczno-przemysłowy projekt opiera się na niezmiennej logice, zgodnie z którą państwa narodowe uruchamiają militarne, paramilitarne lub policyjne siły, kiedy wymaga tego rynek; zawsze stając po stronie narodowych i międzynarodowych przedsiębiorstw; zgodnie z prawem lub nie, z intencją realizacji procesów ekstrakcji, by wytworzyć więcej energii (czy to „czystej” czy nie) i zwiększyć produkcję dóbr, które pozwolą na dalszą ekspansję kapitalizmu, postępu technologicznego mającego na celu stworzenie sztucznego życia i planowanie konsumpcjonizmu i dalszego bogacenia się bogatych. Służby zawsze czekają w pogotowiu, by wkroczyć, kiedy ktoś przeciwstawia się planom władzy.

Problemy te znajdują potwierdzenie w faktach: wtrącaniu do więzień i jego selektywności; mordowaniu i torturowaniu aktywistów, rdzennej ludności i chłopów broniących mórz, lasów, gór, pustyń i rzek; selektywnych represjach przeciwko antysystemowym lub społecznym ruchom. Możemy zauważyć globalną tendencję, której towarzyszy wzrost rasizmu, ksenofobii, nacjonalizmu, seksizmu i wielu form autorytaryzmu w społeczeństwie.

Kiedy mówimy o aktywistach w ogóle, a nie tylko towarzyszach anarchistach, nie oznacza to, że wspieramy ich ideologię i formę walki, osadzone w legalistycznych państwowych ramach, prawach człowieka, konstytucji i praworządności, które często są akceptowane i zarządzane przez państwo, co zmniejsza możliwości buntu i autonomii walki. Musimy pamiętać, że represje dotykają nie tylko nas, anarchistów, ale każdej społecznej przeszkody. Dlatego wierzymy w utrzymywanie stałej pozycji przeciwko dynamice autorytetów. Wspominanie różnych epizodów i postaci pomaga wyznaczyć historyczną linię, po której podąża Państwo. Utwierdza to nas w przekonaniach i daje siłę, prawdziwe argumenty i fakty, które pomagają poszerzyć antyautorytarną krytykę i praktykę, przygotowując nas do zmierzenia się z nowymi warunkami walki i pomagając pamiętać, że niezależnie od transformacji i reform prawnych, państwa zawsze mają tymczasowy charakter i mogą być przekraczane, tak jak było zawsze. Państwo toczy wrodzona choroba hipokryzji różnicy między tym co mówi, a tym co robi. Dla nas wolność, autonomia, determinacja i szacunek dla natury nie zawierają się w prawach, ale w naszych czynach, sumieniach i woli działania. Jak mówią: „Ci, którzy tworzą prawo, tworzą pułapkę”.

Meksyk, czerwiec 2018.
Chaya Tlilli

——————————————————
[1] www.proceso.com.mx
[2] expansion.mx; www.bbc.com
[3] www.lajornadadeoriente.com.mx
[4] Multihomicidio_de_la_colonia_Narvarte
[5] www.centrodemedioslibres.org
[6] www.alcalorpolitico.com; www.laopinion.net
[7] colectivoautonomomagonista.blogspot.com
[8] es-contrainfo.espiv.net
[9] www.nytimes.com

(tłumaczenie z 325nostate)

Różne kierunki insurekcji nikaraguańskiej. Spojrzenie wewnątrz okupowanego uniwersytetu w Managui

Jak przyznaje nawet rosyjska państwowa służba prasowa, trwająca rewolta w Nikaragui przeciwko rządowi Daniela Ortegi wywodzi się w dużej mierze z lewej strony spektrum politycznego. Podczas gdy zwolennicy autorytarnej lewicy zachęcają ludzi do wspierania “lewicowych” rządów, bez względu na to, jaką neoliberalną politykę wdrożą i ilu ludzi zabiją, uważamy, że złe czasy dla lewicowych rządów w całej Ameryce Łacińskiej to nie tylko konsekwencje spisków CIA, ale także konsekwencje rzeczywistych niedociągnięć lewicy instytucjonalnej i samego rządu. Niewątpliwie, różni kapitaliści i aktorzy państwowi mają swoje własne programy dla Nikaragui i mają nadzieję wykorzystać powstanie, by je wdrożyć. Ale zwykli ludzie mają uzasadnione powody, by się zbuntować. Powinniśmy zidentyfikować uczestników powstania, którzy realizują cele komplementarne wobec naszej wizji świata bez kapitalizmu i państwa, aby skierować ku nim naszą solidarność. W przeciwnym razie, gdy rząd Ortegi usiłuje zachować władzę przez brutalną siłę, bunt prawdopodobnie zostanie zawłaszczony przez prawicowe i kolonialne interesy.

Podczas gdy studenci dyskutowali na temat żądań, jakie należy podjąć w negocjacjach z Ortegą, Dissensus Nikaragua opublikował tłumaczenie tekstu CrimethInc. “Dlaczego nie mamy żądań” w języku hiszpańskim. Negocjacje zostały zerwane. Teraz kryzys się nasila, studenci nadal zajmują uniwersytety, a policja nadal zabija ludzi, a Ortega nie chce się wycofać. W poniższym raporcie nasz korespondent z Nikaragui opisuje niektóre napięcia w powstaniu i przedstawia raport naocznego świadka z jednego z okupowanych uniwersytetów.

Aby przeczytać o anarchistycznej perspektywie powstania, zapoznaj się z naszymi wcześniejszymi raportami, powstanie z 19 kwietnia w Nikaragui i aktualizacja z Insurekcji Nikaraguańskiej.

Rebelianci w Nikaragui.

Różne siły biorące udział w rebelii

Jestem częścią grupy, która stworzyła sosnicaraguareporte.com w języku hiszpańskim. Znajdziecie tam kalendarium zdarzeń i różne informacje. To dobre miejsce na wiadomości. Jest nawet sekcja memów!

W chwili pisania tego tekstu ponad już 100 osób zostało zamordowanych przez państwo i policję podczas powstania. Większość to studenci. W Dzień Matki w Nikaragui, 30 maja, odbyły się marsze, które jak do tej pory zgromadziły największą ilość. Policja stanowa i Młodzież Sandinistyczna zaatakowały marsze, zabijając 11 i raniąc 79 w całej Nikaragui.

Nie byliśmy w stanie omówić wszystkich kwesti, które chcielibyśmy. Sytuacja ciągle się zmienia, a my nie jesteśmy większością. Niemniej jednak postaram się opisać sytuację.

Widzimy pewne napięcia wewnątrz ruchu. Oto Najbardziej zauważalne z nich:

Sektor prywatny a ruch Autovoncado

Ruch Autoconvocado (koalicja organizacji studenckich i społecznych, niezależna od Koalicji Studentów i Przedstawicieli Dialogu) wspiera strajk generalny jako sposób na eskalację sytuacji i wywierania większej presji na rząd, aby ten negocjował i powstrzymał zabójstwa. Sektor prywatny (zatrudniający dziesiątki tysięcy ludzi i posiadający dużo bogactwa i siły politycznej) nie zalecał strajku generalnego, podobno w celu uniknięcia strat gospodarczych. W konsekwencji, na przykład, miasto Masaya zorganizowało się samodzielnie i zadeklarowało, niezależnie od sektora prywatnego, że przeprowadzą ogólnokrajowy strajk generalny. Strajk ten miał miejsce i został gwałtownie stłumiony. Do tej pory Masaya jest najbardziej niebezpiecznym i najbardziej dotkniętym zniszczeniem miastem w Nikaragui. W zeszły weekend zamordowanych zostało tam ponad 10 osób.

Ruchy studenckie i Koalicja Studentów

Istnieje bardzo silna komunikacja między ruchem studenckim a Koalicją Studencką, która reprezentuje ruch na poziomie dialogu z państwem. Ale wielu uczestników ruchu studenckiego uważa, że Koalicja Studentów jest za miękka i zbyt dyplomatyczna. Koalicja to grupa organizatorów strajków z wielu uniwersytetów w całej Nikaragui; to oni reprezentują ruch w negocjacjach z państwem. Organizatorzy studenccy, którzy tworzą koalicję, wyłonili się z grup zadaniowych, które powstały na początku protestów studenckich. Nie wiem dokładnie, jak zdobyli tyle władzy – było to połączenie bycia we właściwym miejscu we właściwym czasie i znajomości właściwych ludzi. Studenci ci jako pierwsi zaprezentowali się jako liderzy.

Dystrybucja władzy jest więc bardzo niejasna i zdarzają się przypadki, kiedy oskarżono ich o bycie sprzedajnymi. Przedstawiciele Koalicji Studenckiej wygłaszają komunikaty i plany działania oraz najczęściej rozmawiają z prasą. Niemniej jednak dysydenci studenccy mogą twierdzić, że Koalicja ich nie reprezentuje i dostarczyć innego zestawu żądań i metod.

Pojawiają się również skargi, że Koalicja Studencka nie dopuszcza nikogo do głosu, poza mężczyznami, jeśli chodzi o delegowanie obowiązków.

Uczestniczką Koalicji Studenckiej najbliższą naszej perspektywie jest prawdopodobnie Enrieth Martínez.

Brama UNAN, Narodowy Autonomiczny Uniwersytet Nikaragui, w Managui. Na tabliczce widnieje napis: “UNEN [oficjalny związek studencki] mnie nie reprezentuje”.
Managuocentrzym

Wiele władzy i procesu decyzyjnego koncentruje się na studentach z Managui, ponieważ stolica jest miejscem głównych manifestacji i okupowanych uniwersytetów. Ale miasta, które ucierpiały najbardziej, znajdują się poza stolicą, nie mają kampusu uniwersyteckiego, mieszkańcy bronią się stawiając barykady w całym mieście i stosują coś w rodzaju strajku generalnego. Nie ma skutecznej komunikacji między ludźmi w różnych miastach, ponieważ wszystkie główne drogi i transport zostały zablokowane. Przy stole dialogu z państwem nie ma przedstawicieli z najbardziej dotkniętych rebelią miast. To właśnie tam, kilka grup opowiedziało się za samorządem i oddolną administracją jako sposobem na podejmowanie decyzji bez udziału Managui.

Feminizm

Pierwsza i najbardziej znacząca krytyka rządu i państwa zrodziły się wśród feministek. Od lat 80. feministki krytykują hierarchiczne i patriarchalne aspekty ruchu sandinistów. W słynnym przemówieniu Daniela Ortegi podczas Międzynarodowego Dnia Kobiet u szczytu rewolucji Sandinistów Ortega stwierdził, że rewolucyjnym obowiązkiem kobiet jest zrodzenie następnego pokolenia rewolucjonistów. To pokazało, jak rewolucja postrzega kobiety. To feministki krytykowały państwo jako związane z maczyzmem i kulturą religijną w Nikaragui i Ameryce Łacińskiej. To feministki potępiły hierarchie w rodzinie, w polityce, w kulturze i w państwie. To także kobiety, które stale mówiły, że wojna z ludem nie rozpoczęła się 19 kwietnia, zaczęła się już wcześniej, ale została przeprowadzona przeciwko kobietom na wsi i rdzennym mieszkańcom Nikaragui.

Kwestia kapitalizmu

Ludzie muszą zrozumieć, że naród nikaraguański poświęca stabilność ekonomiczną sprawiedliwości społecznej. Nikaragua była postrzegana jako bezpieczny, ekonomiczny raj dla inwestycji, ale stało się tak jedynie dzięki centralizacji władzy politycznej. Podobnie jak w Wietnamie i Chinach jednopartyjny scentralizowany rząd był zachętą do przyciągania prywatnych inwestorów.

Stabilność gospodarcza Nikaragui, której budowa trwała 10 lat, przyniosła korzyści tylko  średniej i wyższej klasie. To stworzyło fałszywe poczucie “postępu”, “rozwoju” i “stabilności”, które rząd świętował. W rzeczywistości większość osób pracowała w nieformalnych sektorach i nie miała dostępu do miejsc pracy. W tym sensie uczestnicy ruchu studenckiego są zmuszeni zacząć zadawać pytania: “OK, teraz ukończyłem Uniwersytet Autonomiczny, co teraz? Gdzie mam pracować? I za jaką cenę?” Zdecydowana większość kierunków studiów i programów była “skierowana na sektor prorynkowy”, koncentrując się na administracji biznesu, inżynierii, informatyce, marketingu, turystyce i tym podobnych.

Continue reading Różne kierunki insurekcji nikaraguańskiej. Spojrzenie wewnątrz okupowanego uniwersytetu w Managui

Uwagi redakcyjne w kwestii składu klasowego i technologii

Najprościej rzecz ujmując: praca to sposób interakcji z otoczeniem. Celem tej interakcji jest zdobycie środków niezbędnych do przeżycia. Przez większą część dziejów ludzkości zdobywaliśmy je bezpośrednio. Pierwsze narzędzia poszerzały możliwości zapewnienia środków utrzymania. Pierwsze prymitywne narzędzia miały natychmiastowe zastosowanie: włócznie zabijały, a ubrania zapewniały ciepło. Ale wraz z rozwojem ludzkich społeczności rozwijały się też narzędzia. Dziś wiele dostępnych narzędzi nie ma bezpośredniego związku z zaspokajaniem naszych potrzeb. We współczesnych społeczeństwach kapitalistycznych linie kodu programowego zapewniają pożywienie i dach nad głową dopiero wskutek skomplikowanego procesu podziału pracy.

Rozwój technologii często uważa się za proces linearny: jedne wynalazki prowadzą do kolejnych. W rzeczywistości technologia rzadko rozwija się w ten sposób. W procesie badawczym często mamy do czynienia z koniecznością wyboru jednej z wielu dróg rozwoju, ślepymi uliczkami i straconymi możliwościami. Technologie nie są neutralne. Są projektowane, tworzone i używane przez ludzi funkcjonujących w określonych stosunkach społecznych. Na przykład Noble wykazał, że automatyzację w fabrykach można osiągnąć albo za pomocą systemu sterowania numerycznego albo systemu nagraj-odtwórz (record-playback). Wygrało sterowanie numeryczne nie względu na wyższość technologiczną, ale ze względu na większą przydatność dla kapitału.

W kapitalizmie technologia nie jest wyłącznie technologią. Używana jest przez robotników i na robotnikach. Jeśli przyjrzymy się walce o prawa robotnicze, zaczniemy inaczej rozumieć technologię. Na przykład w „Nędzy Filozofii” Marks pisze:

„W Anglii strajki były z reguły powodem do wynajdowania i stosowania jakichś nowych maszyn. Maszyny, rzec można, były bronią, której używali kapitaliści do tłumienia buntów ze strony robotników wykwalifikowanych. „Self-acting-mule” (automatyczny warsztat tkacki), ten największy wynalazek nowoczesnego przemysłu, spędził z pola walki zbuntowanych przędzarzy. Gdyby koalicje i strajki miały tylko ten skutek, że z ich powodu występowano przeciw robotnikom z wynalazkami mechanicznymi, to już przez to samo wywierałyby one wielki wpływ na rozwój przemysłu. /…/ Ze wszystkich narzędzi produkcji największą siłą wytwórczą jest sama klasa rewolucyjna”.

Widzimy jak walka o prawa pracownicze zmusiła kapitał do przełamania procesu pracy za pomocą technologii, a tym samym do zakłócenia samoorganizacji klasy robotniczej. W innym fragmencie dotyczącym technologii Marks twierdził, że „Można by napisać, począwszy od 1830 r., całą historię wynalazków, które weszły w życie tylko dlatego, że były środkiem wojennym kapitału przeciw buntom robotniczym”. Wyzysk nigdy nie był prostym procesem. Obejmuje coraz bardziej złożone metody nadzoru, kontroli, przymusu i motywowania robotników. Dla kapitalistów jednym z głównych zastosowań technologii jest technologiczna represja.

Analizę składu klasowego zaczynamy od technologicznej kompozycji pracy. Jej integralną częścią jest sposób wykorzystania technologii w pracy. Nie ma ona dla nas, pracowników, ekscytującego i wyzwalającego potencjału. Częściej widzimy w niej metodę do zwiększenia wymagań. Przykładem są pracownicy supermarketów widzący w skanerach jedynie narzędzie pomiaru i agresywnego wyznaczania norm, pracownicy call center pracujący pod nadzorem i odnosząca się do technologii poezja pracownika Foxconnu, Xu Lizhi:

我咽下一枚铁做的月亮
Połknąłem księżyc z żelaza
他们把它叫做螺丝
Oni nazywali go żelazem
我咽下这工业的废水, 失业的订单
Połknąłem ścieki przemysłowe, te dokumenty dla bezrobotnych
那些低于机台的青春早早夭亡
Młodzi pochyleni nad maszynami umierają przed czasem
我咽下奔波,咽下流离失所
Połknąłem pośpiech i nędzę
咽下人行天桥,咽下长满水锈的生活
Połknąłem kładki dla pieszych, życie pokryte rdzą
我再咽不下了
Nie mogę połknąć nic więcej

Użycie technologii w celu dekompozycji i restrukturyzacji pracy różni się w zależności od części świata, ale też jest coraz bardziej powiązane. Ostatni wers wiersza wskazuje na bunt – kluczowy element walki klas.

O automatyzacji

Sprzeciw był i jest związany z technologią. Przecina w poprzek to, co Panzieri nazwał „obiektywnymi ideologiami” postępu technologicznego. Są one szczególnie obecne w dyskusji związanej z automatyzacją. Historyczny proces automatyzacji w fabrykach (częściowy lub nie) odpowiadał za sprzeciw i walkę klasy robotniczej.

Automatyzacja wydaje się więc próbą zwiększenia kontroli kapitału nad miejscem pracy. Według Frontiego „historię polityczną kapitału” można czytać jako „historię kolejnych prób podejmowanych przez klasę kapitalistyczną w celu uwolnienia się od klasy robotniczej”. Widać to w rosnącym stosowaniu maszyn zastępujących pracę robotników – Marks nazwał to zjawisko „organicznym składem kapitału”. Widać je również w rosnącej liczbie pojazdów zautomatyzowanych i różnorodności robotów odbierających nam pracę.

Problemem kapitału jest fakt, że „kapitał to nieustanna sprzeczność”. „Z jednej strony próbuje zredukować pracę do minimum. Z drugiej zaś uważa czas pracy za jedyną miarę i źródło bogactwa”. To nie znaczy, że automatyzacja się nie wydarzy, ale raczej będzie ona zróżnicowana i sprzeczna. Zniszczy miejsca pracy w jednych branżach, tworząc je w innych.

Dyskusje dotyczące automatyzacji zmagają się z dwoma problemami. Pierwszym jest poczucie, że automatyzacja to coś nowego. Historycznie mechanizacja jest próbą automatyzacji części procesu pracy. Ma ona znacznie dłuższą historię niż samochody autonomiczne lub automatyczne wózki widłowe. Marks wyjaśnia, że w fabryce:

„Umiejętność cząstkowa indywidualnego robotnika wyjałowionego przez maszynę traci znaczenie, stając się czymś ubocznym i znikomym wobec nauki, wobec potężnych sił przyrody i wobec masowej pracy społecznej, które ucieleśniają się w systemie maszyn i wraz z nim stanowią potęgę „majstra” (master)”.

Continue reading Uwagi redakcyjne w kwestii składu klasowego i technologii

Represje i tworzenie “bazy danych lewicowych ekstremistów” w Europie po antyszczycie G20

Proces trwającej na wysokim szczeblu współpracy między rządami europejskimi po G20 w Hamburgu, doprowadził do utworzenia policyjnego “czarnego bloku”, a także do tego, co wydaje się być europejską cyfrową bazą danych tak zwanych “lewicowych ekstremistów” w oparciu o wątpliwe i toksyczne ramy ideologiczne, na podstawie serii artykułów, komentarzy aktywistów i dokumentów rządowych.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy ogromna liczba działaczy ze Szwajcarii, Danii, Grecji, Hiszpanii, Włoch, Węgier, Belgii, Austrii, Francji i Niemiec została aresztowana przez policję w związku z protestami G20. Naloty we Włoszech, Hiszpanii, Francji i Szwajcarii prowadzone były przez grupę zadaniową “Schwarzer Block” według DW.

Grupa ta, jak donosi DW, “przeczesuje terabajty policyjnych nagrań, nagrań CCTV i prywatnych filmów za pomocą oprogramowania do rozpoznawania twarzy i danych geolokacyjnych”. Zostało również ujawnione, że policja infiltrowała wiele grup protestacyjnych G20 przy użyciu informatorów. Tymczasem policja we Francji (CRS) omawia eksperymenty z “chemicznymi, niewidzialnymi i zdalnymi znacznikami” “antyfaszystów lub innych czarnych bloków znanych ze swej przemocy”.

Grupa zadaniowa jest częścią niemieckiej komisji śledczej wspieranej przez policję z wielu krajów, a także Eurojust, ogólnoeuropejską agencję.

Podczas gdy niedawne aresztowania przyciągnęły uwagę wielu Europejczyków, stworzenie bazy danych osób “ekstremalnie lewicowych” zostało zaproponowane bezpośrednio po szczycie, a także z dużym wyprzedzeniem.

W 2001 r., zaledwie miesiąc przed G8 w Genui, państwa członkowskie zgodziły się ścigać “brutalnych wichrzycieli” i zbierać dane na temat tych “znanych już policji”, a w 2007 r. Wolfgang Shauble zażądał pościgu za “Euro anarchistami”. Ministerstwa policji powiedziały swoim oficerom, że działają “międzynarodowo i konspiracyjnie”, śledząc i infiltrując “Euro-anarchistów” i “lewicowych ekstremistów”, jednocześnie twierdząc, że “scena anarchistyczna” była wysoce umiędzynarodowiona, przy współpracy z lewicowcami od Wielkiej Brytanii po Grecję. Przed G20 ogłoszono, że roboty będą instalowane w celu przeszukiwania kanałów, bez wyjaśnienia ich zadania.

Podczas gdy te wcześniejsze deklaracje mogły być postrzegane przez niektórych jako przebłyski tego co ma nadejść (chociaż doświadczenie brytyjskich gliniarzy rzuca w to wątpliwość), apele wykonane po ubiegłorocznym szczycie G20 przerodziły się w działanie w przerażającym tempie.

W ostatnim dniu protestów ówczesny minister sprawiedliwości Heiko Maas przedstawił w BILD, skrajnie prawicowym brukowcu atlantyckim, potrzebę “ogólnoeuropejskiej bazy lewicowych ekstremistów”, aby powstrzymać ich przed przekraczaniem granic. Od tego czasu BILD odgrywał istotną rolę w tym procesie, prosząc czytelników o zidentyfikowanie i ujawnienie protestujących oraz udostępnienie ich zdjęć policji. Ponadto co najmniej dwóch działaczy G20 zostało włączonych do systemu blokowania SIS II Schengen.

W artykule opublikowanym w Wall Street Journal kilka dni po szczycie, ujawniono, że Mass napisał list do innych ministrów sprawiedliwości, mówiąc między innymi, że “wiele zdjęć i nagrań wideo jest obecnie ocenianych w celu identyfikacji sprawców. … musimy powstrzymać tę brutalną turystykę w Europie.”

W nadchodzących tej jesieni wyborach do manifestu w CDU/CSU wpisano wezwanie do “przechowywania i odzyskiwania danych o [Internecie] ruchu”, oraz to, żeby sympatie dla lewicowych “stowarzyszeń” stały się przestępstwem. Zgodnie z nowym bawarskim prawem policyjnym państwa niemieckie otrzymają “inteligentną” technologię wideo i usługi rozpoznawania twarzy.

W niemieckich więzieniach aktywiści ekologiczni są zagrożeni przemocą fizyczną ze strony sił bezpieczeństwa i żądają od nich ujawnienia, w jakich stolicach europejskich byli i kogo, łącznie z anarchistami, poznali w każdym z nich.

Wydaje się, że baza danych została poddana próbie na Węgrzech w okresie wyborów, gdzie władze ustawiły system CCTV z przeinstalowanymi danymi biometrycznymi by wyszukiwać poszukiwanych anarchistów.

Poza oczywistym powodem, dla którego prawa konstytucyjne są martwą literą we wszystkich “zachodnich demokracjach”, warto zastanowić się nad oficjalnym uzasadnieniem państwa dla narzucenia tak drastycznych represji ideologii politycznych (anarchizm, komunizm itp.).

Republika Federalna Niemiec od czasu zjednoczenia przyjęła “teorię ekstremizmu” jako oficjalną ideologię, do tego stopnia, że “ochrona konstytucji” wymaga corocznych sprawozdań o partiach, organizacjach, ruchach społecznych, mediach i pomysłach pod kątem ich “skrajności”.

Kamieniem węgielnym tej teorii jest wiara (bardziej precyzyjnie, założenie utrzymywane z intensywnością wiary), że istnieje demokratyczne, liberalne centrum i że wszystko poza tym jest ekstremalne, niekonstytucyjne i kryminalne. Zasadniczo za najbardziej złowieszcze uważa się komunizm i anarchizm – czyli fundamentalną krytykę kapitalizmu – znajdujące się na tym samym poziomie potępienia historycznego i ideologicznego, co nazizm i inne formy faszyzmu. Podsumowując, za Indymedia: “teoria ekstremizmu ma na celu odizolowanie osób i grup o poglądach lewicowych, aby nie mogli już wpływać na społeczeństwo”. Oznacza to konfiskatę serwerów Indymedia i zamknięcie skłotów.

Stawianie znaku równości między elementami skrajnej lewicy a nazizmem jest perspektywą z niesmacznymi korzeniami historycznymi. Początkowo zaczęci, apologeci Trzeciej Rzeszy, którzy to w ostatnich latach zyskują coraz większą władzę na niemieckich i zachodnich uniwersytetach, głosząc że nazizm był “równą i przeciwną” desperacką reakcją na socjalizm w stylu bolszewickim, i że te dwie ideologie to “totalitarne bliźnięta”. Pogląd ten, wyeksponowany początkowo przez zdyskredytowanego historyka Ernsta Nolte’a, został przejęty przez historyków, takich jak Anne Applebaum i Timothy Snyder, po tym, jak został spreparowany ich “szacowny” wizerunek przez Françoisa Fureta i Bernarda Henri-Levy’ego, obaj ci pisarze służyli jako intelektualne inspiracje dla Emmanuela Macrona.

Podobne argumenty, konfrontujące i równoważące skrajną prawicę i skrajnie lewicę w imię “liberalnej demokracji”, pojawiły się także w latach 50. u zimnowojennych liberałów często finansowanych przez Kongres na Rzecz Wolności Kulturowej sterowany przez CIA . Wykorzystując to, przeciwnicy komunizmu, ale także anarchizmu i “lewicowego radykalizmu”, później stworzyli intelektualne podstawy neokonserwatyzmu.

Wszystko to ma na celu, aby uzasadnienie sytuacji, w której skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec, w przeciwieństwie do lewicowych stron internetowych i grup takich jak Linksunten Indymedia i KPD, może działać i wpływać na SPD i CSU by wprowadzano w życie złowrogi plan tworzenia obozów dla uchodźców. W połączeniu z “bazą danych lewicowych ekstremistów” oznacza to faktycznie, że de facto wszystkie państwa europejskie przyjęły definiowaną przez Niemcy “ekstremistyczną” teorię.

Tymczasem nadzór i śledzenie protestujących i aktywistów będzie się nasilać. Polska będzie dążyć do pozyskiwania danych osobowych wszystkich obrońców środowiska, nawet organizacji pozarządowych, za pośrednictwem nowej ustawy wdrożonej na szczyt COP24. Korporacje opracowują inteligentne ściany, aby wykrywać ruch i malowanie natryskowe, a także wdraża się oprogramowanie przeznaczone do wykrywania, śledzenia i zgłaszania “wichrzycieli”. (…)

(tłumaczenie z Civic Critique)

 

Prewencja samobójstw osób biseksualnych i transpłciowych

Dlaczego taki tekst na portalu insurekcyjnym?

Insurekcjonizm czy nihilizm anarchistyczny nigdy nie zabiegały o poparcie większości, stopniowe uświadamianie mas i w konsekwencji odłożenie walki wielu uciskanych grup na wieczne i nigdy nie wydarzające się później. W rzeczywistości z tym walczą i od krytyki takiego podejścia wyszły. Osoby transpłciowe są bez wątpienia jedną z najbardziej opresjonowanych grup zarówno przez państwo, jak i przez kapitalizm oraz samo społeczeństwo. Tkwi w nich ogromny gniew przeciwko całemu konglomeratowi opresji, są to osoby pozbawione złudzeń, że jakaś partia, instytucja czy zbawcza polityka przyniesie im wyzwolenie od cierpienia. Liberalny feminizm i jego polityka ustępstw również zrobiły swoje. Osoby transpłciowe bardzo często stoją w radykalnej opozycji do wszelkich upolitycznionych środowisk, nawet jeśli te same nazywają się lewicowymi. Anarchizm w Polsce zaczyna dostrzegać te kwestię, choć oczywiście zawsze znajdą się idioci, którzy będą smęcić o “ważniejszych rzeczach”. Nic nie jest ważniejsze od walki z opresją, w imię wyzwolenia wszystkich od wszystkiego i nie ma znaczenia jak mały procent stanowi jakaś grupa, takie chłodne kalkulacje, korzyści “wartości politycznej” pozostawmy lewicowym hipokrytom, którzy są dla nas kolejnymi znienawidzonymi politykami. Tekst nie zawiera co prawda jakiejś antyautorytarnej analizy, nie ma w nim otwartego apelu do walki tu i teraz, ze wszystkim co niszczy osoby transpłciowe, ma raczej zwrócić uwagę na zjawisko jakim jest przerażająca skala samobójstw pośród tych osób a tytułowa prewencja polega na raczej na oddolnym reagowaniu i tworzeniu grup wsparcia- nie na szukaniu pomocy w państwowych instytucjach.                                                                                                                                  Konrad

Prewencja samobójstw osób biseksualnych i transpłciowych

Agata Rybka

Samobójstwo jest poważnym problemem dzisiejszego społeczeństwa. Grupami szczególnie narażonymi na ryzyko suicydalne są mniejszości seksualne. Mimo tego faktu świadomość społeczna na ten temat jest niska, a działania prewencyjne są niewystarczające. W swojej pracy chciałam pokrótce przedstawić sytuację osób biseksualnych i transpłciowych w kontekście przeciwdziałania zjawiskom przyczyniającym się do samobójstw osób z tych grup.

Można zadać sobie pytanie dlaczego warto przejmować się losem tych osób. Ktoś mógłby pomyśleć- przecież to tylko zaniedbywalna i niegodna uwagi mniejszość. Z drugiej strony jednak badania wskazują, że około 6% społeczeństwa europejskiego poczuwa się do przynależności do grupy LGBT. Po przeliczeniu okazuje się że to około 44 580 000 ludzi – czyli znacznie więcej niż wynosi populacja Polski. Prawdopodobnie liczba ta może być wyższa, gdyż z powodu stygmatyzacji osoby mogą nie chcieć przyznawać się do swojej tożsamości. W tych samych badaniach 10% osób oznaczyła się jako osoby które nie są wyłącznie heteroseksualne (Dalia Research, 2018). W moim poczuciu dobrze funkcjonujące społeczeństwo powinno dbać o każdego członka i o każdą swoją członkinię, zwłaszcza o osoby potrzebujące. Skazywanie ludzi na wykluczenie, cierpienie a często w konsekwencji śmierć ze względu na ich inność nie wystawia dobrego świadectwa społeczeństwu.

Prewencję samobójstw można rozumieć jako każde działanie mające na celu zmniejszenie częstotliwości samobójstw w populacji. Mogą być to działania o różnorakiej naturze. Według broszury WHO „Preventing suicide” mogą to być strategie tzw uniwersalne, mające na celu dotarcie do całej populacji, takie jak promowanie dbania o zdrowie, zwiększanie dostępu do opieki zdrowotnej, odpowiedzialne podejście dziennikarzy do tematu samobójstw i zdrowia psychicznego. Inny typ strategii, tzw selektywny, jest przeznaczony dla grup szczególnie narażonych, takich jak osoby które doświadczyły traumy, katastrof czy migracji. Może polegać też na tworzeniu linii zaufania. Metody tzw. dedykowane polegają na wsparciu dla poszczególnych jednostek, takie jak pomoc dla osób które wyszły ze szpitala, edukowanie kadry pracowników medycznych i socjalnych. Wpływ ochronny mają też poczucie przynależności do wspólnoty, silne więzi rodzinne czy przyjacielskie, znajomość różnych sposobów radzenia sobie z kryzysem psychicznym (WHO, 2014).

W niniejszej pracy chcę skupić się przede wszystkim na prewencji samobójstw wśród grup marginalizowanych, znajdujących się w grupie bardzo wysokiego ryzyka samobójstw- a mianowicie osób nieheteronormatywnych, przede wszystkim osób biseksualnych i transpłciowych. Osoby te borykają się nie tylko z najczęstszymi, typowymi problemami osób w kryzysie psychicznym, ale też z dyskryminacją ze strony społeczeństwa i instytucji które rzekomo mają im pomagać. By zwiększyć skuteczność prewencji samobójstw członków tych grup potrzebne będą działania ze wszystkich typów wymienionych przeze mnie powyżej. Na potrzeby tego tekstu definiuję osoby nieheteronormatywne jako takie, które nie wpisują się w dominujący w naszej kulturze paradygmat sztywnych, dualistycznych i esencjalistycznych norm płciowych i seksualnych. To pojęcie będę stosować zamiennie z skrótami LGBT+ i LGBTA, które oznaczają społeczność lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transpłciowych, aseksualnych i innych mniejszości płciowych lub seksualnych.

Według publikacji „Sytuacja społeczna osob LGBTA w Polsce. Raport za lata 2015-2016.” 69,4% młodzieży nieheteronormatywnej ma myśli samobójcze, a 49,6% ma objawy depresji. Warto to porównać z danymi dla ogółu społeczeństwa polskiego: 5% całej populacji cierpi na depresję, tymczasem na tą samą przypadłość choruje 28,4% całej społeczności LGBTA (Świder i Winiewski, 2016) Myśli samobójcze i depresja są jednymi z najpoważniejszych czynników indywidualnego ryzyka suicydalnego. W krajach wysoko rozwiniętych około 90% osób które umarły z powodu samobójstwa miały jakąś diagnozę zaburzenia psychicznego (WHO, 2014). Są to dane wskazujące na powagę sytuacji i ogrom pracy którą należy wykonać w celu pomocy tym osobom.

Przejdę teraz do zdefiniowania głównych bohaterów tekstu. Osoba biseksualna, to osoba dowolnej płci która odczuwa pociąg do więcej niż jednej płci (Bisexualindex.org.uk, 2018). Osoba transpłciowa jest osobą której płeć różni się od tej która została jej przypisana przy urodzeniu. Pojęcie transpłciowości jest szeroką kategorią obejmującą między innymi trans kobiety (kobiety i osoby w przeważającej części poczuwające się do kobiecości, którym przy urodzeniu przypisano płeć męską), trans mężczyzn (mężczyzn i osoby poczuwające się do męskości o płci urodzeniowej żeńskiej) i osoby niebinarne, definiujące swoją płciowość w inny sposób, np. całkowicie odrzucające koncept płci lub doświadczające płynności płci. O osobach transpłciowych można mówić w skrócie „osoby trans” (McNeil i in., 2017).

Zanim przejdę dalej, wyjaśnię dlaczego warto się zainteresować akurat tymi mniejszościami. Tożsamości biseksualna i transpłciowa, mimo tego że dotyczą osobnych konstruktów- odpowiednio seksualności i genderu, przekraczają binarne podziały, tak lubiane w naszej kulturze. Wychodzą poza klasyczną dychotomię homo-hetero czy mężczyzna-kobieta (Alexander and Yescavage, 2012). Łączy je przede wszystkim to, że są to grupy które ciągle doświadczają bagatelizowania swoich problemów. Zachodzi to nie tylko w dyskursie publicznym, ale też i w ramach szeroko rozumianego środowiska LGBT+ i jego badaczy. Ze względu na przynależność do „mniejszości w mniejszości” ich potrzeby często nie są spełniane przez dostępne systemy wsparcia zarówno w Polsce jak i na świecie. Podważanie podmiotowości osób z tych mniejszości może się zaczynać od tak pozornie błahych rzeczy jak kompletne zignorowanie zjawiska bifobii i zrównanie go z homofobią w raporcie „Sytuacja społeczna osob LGBTA w Polsce. Raport za lata 2015-2016” (red. Magdalena Świder, dr. Mikołaj Winiewski). Nie ma tam żadnej wzmianki o dyskryminacji dotyczącej specyficznie osób biseksualnych, mimo tego że badania, (które później przytoczę w większych szczegółach), wyraźnie wskazują na różnice potrzeb i większe ryzyko zdrowotne dla osób biseksualnych niż dla homoseksualnych (Shearer i in., 2016).

Continue reading Prewencja samobójstw osób biseksualnych i transpłciowych

Policja nie ma prawa do Dumy. Dlaczego policja powinna trzymać się z daleka od imprez queerowych.

Czerwiec to miesiąc Dumy, czyli krajowych, a teraz również globalnych obchodów, akceptacji tożsamości queer i swobodnej ekspresji społeczności LGBTQ. Doroczne święto często jest okazją do zabawy dla członków tej wspólnoty, ale też upamiętnia ono zamieszki, które niemal 50 lat temu dały początek ruchowi walki o prawa LGBTQ. Tęczowa flaga i barwne parady to także symbol postępu, jaki dokonał się przez ostatnie kilkadziesiąt lat oraz przypomnienie, że walka o równe prawa trwa również i dziś.

Niewiele osób poza społecznością LGBTQ wie, że te obchody są mocno nacechowane niechęcią do policji i organów władzy. W czerwcu 1969 roku, kiedy doszło do zamieszek Stonewall, obraz homoseksualizmu w oczach opinii publicznej był wciąż negatywny, a związki jednopłciowe powszechnie piętnowano. W wielu stanach homoseksualizm uważano za chorobę psychiczną, a homoseksualistów „leczono” za pomocą nieludzkich terapii konwersyjnych (praktyka ta nadal nie została wyeliminowana). Policjanci często nadużywali ustaw o sodomii i w latach 50. oraz 60. prześladowali społeczności LGBTQ (ten akronim pojawił się znacznie później), dokonując nalotów na bary gejowskie. Policja była bezpośrednim narzędziem państwa wprowadzającym w życie homofobiczne prawa.

Pod koniec lat 60., tuż przed zamieszkami Stonewall, każdy, kto żył jako jawny homoseksualista, ściągał na siebie niebezpieczeństwo. Właśnie w tym okresie rozkwitły bary gejowskie, zapewniając bezpieczne, dyskretne azyle. W Nowym Jorku względny sukces barów gejowskich stał się możliwy również dzięki ich związkom z mafią, która kontrolowała manhattański West Side i Greenwich Village, gdzie działała większość takich barów. Mafia płaciła policji, by przymykała na nie oko. Dotyczyło to między innymi Stonewall Inn, modnego centrum queerowej nocnej rozrywki. W zamian mafia czerpała duże zyski, narzucając klientom wysokie ceny za usługi, do których gdzie indziej nie mieli dostępu.

Ale łapówki jedynie odsunęły w czasie nieunikniony atak na społeczności queerowe. Policjanci często zjawiali się w popularnych barach gejowskich, by wyszukiwać osoby transgenderowe o śniadym lub czarnym kolorze skóry. Po godzinach policja przeprowadzała naloty i zatrzymywała bywalców ubranych w stroje uznane za „niezgodne z płcią biologiczną”.

Marsha P. Johnson (z lewej) i Sylvia Rivera (z prawej), współzałożyciele Street Transvestite Action Revolutionaries (STAR) w dniu Gay Pride Parade, Nowy Jork, 24 czerwca 1973 roku. Leonard Fink / LGBT Community Center National History Archive

Nalot policji nowojorskiej na Stonewall Inn przeprowadzony wczesnym rankiem 28 czerwca 1969 roku był dla klientów baru kroplą, która przelała czarę goryczy. Policja zaczęła traktować rosnący tłum z coraz większą agresją, a ofiary aresztowania stawiały opór, budząc oburzenie postronnych świadków i coraz większą wrogość tłumu. Policjanci zabarykadowali się w barze Stonewall Inn, ale uczestnicy zamieszek wybili okna i podpalili budynek, wypierając policjantów z baru. Zamieszki dały początek serii demonstracji i protestów, które trwały aż sześć dni. Później uznano, że zamieszki Stonewall były katalizatorem współczesnego ruchu praw LGBTQ w Stanach Zjednoczonych, a słynny bar ostatecznie uznano za zabytek narodowy.

Wśród głównych przywódców ruchu praw LGBTQ, którzy wyróżnili się w zamieszkach Stonewall były działaczki na rzecz praw osób transgenderowych, takie jak Marsha P. Johnson, której przypisuje się rzucenie pierwszej cegły tej nocy, oraz Sylvia Rivera. Obie uważane są za prekursorki ruchu praw LGBTQ, a w dokumentach policyjnych z tamtych czasów opisywano je jako organizatorki. Johnson była czarnoskórą transgenderową seksworkerką zmagającą się z chroniczną bezdomnością. Nieustannie trafiała do aresztu. Rivera przez lata zmagała się z uzależnieniem od substancji odurzających i też miała problemy ze znalezieniem bezpiecznego domu. Obie przyjaciółki otworzyły STAR House, ośrodek dla bezdomnej młodzieży LGBTQ, nazwany od ich organizacji „Street Transvestite Action Revolutionaries”.

Dziedzictwo Dumy jest nierozerwalnie związane z działalnością transgenderowych kobiet o czarnej i śniadej skórze, takich jak Johnson i Rivera, które były profilowane i prześladowane przez system sprawiedliwości. Dlatego rosnąca obecność organów ścigania na paradach i wydarzeniach z okazji miesiąca Dumy od kilku lat wywołuje spory wewnątrz społeczności.

Choć duże imprezy bez wątpienia muszą być zabezpieczone, ze względu na regularną przemoc policyjną wymierzoną w osoby kolorowe wielu działaczy zażądało od organizatorów imprez towarzyszących miesiącowi Dumy zmiany polityki dotyczącej obecności policji. Nawet dziś badania National Coalition for Anti-Violence Programs wskazują, że osoby transgenderowe 3,7 razy częściej doświadczają przemocy ze strony policji niż osoby cisgenderowe. Dlatego też organizuje się coraz więcej osobnych wydarzeń związanych z miesiącem Dumy, jak choćby Dyke March, skupiających się na doświadczeniach osób LGBTQ o czarnej i śniadej skórze.

Żydowska działaczka transgenderowa i organizatorka chicagowskiego Jewish Voice for Peace, Stephanie Skora, twierdzi, że coraz więcej ludzi zniechęca się do głównych imprez towarzyszących miesiącowi Dumy, bo „historycznie policja zawsze była skrajnie wroga wobec społeczności queer i transgenderowej, a zwłaszcza wobec jej kolorowych przedstawicieli”. Według Skory nie powinniśmy się dziwić, że najbardziej marginalizowane elementy społeczności LGBTQ odsuwają się od imprez w tradycyjnych dzielnicach gejowskich, takich jak Boystown w Chicago, gdzie policjanci są mile widzianymi uczestnikami parad.

Pride w Waszyngtonie

Skora podkreśla, że: „Zamieszki Stonewall i wcześniejsze zamieszki w Compton’s Cafeteria w San Francisco w 1966 roku, były wymierzonymi w policję aktami sprzeciwu, na czele których stały transgenderowe kobiety. Doszło do nich, bo przeciwstawiły się one policji odmawiającej im prawa do istnienia. Przestrzenie, takie jak Dyke March, bezpośrednio nawiązują do tego dziedzictwa i przypominają, że mamy prawo do istnienia bez strachu o nasze bezpieczeństwo”.

Nawet dziś organizacje queerowe zrzeszające osoby o czarnym i śniadym kolorze skóry wywierają nacisk na mainstreamowe imprezy towarzyszące miesiącowi Dumy i wyrażają niechęć do rosnącej obecności policji na takich imprezach. W zeszłym roku grupa osób kolorowych, queer i transgenderowych w Columbus w stanie Ohio, została zaatakowana przez policję i aresztowana w czasie pokojowego protestu podczas parady. Po upowszechnieniu nagrania przedstawiającego zatrzymanie czworo młodych działaczy pisano o nich w całym kraju. Aresztowanie kolorowych osób LGBTQ podczas parady wskazuje, że obecność organów ścigania nadal jest zagrożeniem dla tej społeczności, nawet jeśli nie wszyscy gotowi są to przyznać.

Współczesny ruch praw LGBTQ narodził się, kiedy ludzie sprzeciwili się traktowaniu ich jak przestępców wyłącznie ze względu na tożsamość. Geje, lesbijki, osoby transgenderowe, niebinarne i drag queen były uznawane za „innych” przez ówczesne społeczeństwo. W dzisiejszej społeczności queer niektórych jej członków nadal fałszywie wiąże się z przestępczością. Policja bierze na cel seksworkerów i seksworkerki, stosuje profilowanie rasowe osób czarnoskórych i osób LGBTQ o nieuregulowanym statusie imigracyjnym. Przemoc państwowa wciąż jest zagrożeniem dla wielu imprez towarzyszących miesiącowi Dumy. Dopóki bezpośredni wykonawcy tej przemocy nie zostaną z nich usunięci, wiele osób nie będzie mogło czuć się na nich bezpiecznie.

(tłumaczenie z People’s Word)

Nie ma czegoś takiego jak rząd rewolucyjny. Dlaczego nie można użyć państwa do zniesienia klas.

Wiedziała to Emma Goldman. Michaił Bakunin przestrzegał nas przed tym pół wieku przed rewolucją rosyjską. Do tych samych wniosków doszli Ashanti Alston i Kuwasi Balagoon, weterani Partii Czarnych Panter i Czarnej Armii Wyzwolenia. Nie ma czegoś takiego jak rząd rewolucyjny. Nie da się użyć narzędzi państwowych do zniesienia opresji.

Od połowy XIX wieku anarchiści utrzymują, że kluczem do wyzwolenia nie jest przejęcie państwa, ale zniesienie tej instytucji. Mimo to od Paryża po Petersburg, od Barcelony po Pekin, kolejne pokolenia rewolucjonistów musiały przekonać się o tym na własnej skórze. Wymiana polityków niewiele zmienia. Liczą się narzędzia władzy – policja, wojsko, sądy, więziennictwo i biurokracja. Nie ważne, czy z narzędzi tych korzysta król, dyktator, czy Kongres, skutki zawsze są z grubsza takie same.

Właśnie dlatego rewolucja egipska z lat 2011-13 skończyła się podobnie do rewolucji rosyjskiej z lat 1917-21 i rewolucji francuskiej z lat 1848-51. We wszystkich tych przypadkach, jak tylko ludzie porzucali dążenie do bezpośredniej zmiany społecznej i zawierzali przyszłość reprezentantom politycznym, dochodziło do konsolidacji władzy w rękach nowych autokratów. Nieważne, czy nowi tyrani pochodzili z wojska, arystokracji, czy klasy robotniczej, obiecywali przywrócić porządek, czy stać się wyrazicielem dążeń proletariatu, skutki zawsze były z grubsza takie same.

Państwo samo w sobie jest relacją klasową. Nie można znieść społeczeństwa klasowego bez zniesienia asymetrii dzielącej rządzących i rządzonych. Gospodarka to tylko jedna z wielu sfer, w których różne formy władzy narzucane są nam poprzez konstrukty społeczne. Polityka jest właśnie taką formą. Własność prywatna kapitału jest dla gospodarki tym, czym władza państwowa dla polityki.

Bez krytyki państwa, nawet odnoszący sukcesy rewolucjoniści skazani są z kolei na bycie gnębicielami, zajmując miejsce władców, których obalili.

Marks i Lenin złożyli bałamutną obietnicę, że można użyć państwa do zniesienia społeczeństwa klasowego. Potem zaś państwo w jakiś niedopowiedziany sposób miałoby zniknąć samo z siebie. Innymi słowy: robotnicy – czyli partia uważająca się za ich reprezentanta, tak samo jak każda inna partia rządząca – mieliby zachować policję, armię, sądy, więziennictwo, biurokrację oraz wszystkie inne narzędzia władzy, ale narzędzia te magicznie miałyby zacząć działać na rzecz równości, a nie nierówności. Tu warto zadać pytanie: Czym jest państwo? Przede wszystkim jest to koncentracja legitymizacji politycznej w określonych instytucjach w wyraźnym przeciwieństwie do ludzi, którymi państwo zarządza. To oczywista definicja nierówności. Zakłada bowiem istnienie grupy uprzywilejowanych, która poprzez instytucje zarządza wszystkimi innymi. Choć marksiści i leniniści skutecznie zdobywali władzę wskutek rewolucji, to żadna z nich nie zdołała znieść społeczeństwa klasowego. Przeciwnie, za każdym razem państwo nie tylko nie przestawało istnieć, ale też stawało się silniejsze i inwazyjne. Cytując „Okólnik z Sonvilier”: „Jak możemy wierzyć, że z organizacji autorytarnej wyłoni się egalitarne i wolne społeczeństwo?”.

Rewolucjoniści próbowali znieść nierówności klasowe stworzone przez prywatną własność kapitału, oddając państwu pełną władzę nad kapitałem. W ten sposób jednak klasa sprawująca władzę polityczną stała się nową klasą kapitalistyczną. Powstał tak zwany kapitalizm państwowy. Tam, gdzie istnieje reprezentacja polityczna i biurokracja państwowa, tam istnieje społeczeństwo klasowe. Jedynym rzeczywistym rozwiązaniem nierówności gospodarczych i politycznych jest zniesienie mechanizmów, które różnicują społeczeństwo pod względem sprawowania władzy, nie poprzez struktury państwowe, ale przez tworzenie poziomych sieci i kolektywną obronę przed wprowadzeniem przywilejów przez elitę gospodarczą i polityczną. To przeciwieństwo przejmowania władzy.

Władze każdego państwa będą zwalczać tego typu działania. Głównym warunkiem istnienia państwa jest osiągnięcie monopolu na stosowanie przemocy. Walka o ten monopol upodabnia do siebie faszystowskie tyranie, komunistyczne dyktatury i demokracje liberalne. Zwykle wygrywa najbardziej radykalna partia na drodze zmowy z innymi uczestnikami konfliktu. Dlatego bolszewicy zatrudniali carskich urzędników i sięgali po carskie metody zwalczania buntowników. Dlatego regularnie brali stronę drobnomieszczaństwa w sporze z anarchistami, najpierw w Rosji, a potem w Hiszpanii i innych miejscach. Historia obaliła kłamstwo głoszące, że represje bolszewickie były konieczne do zniesienia kapitalizmu. Bolszewicy nie stosowali przemocy, żeby realizować program rewolucyjny, ale żeby go zmiażdżyć.

Dziś prawda ta jest często odrzucona. Flaga Związku Radzieckiego stała się nikłym, wyblakłym ekranem, na który ludzie projektują dowolne idee. Pokolenie, które wychowało się po upadku Związku Radzieckiego, znów żyje mrzonkami, że państwo może rozwiązać wszystkie problemy, jeśli tylko na jego czele staną odpowiedni ludzie. Apologeci Lenina i Stalina stosowali te same wymówki, które dziś słyszymy od orędowników kapitalizmu. Ci pierwsi głoszą, że miliony wykorzystywanych, więzionych i mordowanych ludzi sami zasłużyli na swój los, ci drudzy wskazują zaś korzyści odnoszone przed konsumentów.

Rosyjskie czołgi toczą się ulicami Budapesztu, by stłumić rewoltę z 1956 roku.

W żadnym wypadku powrót do XX-wiecznego socjalizmu państwowego jest niemożliwy. Zgodnie z żartem powtarzanym w dawnym Bloku Wschodnim: „Socjalizm to bolesny stan pośredni między kapitalizmem a kapitalizmem”. Z dzisiejszej perspektywy widzimy, że tymczasowy triumf socjalizmu w XX wieku nie był marksistowskim zwieńczeniem historii, ale etapem upowszechniania się i rozwoju kapitalizmu. „Realny socjalizm” posłużył do industrializacji gospodarek postfeudalnych na potrzeby rynku światowego. Zdyscyplinował wzburzoną klasę robotniczą w tym samym stopniu, co fordyzm na Zachodzie. Zarówno socjalizm państwowy, jak i fordyzm były tymczasowym zawieszeniem broni między pracą a kapitałem, które zerwała neoliberalna globalizacja.

Dziś nieskrępowany wolnorynkowy kapitalizm szykuje się do połknięcia ostatnich wysp socjaldemokratycznej stabilności, takich jak Szwecja i Francja. Partie lewicowe, które wygrały wybory dzięki obietnicom zreformowania kapitalizmu, ostatecznie zostały zmuszone do wdrożenia polityki neoliberalnej, między innymi cięć w polityce społecznej i represji. Ich dojście do władzy odebrało inicjatywę ruchom oddolnym, równocześnie umożliwiając prawicowym reakcjonistom nałożenie maski buntowników i podpięcie się pod niepokoje społeczne. Właśnie to stało się w Brazylii po dojściu do władzy Partii Pracujących, w Grecji po dojściu do władzy Syrizy i w Nikaragui wskutek działań rządu Ortegi.

Innym modelem „rewolucyjnego” rządu jest pozbawiony skrupułów kapitalizm państwowy obecny w Chinach, gdzie elity gromadzą bogactwo kosztem klasy robotniczej równie bezwstydnie, jak w Stanach Zjednoczonych. Przykłady ZSRR i Chin doskonale pokazują, że zarządzanie gospodarką przez państwo nie jest krokiem w stronę egalitaryzmu.

Przyszłość może przynieść neoliberalne zubożenie, enklawy nacjonalistów, gospodarkę zarządzaną przez systemy totalitarne lub anarchistyczną likwidację własności. Najprawdopodobniej zobaczymy elementy wszystkich tych prognoz, ale bez wątpienia coraz trudniej będzie zachować iluzję, że jakikolwiek rząd może rozwiązać problemy kogokolwiek innego poza uprzywilejowaną elitą. Faszyści i inni nacjonaliści pragną skapitalizować to rozczarowanie do promocji własnych wersji wybiórczego socjalizmu. Nie powinniśmy im tego ułatwiać, legitymizując ideę, że państwo może służyć klasie robotniczej, jeśli tylko będzie odpowiednio zarządzane.

Niektórzy uważają, że powinniśmy zawiesić konflikty z orędownikami autorytarnego komunizmu, by skupić się na bardziej bezpośrednich zagrożeniach, takich jak faszyzm. Ale to właśnie rozpowszechniony strach przed lewicowym totalitaryzmem daje punkt zaczepienia faszystowskim werbownikom. W walce o serca i umysły tych, którzy jeszcze nie wybrali strony, odróżnienie naszej oferty od propozycji stalinistów i innych autorytarystów może nam tylko pomóc.

W ramach walki ludowej przeciw kapitalizmowi, przemocy państwowej i faszyzmowi powinniśmy równie poważnie podejść do różnych wersji przyszłości. Jeśli tego nie zrobimy, zostaniemy pokonani, zanim którakolwiek z tych wersji się spełni. Anarchiści, mieńszewicy, socjaliści-rewolucjoniści i inni po 1917 przekonali się na własnej skórze, że brak gotowości na zwycięstwo może być większą katastrofą od braku gotowości na klęskę.

Na szczęście ruchy rewolucyjne nie muszą skończyć, tak jak rewolucja rosyjska. Są też inne możliwości.

Przeciwko kapitalizmowi i państwu.

Zamiast dążyć do władzy państwowej, musimy otwierać przestrzenie autonomiczne, pozbawiać państwo legitymizacji i rozwijać zdolność do bezpośredniego realizowania naszych potrzeb. Zamiast dyktatury i armii możemy tworzyć światowe sieci rizomatyczne do obrony każdego przed każdym, kto chciałby nami rządzić. Zamiast szukać nowych reprezentantów, którzy rozwiązaliby nasze problemy, możemy tworzyć oddolne stowarzyszenia oparte na ochotniczej współpracy i wzajemnej pomocy. W miejsce zarządzanych przez państwo gospodarek możemy tworzyć nowe poziome wspólnoty. To właśnie jest anarchistyczna alternatywa, która mogłaby zakończyć się powodzeniem w Hiszpanii w latach 30., gdyby nie została zmiażdżona przez Franco z jednej strony i Stalina z drugiej. Od Chiapas po Kabylię, od Aten po Rożawę – wszystkie te inspirujące ruchy i powstania z ostatnich trzech dziesięcioleci zawierają elementy modelu anarchistycznego.

Zwolennicy rozwiązań państwowych twierdzą, że są one skuteczniejsze, ale należy zadać pytanie: „Skuteczniejsze w czym?”. Do wolności nie ma drogi na skróty. Nie może zostać nadana odgórnie. Jeśli naszym celem jest prawdziwa równość, musimy organizować się w sposób odzwierciedlający tę wartość, czyli zdecentralizowany i odrzucający jakiekolwiek formy hierarchii. Tworząc miejscowe inicjatywy zdolne do reagowania na najpilniejsze potrzeby poprzez akcje bezpośrednie i solidarność, a także łącząc je w globalną sieć, możemy rozpocząć budowę świata, w którym nikt nie będzie rządził nikim. Wyczekiwana rewolucja nie wydarzy się z dnia na dzień. To długotrwały proces niszczenia wszystkich ośrodków władzy, począwszy od sfery domowej po Biały Dom.

Kryzys naszych czasów jest coraz silniejszy i wkrótce wybuchną kolejne walki rewolucyjne. Anarchizm to jedyna koncepcja rewolucyjnej zmiany, która nie splamiła się morzem przelanej krwi. Do nas należy przystosowanie go do nowego tysiąclecia albo będziemy skazani na powtarzanie przeszłości.

(tłumaczenie z CrimethInc)